Wskazuje ona bowiem na dużą słabość rodzimego rynku. Słabość, która ma tylko jedno, logiczne uzasadnienie. W dalszym ciągu stroną podażową są fundusze inwestycyjne, zmuszone do wyprzedaży akcji, przez klientów umarzających jednostki.
Jednostronna aktywność funduszy sprawia, że utrudnione jest prognozowanie otwarcia wtorkowej sesji na warszawskiej giełdzie, w sytuacji gdy obserwowana wczoraj poprawa klimatu inwestycyjnego w Europie i USA, mogłaby prowokować wzrosty. Nawet pomimo nienajlepszej dzisiejszej sesji na azjatyckich parkietach (Nikkei -1,6 proc.; Hang Seng -1,3 proc.).
O tym jednak, jak dzisiejsza sesja zakończy się na GPW, nie będą już decydowały fundusze, ale impulsy płynące z USA.
Publikowany dziś raport o inflacji PPI w grudniu, który zostanie uzupełniony danymi o sprzedaży detalicznej oraz publikacją w czasie sesji, zapewne słabych, wyników kwartalnych Citigroup, może wyznaczyć kierunek indeksom na Wall Street przynajmniej na najbliższy tydzień. A co się z tym wiąże, może również stać się impulsem dla większości indeksów na świecie,.
Rynek szacuje, że w grudniu inflacja PPI w USA wzrośnie o 0,2 proc. w relacji miesięcznej i 7,4 proc. w relacji rocznej, po tym gdy w listopadzie wzrost wyniósł odpowiednio 3,2 proc. i 7,2 proc. Wzrost inflacji bazowej PPI szacuje się natomiast na poziomie 0,1 proc. miesiąc do miesiąca i 2 proc. rok do roku, wobec odpowiednio 0,4 proc. i 2 proc. miesiąc wcześniej.
Inflacja PPI nie jest tak istotna jak jutrzejsze dane o inflacji CPI, które w sposób bezpośredni mają wpływ na oczekiwania odnośnie przyszłych kroków Fed. Dzisiejsze dane mogą jednak zostać potraktowane jako zapowiedź tego, co jutro „pokaże” CPI (prognoza: 0,2 proc. m/m i 4,1 proc. r/r).
Dlatego też wyraźnie wyższe od oczekiwań dane, postawią pod dużym znakiem zapytania możliwość obniżki stóp procentowych przez Fed o 50 punktów bazowych na styczniowym posiedzeniu i dalszych obniżek w przyszłości, tym samym stanowiąc istotny impuls podażowy dla światowych rynków akcji.
Ten impuls będzie tym większy, jeżeli dodatkowo zostanie on wzmocniony słabszymi od prognoz danymi o grudniowej sprzedaży detalicznej w USA (prognoza: 0,1 proc. m/m).
Dane w odwrotnej konfiguracji, czyli niższe od prognoz odczyty PPI i wyższa sprzedaż, będą natomiast poważną przesłanką do oczekiwania przedłużenia korekty na amerykańskim rynku akcji, co musiałoby również sprowokować podobną korektę w Warszawie.
We wtorek zostaną opublikowane również grudniowe dane o inflacji CPI w Polsce. Historycznie raport ten nie ma silnego i bezpośredniego przełożenia na rynek akcji w Warszawie. Może jednak stanowić czynnik uzupełniający inne impulsy.
Rynek prognozuje, że roczny wskaźnik CPI wzrośnie w grudniu z 3,6 proc. do 4 proc. Takie dane są już w cenach. Wyższa inflacja, jako że może zwiększać oczekiwania na silniejsze podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, będzie szkodzić akcjom.
Niższa inflacja, zwłaszcza gdyby była wyraźnie niższa od prognoz, będzie zachęcać do zakupów. W obu jednak przypadkach impuls płynąc z tych danych, będzie uzupełniał inne impulsy, a nie kreowały nowe trendy.