Jest to najgorszy odczyt od kwietnia 2003 roku i drugi w minionym roku (po styczniu) odczyt poniżej 50 pkt. Jeszcze bardziej pesymistycznie wygląda struktura indeksu – spadają bowiem komponenty produkcji i zamówień, bardzo wysoko natomiast pozostaje komponent cen. Gdyby taka sytuacja miała się utrzymać, oznaczałoby to, iż amerykańska gospodarka znajdzie się w recesji, zaś Fed nie będzie mógł jej znacząco pomóc obniżaniem stóp. Dla rynku niewielkim pocieszeniem są przyzwoite wskaźniki (PMI), które zostały podane na starym kontynencie, gdyż ewentualne recesja przełoży się również na spowolnienie w UE.
Do końca tygodnia najważniejsze będą dane z amerykańskiego rynku pracy. Choć zasadniczy raport podany będzie w piątek, dziś poznamy raport firmy ADP, który w grudniu zaskoczył wysokim odczytem (wskazującym na wzrost zatrudnienia w skali blisko 200 tys.)
Waluty – Ważny test po słabych danych
Znacząco słabszy od oczekiwań indeks aktywności gospodarczej w USA musiał znaleźć przełożenie w spadku apetytu na ryzyko, co widoczne było w osłabieniu się dolara. EURUSD ponownie zwyżkuje powyżej 1,47 zbliżając się do oporu w okolicach 1,4750. Większy ruch następuje jednak na jenie,co tylko potwierdza powagę sytuacji. Dość szybko po publikacji danych USDJPY obniża się ze 111,60 aż do 109,30, przełamując wsparcie wyznaczone przez 61,8% zniesienie poprzedniej zwyżki. Co więcej, przez moment kurs spada też poniżej lokalnego dołka z maja 2006 roku (109,52), choć w notowaniach azjatyckich wzrasta powyżej 109,60. Można zatem powiedzieć, że wsparcie w tych rejonach jest jeszcze aktualne i kolejne osłabienie dolara rozstrzygnie się zapewne po danych z rynku pracy.
Pierwsza sesja na rynku złotego to przede wszystkim dostosowanie do zmian na rynku eurodolara. Co prawda złoty otworzył się mocniej niż na zamknięciu w minionym roku – zyskując przede wszystkim do euro, zwyżkę tę roztrwonił podczas sesji. Do publikacji danych z USA USDPLN wzrósł z 2,4470 do 2,4620, zaś EURPLN z 3,5940 do 3,6100. Na publikację słabego ISM polska waluta zareagowała umocnieniem, zwłaszcza wobec tracącego na świecie dolara. Kurs USDPLN znów obniżył się poniżej 2,45, jednak może się okazać, że takie umocnienie polskiej waluty będzie krótkotrwałe. Wynikało ono bowiem z wzrostu kursu EURUSD i nie dyskontowało znaczącej ostatecznie zniżki na Wall Street. Dziś notowania złotego zależeć będą przede wszystkim od zachowania giełd, przy czym pole do zwyżki wydaje się być ograniczone.
Surowce – Ropa daje sygnał do wzrostu
Pierwszy dzień notowań stał pod znakiem surowców. Na rynku ropy od pewnego czasu kumulowały się czynniki, które mogły pchnąć ceny ropy tylko w jednym kierunku. Pisaliśmy już o niskich zapasach w USA i sytuacji w Pakistanie. Na przełomie roku doszły do tego zamieszki w Nigerii, która jest największym producentem ropy w Afryce. Mające tam miejsce wybory zostały przeprowadzone w sposób niedemokratyczny, co wywołało zamieszki na ulicach. W tej sytuacji rynkowi potrzebny był tylko zapalnik, którym okazał się wzrost EURUSD w następstwie słabego ISM. Ceny ropy Brent bez problemu pokonały wsparcie na poziomie 96,59 USD (dotychczasowy rekord) wędrując do 97,79. Bardziej psychologiczny efekt dla rynku stanowił jednak wzrost cen w Nowym Jorku, gdzie słodka odmiana kosztowała 100 USD po raz pierwszy w historii.
Ruch na rynku ropy przełożył się na zwyżki w przypadku innych surowców, o ile nie są to surowce stricte przemysłowe. Do historycznego maksimum wzrosły również ceny złota osiągając poziom 860,88 USD za uncję. Podobnie maksimum zaliczyły ceny platyny, choć tu zwyżka nie była aż tak duża. Znacząco podrożało srebro i przy cenie 15,19 znajduje się 3% poniżej ubiegłorocznego maksimum.
Ogólny dobry sentyment na rynku wystarczył, aby zwyżki były kontynuowane w przypadku cen żywności. Pszenica podrożała aż o 5% do 942 USD (za 100 buszli), zaś soja o 2% do 1242 USD.