WIG20 odbił się lekko od okolic kolejnego już wsparcia, jakim jest strefa 3116-3150 punktów, czyli dołków z przełomu 2006 i 2007 roku. To dobre miejsce do zainicjowania większego odreagowania, a w jeszcze lepszym miejscu znalazły się banki. Indeks branżowy ustanowił dzienne minimum przy dość ciekawym poziomie technicznym, jakim jest 6850 punktów. Tam znajduje się 161,8% przedłużenie wzrostowej fali sierpień – październik oraz 38,2% zniesienie całego wzrostu trwającego od czerwca 2006. Jeśli w najbliższych dniach uda się wybronić bankom akurat z tego punktu, mamy szansę na chwilowe polepszenie nastrojów na całym rynku.

Mimo złej wymowy sesji, na szerokim rynku kilka walorów zachowało się bardzo pozytywnie. Wśród ciekawych spółek można wymienić Barlinka, który przy jednym z większych obrotów w ostatnim roku, odrobił w drugiej części sesji poranne straty i na wykresie dziennym wyrysował formację młota. Biorąc pod uwagę fakt, że papier jest silnie wyprzedany, a dość blisko znajduje się silne wsparcie (9,70 zł) można liczyć na to, że twarde dno dla tych walorów jest już blisko.

Mimo prób ataku popytu, wczorajsza sesja nic nie zmieniła w negatywnym obrazie naszego rynku. Dzisiejsze losy indeksów będą uzależnione od danych makroekonomicznych. O godzinie 14:00 poznamy grudniowy wskaźnik inflacji (CPI) w Polsce, natomiast pół godziny później zostaniemy zasypani informacjami o gospodarce amerykańskiej. Zarówno sprzedaż detaliczna w grudniu jak i inflacja w ostatnim miesiącu 2007 roku są bardzo ważnymi wskazówkami dla inwestorów na całym świecie.