Innego zdania jest Martin Feldstein, prezydent NBER, czołowego think tanku w USA, który szacuje prawdopodobieństwo wystąpienia recesji na ponad 50%. Rynek nie jest jeszcze pewien, któremu wierzyć. Na początku sesji w USA podaż przycisnęła i od razu zniwelowała całodzienne zwyżki w Europie, nie zdołała jednak pokonać krytycznego poziomu wsparcia (1400-1405 pkt. dla S&P500) i do końca notowań indeksy pozostawały ponad jego poziomem. „Poduszka bezpieczeństwa” została już jednak wykorzystana i wystarczy jeden zły odczyt w stylu danych o zatrudnieniu lub ISM przemysłu aby uruchomić lawinę spadków na giełdach, wzrostu wartości jena i wyprzedaży walut na rynkach wschodzących. Dziś podane będą dane dotyczące zamówień w niemieckim przemyśle za listopad. Inwestorzy oczekują, że po wzroście o 4% m/m w październiku zamówienia obniżą się o 1,6% m/m. Jak już jednak zostało wspomniane, jest mało prawdopodobne aby dane istotnie wpłynęły na notowania.
Waluty – Złoty pozostaje silny
Sytuacja na rynku walutowym nadal pozostaje nierozstrzygnięta. Wobec braku istotnych danych do piątku zasadniczy wpływ na notowania dolara ma sytuacja na giełdach, a ta wczoraj nie była jednoznaczna. Można było zauważyć, iż wczoraj kurs EURUSD dwukrotnie odbił się od wyrysowanej w dniach 20-26 grudnia lini trendu wzrostowego i do dzisiejszego otwarcia w Europie oscyluje wokół tego tej prostej (obecnie 1,4714), jednak jej znaczenie może zostać szybko zniwelowane. Dolarowi w rozgrywce z innymi walutami pomaga zapewne też para USDJPY, gdzie jen nie może pozwolić sobie na większe wybicie – para za każdym razem wraca do poziomu 109,40, który jednak powoli zaczyna przemieniać się w dość istotny opór. Na większe rozstrzygnięcie przyjdzie zatem poczekać przynajmniej do popołudnia kiedy otworzą się giełdy na Wall Street. Wczoraj podaż atakowała dwa razy, póki co bezskutecznie, ale wygląda na to, że tym razem ryzyko przełamania wsparć jest silniejsze niż po raz ostatni – w listopadzie.
Zadziwiająco mocny pozostaje złoty nie reagując póki co na bardzo słabą koniunkturę na rynkach akcji, szczególnie na wyprzedaż w Warszawie. Co prawda, złotówka nieznacznie osłabiła się na początku notowań (kurs EURPLN wzrósł z 3,6040 do 3,6065 zaś USDPLN z 2,4385 do 2,4585), ale w dalszej części sesji jego notowania dostosowywały się jedynie do zmian na EURUSD, w związku z czym poziomy zamknięcia były ostatecznie zbliżone do tych z początku notowań.
Surowce – Silny spadek cen ropy
O niemal 3 dolary, do 95,09 USD za baryłkę spadła wczoraj cena słodkiej ropy notowanej w Nowym Jorku. Spadek był niewiele mniejszy w przypadku gatunku Brent notowanego w Londynie, gdzie ceny spadły do 94,59 USD za baryłkę (choć ceny oscylowały nawet w granicach 94 USD). Spadkom nie towarzyszyły żadne nowe istotne informacje, były one raczej następstwem niemożności trwałego pokonania przez popyt bariery 100 USD. Nadal podstawowym scenariuszem dla rynku ropy pozostaje wzrost cen, choć dynamika trendu wzrostowego została niewątpliwie wyhamowana. Dość silne wsparcie znajduje się na poziomie 94 USD, poważniejszym oporem jest natomiast historyczne maksimum na poziomie 98,42 USD za baryłkę gatunku Brent.
Ciekawie sytuacja zaczyna wyglądać na rynku pszenicy, gdzie ceny ponownie zniżkują zbliżając się do wsparcia na poziomie 877 USD (obecnie 898 USD). Gdyby wsparcie zostało pokonane zarysowałaby się wyraźna możliwość utworzenia się trzeciej fali korekty, mogącej prowadzić notowania pszenicy nawet poniżej 800 USD. Póki co jednak temu rynkowi pomaga soja oraz kukurydza, które ciągle są bardzo blisko maksimów.