Jeśli dziś Fed obniży stopy o kolejne 50 bp, łączna skala obniżki w samym styczniu wyniesie 125 bp. Fed odchodzi tym samym od stosowanej dotychczas najczęściej polityki małych kroków i tym samym przyznaje, że sytuacja jest diametralnie różna od jego wcześniejszych ocen. Tak silne rozluźnienie polityki monetarnej w połączeniu z impulsem fiskalnym musi przełożyć się na sytuację w gospodarce, być może nawet na wyniki w drugim kwartale. Ewentualne koszty wyższej inflacji, lub co gorsza kolejnej bańki spekulacyjnej odczujemy w 2009 roku. Decyzja dziś o 20.15.
Dziś także publikowane są dane o amerykańskim PKB za czwarty kwartał. Oczekuje się wzrostu w okolicach 1,2% (w ujęciu anualizowanym), choć należy pamiętać, iż w pierwszym odczycie relatywnie duża część PKB pochodzi z szacunków – nieznane są jeszcze na przykład statystyki handlu zagranicznego.
Pozytywnym zaskoczeniem były z kolei wczorajsze dane dotyczące zamówień na dobra trwałe w grudniu oraz nastrojów konsumenckich w USA. Zamówienia w grudniu wzrosły aż o 5,2% m/m, znacząco powyżej oczekiwań rynku. I choć znaczna część wzrostu to efekt zamówień z lotnictwa oraz sektora zbrojeniowego, w pozostałych kategoriach również nastąpił wzrost. Wskaźnik zaufania konsumentów Conference Board obniżył się, ale tylko do 87,9 pkt. a nie do 87,0 pkt. jak oczekiwał rynek. Reakcja rynku na te dane była dość umiarkowana, co można tłumaczyć niechęcią do zajmowania dużych pozycji przed kluczowymi informacjami, które napłyną dziś i w piątek.
Dziś poznamy także decyzję dotyczącą stóp procentowych w Polsce. Rynek zdyskontował już podwyżkę rzędu 25 bp i takiej decyzji spodziewamy się również my. Uważamy jednocześnie, iż do końca roku stopy wzrosną do poziomu 5,75-6%.
Waluty – Rynki czekają na Fed
Rynki walutowe czekają na dzisiejsze wydarzenia, szczególnie na decyzję Fed, która na kolejnych kilka tygodni wskaże różnicę pomiędzy najważniejszymi stopami procentowymi. Lepsze dane z USA pomogły dolarowi, ale tylko na krótko – kurs EURUSD obniżył się po nich do poziomu 1,4737, ale dziś rano jest już z powrotem w okolicach 1,4780 i to dzisiejsze dane i decyzja Fed rozstrzygną czy będziemy atakować opór 1,4909/1,4965. Podobnie sytuacja wygląda na pozostałych parach walutowych z dolarem – straty z wczorajszego popołudnia są już odrobione i teraz pozostaje kwestia tego czy dane pozwolą na kontynuację umocnienia – a w większości przypadków opory i wsparcia są bardzo blisko.
We wtorek złoty tracił na wartości, a powodem są... dobre dane z USA. Dla stałych bywalców na polskim foreksie sytuacja jest oczywista, jednak z makroekonomicznego punktu widzenia wygląda ona nieco dziwnie. Dobre dane z USA, mogące świadczyć o poprawie koniunktury przełożą się przecież na lepszą sytuację w innych gospodarkach przez kanał popytowy i ich przełożenie na fundamenty polskie może być tylko pozytywne. Osłabienie się złotego, nie tylko wobec dolara, ale także w relacji do euro w reakcji na takie dane to jednak efekt mających na naszym rynku dominujące znaczenie przepływów kapitałowych. Środki inwestowane w euro są często bowiem reinwestowane w krajach Europy Środkowej (gdzie polski forex jest największym i najbardziej płynnym rynkiem), zatem umocnienie się dolara wobec euro pociąga odpływ kapitału z naszego rynku. Tak więc wczorajsze dane w USA sprawiły, iż USDPLN który wcześniej wahał się w przedziale 2,4450-2,45 wzrósł do 2,4585, zaś EURPLN z okolic 3,6160 zwyżkował do 3,6265. Fakt, iż EURUSD po godzinie 16.00 odrobił dużą część strat sprawił, iż i złoty zdołał się nieco umocnić. USDPLN dzień zakończył na poziomie 2,4535, zaś EURPLN 3,6230. Dziś na otwarciu można oczekiwać umocnienia polskiej waluty.
Surowce – Dzień metali przemysłowych
Po kilku tygodniach stagnacji, kiedy na innych obszarach rynku notowaliśmy znaczne wzrosty, wczoraj odreagowanie nastąpiło w segmencie metali przemysłowych. Sprzyjających czynników było kilka. Po pierwsze zamiecie śnieżne w Chinach, które są największym producentem i zarazem konsumentem aluminium, cynku i ołowiu. Problemy z pogodą przyczyniły się do przerw w dostawie prądu i utrudniały transport. W drugiej kolejności rynkom sprzyjały też dobre dane o zamówieniach z USA, mogące oznaczać wzrost popytu, a także silna strona popytowa na parze EURUSD. Aluminium zyskało wczoraj 6%, cynk ponad 3%, miedź i nikiel niecałe 3%. Wzrost cen aluminium może jednak mieć charakter spekulacyjny, gdyż zapasy tego surowca są na bardzo wysokim poziomie (najwyższym od prawie 4 lat). Inaczej wygląda sytuacja w przypadku miedzi, gdzie zapasy są ciągle relatywnie niskie.