Raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym w USA będzie stanowił przedsmak piątkowych oficjalnych danych z rynku pracy, które powinny wyznaczyć kierunek giełdom nie tylko w dniu dzisiejszym, ale również w kolejnych dniach. Dotyczy to też warszawskiego parkietu.

Dzisiejsza sesja w Warszawie powinna rozpocząć się od niewielkich spadków. Wtorkowe dobre nastroje, które pozwoliły wywindować indeks WIG o 3 proc. do poziomu 48037,07 pkt., zostaną prawdopodobnie zneutralizowane nocną zniżką na azjatyckich giełdach oraz wczorajszym spadkiem akcji Yahoo w handlu posesyjnym w USA o 10 proc., co było reakcją na publikację wyników kwartalnych.

Potencjalne spadki na otwarciu, dość szybko powinny przerodzić się w stabilizację indeksów wokół poziomów z wczorajszego zamknięcia. Stabilizację w oczekiwaniu na doniesienia z USA.

Inwestorzy na świecie z zadowoleniem, jednak bez huraoptymizmu, przyjmą cięcie stóp o 50 punktów bazowych, które sprowadzi stopę funduszy federalnych do poziomu 3 proc. Cięcie o 25 punktów, a zwłaszcza jego brak, sprowokuje natomiast wyprzedaż akcji. Nie wykluczone, że bardzo silną.

Na decyzję FOMC polska giełda będzie mogła zareagować dopiero jutro. Dlatego być może o losach środowej sesji na GPW zdecydują dane o amerykańskim PKB. Wyprzedaż akcji może sprowokować odczyt znacznie niższy od prognozowanych 1,2 proc. Szczególnie, gdyby dane informowały o recesji. W dłuższej perspektywie, takie recesyjne dane byłby jednak korzystne dla rynku akcji, gdyż ten czarny scenariusz, zostałby już zdyskontowany.

Wyższy od prognoz wzrost PKB, pomimo że to tylko dane wstępne, stanie się natomiast impulsem do krótkoterminowej poprawy nastrojów na światowych rynkach akcji. Zwłaszcza jeżeli Fed, obniżając stopy o 50 punktów bazowych, wzmocni ten impuls.

Silnym echem na giełdach może odbić się dzisiejsza publikacja raportu ADP. Warunkiem jest jednak to, żeby mocno odbiegał od prognozowanych 40 tys. Raport ADP będzie stanowił zapowiedź tego, co może wydarzyć się w piątek, przy okazji publikacji styczniowy danych z amerykańskiego rynku pracy. Danych, które obok dzisiejszej decyzji FOMC, stanowią kluczowy czynnik decydujący o giełdowej koniunkturze w najbliższych tygodniach.

Słabe dane przekreślą ewentualny pozytywny wpływ obniżki stóp procentowych i danych o PKB. Prowadząc nawet do panicznej wyprzedaży akcji. Dobre dane, które będą negowały fatalny obraz amerykańskiej gospodarki, jaki zarysował się po publikacji analogicznych danych z grudnia, mogą stać się impulsem do kilkutygodniowej poprawy koniunktury na Wall Street.

Dziś oprócz danych z USA, rodzimi inwestorzy poznają jeszcze wstępne szacunki dotycząc wzrostu gospodarczego w Polsce w 2007 roku (prognoza: 6,5 proc.) oraz decyzję Rady Polityki Pieniężnej ws. stóp procentowych (oczekiwana podwyżka o 25 pb do 5,25 proc.). Oba wydarzenia nie będą jednak stanowić potencjalnie silnych impulsów dla rynku akcji. Trendy na GPW, podobnie jak na większości światowych parkietów, są przede wszystkim kreowane na Wall Street i na wydarzeniach w USA będzie koncentrować uwaga rodzimych inwestorów.

W efekcie ostatnich kilku lepszych sesji na GPW, można postawić tezę, że pełne przełożenie sytuacji na Wall Street na to co będzie działo się w Warszawie, będzie miało miejsce przede wszystkim w przypadku wzrostów.

Podobna korelacja nie musi natomiast mieć miejsca w przypadku negatywnego dla posiadaczy akcji rozwoju wypadków. Zwrot, jaki giełda w Warszawie wykonała przed tygodniem, zdradzał bowiem znamiona rynkowego przesilenia. Może się więc okazać, że nawet gdyby na Wall Street trwały spadki (o ile nie będzie ogromnego załamania), to polskie indeksy nie muszą już mocno spadać.