Nie ma też poważnych zagrożeń dla dzisiejszego potencjalnego ruchu do góry. Publikowane o godzinie 14-tej przez Narodowy Bank Polski dane o bilansie płatniczym, tradycyjnie nie będą miały wpływu na polski rynek akcji. Pośredniego wpływu nie powinna też mieć, przedpołudniowa publikacja indeks koniunktury niemieckiego instytutu ZEW, który według prognoz spadnie do 15-letniego minimum. Indeks ten jest mało wiarygodny w prognozowaniu trendów gospodarczych w Niemczech.
Aktualna sytuacja techniczna na wykresach WIG i WIG20 preferuje kupujących w perspektywie najbliższych tygodni. Wciąż obecne wstępne sygnały kupna na wykresach, pozwalają oczekiwać kontynuacji wzrostowej korekty w lutym. Należy jednak liczyć się z dość licznymi w tym czasie kontrami podaży. Sytuacja na światowych giełdach w dalszym ciągu jest niepewna i to od czasu do czasu będzie negatywnie wpływać na zachowanie warszawskiej giełdy.
W nieco dłuższej, bo liczonej w miesiącach, perspektywie czasowej, sytuacja na polskim rynku akcji wciąż nie jest najlepsza. Dlatego po zakończeniu trwającej korekty, powrót do styczniowych minimów jeszcze w I połowie 2008 roku jest dość realny.
Analiza techniczna nie precyzuje dokładnie zasięgu trwającej wzrostowej korekty. Z uwagi na skalę spadków jakich w grudniu i styczniu doświadczyła giełda w Warszawie, ich 50 proc. odreagowanie nie byłoby czymś nadzwyczajnym. Większe wzrosty, a zwłaszcza te prowadzące do wybicia indeksu WIG20 powyżej dołka z sierpnia 2007 roku (3329,88 pkt.; wykres dzienny), a WIG ponad dołek z listopada (54575,42 pkt.), które to poziomy wyznaczają maksymalny zasięg korekty, sprawią że obserwowaną od 22 stycznia br. poprawę koniunktury trzeba będzie traktować jako powrót hossy, a nie wzrostowe odbicie. Taki scenariusz jest jednak bardzo mało prawdopodobny. Wręcz nierealny.