Jako, że mamy trend spadkowy, zniżki indeksów nie powinny dziwić, choć porównując nasz rynek do innych parkietów europejskich, można poczuć pewien niedosyt. Wydaje się, że najrozsądniejszym wytłumaczeniem tak słabej koniunktury na GPW w ostatnich dniach są umorzenia jednostek w funduszach inwestycyjnych. Przy małej płynności na rynku i przy potrzebie uwolnienia środków przez zarządzających, cena nie gra roli, a liczy się po prostu skuteczna wyprzedaż.
Jeśli ta teoria jest prawdziwa, również dziś, mimo drugiej z rzędu wzrostowej sesji w USA, nasz rynek może mieć duże problemy ze wzrostem.
Jeśli chodzi o obraz techniczny, to nadal nie widać żadnego sygnału świadczącego o możliwości zakończenia się obecnego, dynamicznego impulsu spadkowego. Wsparcie na poziomie 3250 dla WIG20 nie było bynajmniej bastionem popytu i podaż łatwo sobie z nim wczoraj poradziła, ewentualna dalsza zniżka nie może zatem dziwić.