Tak też było na wczorajszej sesji, kiedy indeks osuwał się z górnego pułapu tej konsolidacji, tracąc ostatecznie na wartości 2%.

Sesja czwartkowa nie ma dużego znaczenia prognostycznego, choć miała dość nerwowy przebieg i szczególnie na szerokim rynku widać było jak na niektórych walorach pękały nerwy najszybszym inwestorom. Statystyka sesji potwierdza przewagę podaży, choć nie była ona drastyczna – liczba spółek rosnących wyniosła 100, a malejących 213. Powodem słabszego dnia na GPW była reakcja inwestorów na słabą sesję w USA, a do przyspieszenia dziennego trendu doszło po publikacji niekorzystnych danych makroekonomicznych, również z rynku amerykańskiego.

Absolutnym rekordzistą sesji jeśli chodzi o stopę zwrotu była Toora, której akcje zdrożały o 125% dzięki prasowym doniesieniom o pojawieniu się inwestora zainteresowanego feralną linią produkcji felg. Trudno powiedzieć, czy to może znacząco zmienić sytuację spółki, na pewno jednak rozpalona została wyobraźnia szybkich inwestorów.

Dzisiejsza sesja prawdopodobnie nie przyniesie przełomu, jeśli chodzi o wybicie się z konsolidacji WIG20, lecz na pewno mamy podstawy do ponownego zbliżenia się do rejonu 3000 punktów. Na Wall Street zamiast kontynuacji przeceny mieliśmy wczoraj przekonywujący wzrost, który uznaję za dobry prognostyk również dla naszego rynku akcji w na pierwsze sesje lutego. W horyzoncie kilku tygodni możemy kontynuować powolne odrabianie strat, a indeks nie powinien schodzić poniżej minimów z początku bieżącego tygodnia. Dziś ewentualny zwrot na rynku mogą przynieść dane z amerykańskiego rynku pracy publikowane o 14:30.