Sygnał do wzrostów nadszedł z Azji, gdzie w końcu sesja zakończyła się pozytywnie – japoński Nikkei 225 wzrósł o 2,7%, odbijając się od ośmiomiesięcznych minimów, a wartość indeksu Shanghai Composite wzrosła o 0,48%, cały czas utrzymując się powyżej psychologicznego poziomu 3000 punktów.
Europejscy inwestorzy nie potrzebowali dużo czasu na przejęcie dobrych nastrojów i notowania rozpoczęły się od mocnego uderzenia w postaci pokaźnej luki wzrostowej na głównych indeksach. Po części jest to próba odrobienia strat z ostatnich dni, ale również wzmogły się spekulacje o potencjalnym rozszerzeniu programu luzowania ilościowego QE w strefie euro. Dzisiejsze dane o inflacji HICP z eurolandu zdecydowanie rozczarowały – w ujęciu rocznym możemy ponownie mówić o deflacji. To wywołuje presję na Europejskim Banku Centralnym, którego program odbudowy europejskich gospodarek jest jak na razie nieskuteczny. Agencja Standard & Poor’s w dzisiejszym komentarzu zaznaczyła, że spodziewa się wydłużenia czasu trwania QE w strefie euro nawet do połowy 2018 roku.
Niemiecki indeks DAX o godzinie 17:00 zyskiwał blisko 2,5%, jednak liderem wzrostów w całej Europie pozostaje portugalski PSI20, którego wzrost podczas dzisiejszej sesji wynosi blisko 3%. Optymistyczne nastroje na największych giełdach pozytywnie wpływają na handel na warszawskim parkiecie – główny indeks WIG20 zalicza udaną sesję, wzrastając ponad 1%. Motorem napędowym wzrostów pozostaje spółka KGHM, która korzysta z odbicia na rynku surowcowym, ze szczególnym uwzględnieniem miedzi, której cena wzrosła dzisiaj o ponad 4%.
W drugiej połowie dnia poznaliśmy kolejne istotne odczyty makroekonomiczne, tym razem ze Stanów Zjednoczonych. Raport ADP, przedstawiający zmianę zatrudnienia w sektorze pozarolniczym i pozarządowym, był lepszy od konsensusu ekonomistów (200 tysięcy vs 194 tysiące). W piątek czekają na nas najważniejsze dane w postaci raportu o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, znanym jako NFP Payroll, które mogą okazać się kluczowe w kontekście terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.
Euro jest zdecydowanie najsłabszą walutą wśród tych najważniejszych, a deprecjacja jest kombinacją wspominanych już wcześniej rozczarowujących danych o inflacji oraz rosnącej fali spekulacji o potencjalnym zwiększeniu skali programu luzowania ilościowego w strefie euro. Na drugim biegunie znajdują się waluty surowcowe, czyli dolar australijski oraz nowozelandzki, które ulegają aprecjacji w wyniku odbicia cen na tym rynku, ze szczególnym uwzględnieniem metali.