Skala poniedziałkowych spadków szczególnie nie poraża. Dużo ważniejsze są natomiast ich konsekwencje. Indeks WIG, reprezentujący szeroki rynek, zakończył dzisiejszy dzień na poziomie 53718,51 pkt. To nie tylko najniższe zamknięcie od 19 marca 2007 roku, ale przede wszystkim silny, średnioterminowy sygnał sprzedaży. Tak bowiem należy traktować przełamanie przez ten indeks strefy wsparcia 54000-55500 pkt., jaką tworzyła kilkuletnia linia hossy na wykresie dziennym, dołek z listopada ub.r. oraz linia poprowadzona po dołkach z sierpnia i listopada 2007 roku. Konsekwencją tego wybicia powinien być spadek WIG przynajmniej do 48000-49000 tys.

O krok od wygenerowania analogicznego sygnału sprzedaży znalazł się dziś indeks dużych spółek. Zakończył on dzień na poziomie 3345,06 pkt. (najniższe zamknięcie od 16 sierpnia 2007 roku), mocno penetrując barierę popytową 3330-3480 pkt..

Silna przecena w Warszawie nie będzie możliwa bez podobnej przeceny w USA, do której drzwi otworzy dopiero zdecydowane wybicie S&P500 poniżej strefy wsparcia 1400-1405 pkt. i Średniej Przemysłowej poniżej 12600-12750 pkt. Szanse na obronę tych poziomów, a więc i na popytowy impuls z Wall Street są jednak niewielkie.

W dniu dzisiejszym wzrosły akcje 50 spółek notowanych na GPW, 275 spadły, a 17 pozostały bez zmian. Najwięcej zarobili posiadacze Fon-u, którego akcje zyskały 22,22 proc. przed środowym splitem. Najwięcej stracili natomiast posiadacze praw do akcji, działającego na rynku surowców wtórnych, Drop-u (-13,46 proc.). W poniedziałek najaktywniej handlowano akcjami Pekao (214,30 zł; -3,82 proc.), KGHM (105,60 zł; -1,31 proc.) i PKO BP (48,65 zł; -2,49 proc.).