Indeksy na Wall Street zyskiwały wczoraj na wartości w oczekiwaniu, iż niższe stopy ożywią rynek mieszkaniowy i podniosą zyski banków (już w środę główna stopa Fed może wynosić zaledwie 3%). Dobrego sentymentu nie popsuły fatalne dane dotyczące sprzedaży nowych domów. W grudniu sprzedaż spadła o kolejne 4,7% m/m, mimo iż spadek w listopadzie wyniósł aż 12,6% m/m, a nie jak pierwotnie podano 9%. W rezultacie roczna dynamika sprzedaży nowych domów to już –40,7%. Marnym pocieszeniem w minionym miesiącu była też wyższa mediana cen sprzedanych domów za listopad – w grudniu mediana cen obniżyła się aż o 10,4% m/m, co sugeruje, że dane listopadowe stanowiły tu anomalię. Niewielki wpływ danych na notowania można tłumaczyć informacjami o znacznie większym ciężarze gatunkowym, które napłyną w tym tygodniu. Jak już pisaliśmy, liczyć się będzie przede wszystkim PKB, decyzja Fedu (środa) i zatrudnienie oraz aktywność w przemyśle w styczniu (piątek) – oczywiście wszystkie dane dotyczące USA.

W tym kontekście relatywnie mało istotne będą zapewne dzisiejsze dane. A przed nami bilans płatniczy dla strefy euro w listopadzie, dynamika zamówień na dobra trwałego użytku w grudniu w USA (konsensus 1,6% m/m) i wskaźnik zaufania konsumentów w USA (konsensus 87 pkt.).

Waluty – Różnice w stopach osłabiają dolara

Mimo, iż akcjonariusze na Wall Street rozpoczęli tydzień w niezłych nastrojach, dolar jest w odwrocie. Inwestorzy zdają się dyskontować różnicę w między krzywymi rentowności w USA, a strefie euro i Wielkiej Brytanii. Jeśli Fed zgodnie z oczekiwaniami rynku obniży stopę podstawową o 50 bp, różnica między stopą w USA i eurolandzie wyniesie już pełny procent, jeszcze większy dystans będzie dzielił oprocentowanie od Wielkiej Brytanii, nawet jeśli uwzględnimy oczekiwany tam cięcia. W rezultacie dolar tracił wczoraj zarówno wobec euro, jak i funta. Kurs EURUSD wzrósł z poziomu 1,4670 na początku sesji maksymalnie do 1,4792, zaś GBPUSD z 1,9727 do 1,9876. Z technicznego punktu widzenia obydwie pary mają perspektywę wzrostu, w przypadku GBPUSD nawet do 2,0250, jednak pamiętajmy, iż obraz ten może ulec wyraźnej zmianie po informacjach, które napłyną w środę.

Początek tygodnia przyniósł umocnienie złotego, który tradycyjnie wykorzystał ruch w górę na parze EURUSD. Początek sesji zgodnie z przewidywaniami był słaby – w piątek już po zamknięciu rynków w Warszawie dolar zyskiwał na wartości a giełdy w USA znalazły się głębiej pod kreską. W rezultacie również otwarcie na złotym było słabsze i kursy USDPLN i EURPLN powędrowały w górę do 2,4622 i 3,6200. Marny sentyment na rynkach akcji sprawiał, iż deprecjacja była kontynuowana, chociaż ruchy cen nie były wyjątkowo silne. W drugiej części dnia jednak wyraźny wzrost zanotowany na parze EURUSD musiał przełożyć się na umocnienie złotego i tak się też stało. W rezultacie poniedziałkowe notowania złoty kończy na poziomach 2,4460 wobec dolara i 3,6183 wobec euro a dziś rano nie wykluczone jest dalsze umocnienie.

Surowce – Kruszce zaliczają kolejny rekord, drożeją niemal wszystkie surowce

Prawie jeden procent wzrostu na parze EURUSD to czynnik, którego rynki towarowy zignorować nie mogły. Drożeją niemal wszystkie surowce. Kolejny rekord zaliczają kruszce, choć widać tu już bardzo nasiloną grę spekulacyjną zwiększającą prawdopodobieństwo korekty. Motorem jest ciągle platyna, która w pierwszej części dnia nieznacznie zniżkowała (do 1670 USD za uncję), by potem zaliczyć nowy rekord, niemal 4% wyżej (1733 USD). Powód pozostaje niezmienny – producenci w RPA czwarty dzień nie mają prądu. Wysoka cena uruchamia już jednak wyraźnie podaż i dziś rano cena zniżkuje w okolice 1700 USD. W ślad za tym podążają złoto i srebro. Obydwa kruszce notują historyczne maksima – odpowiednio na 929,80 i 16,71, po czym mamy realizację zysków, choć trzeba przyznać, że jest ona dużo mniejsza niż w przypadku platyny.

Wzrost EURUSD i niezły sentyment na rynkach akcji w USA pozwalają na odbicie również cenom ropy i metali przemysłowych. Te pierwsze podczas notowań w USA zwyżkują o półtora procent do 91,46 USD za baryłkę Brent. Wzrastają też ceny miedzi (1%), niklu (1,5%), cynku (1%), zaś aluminium w zasadzie pozostaje bez zmian. Wyraźnie w górę znowu idą ceny pszenicy, gdzie ostatnio obserwowaliśmy korektę. Ceny wzrosły o 3,5% do 971 USD za 100 buszli.