Po porannych bardzo złych wiadomościach z rynków azjatyckich spanikowani inwestorzy wyzbywali się akcji największych spółek, sprowadzając WIG20 4,5% poniżej niskiego zamknięcia z pierwszej sesji tygodnia.

Do akcji najpierw wkroczyli tzw. „łapacze noży”, czyli inwestorzy kupujący akcje na głębokich minusach, to nie oni jednak podnieśli indeks, a pogłoski o możliwej kolejnej w ostatnich miesiącach interwencji banków centralnych. Ta plotka pozwoliła na wyraźne odrobienie strat i wyjście na plusy wzrost wszystkim europejskim rynkom. WIG20 również ustabilizował się na dość wysokim poziomie, a około godziny 14:20 przez świat przeszedł komunikat FEDu o obniżeniu stóp procentowych o 75 punktów bazowych. To spowodowało ponowne gwałtowne zwyżki wszystkich rynków, które jednak zgodnie z zasadą „kupuj plotki sprzedaj fakty” zostały częściowo zniesione w ostatniej fazie sesji. Porannych zdobyczy obóz byków jednak nie oddał i mimo tego, że jednak w statystyce sesji przeważają nieznacznie spółki spadające, to całą sesję należy zaliczyć jako sukces strony popytowej

Podsumowując, mamy za sobą prawdziwą karuzelę, która dobrze wpisuje się w strasznie nerwowe ruchy na wszystkich rynkach. Nie sądzę, by prognozowanie jakichkolwiek ruchów miało w tym momencie sens. Przed nami prawdopodobnie jeszcze kilka tygodni podobnych, choć może nie aż tak skrajnych emocji. Za wzrostami przemawia jedynie bardzo mocne wyprzedanie rynku.