W tym miejscu należy od razu postawić pytanie do władz Giełdy, czy nie przyszedł już czas na rozszerzenie indeksu dużych spółek do 30 lub nawet 40 spółek, żeby arbitrażyści nie mieli aż tak dużego wpływu na rynek?
Gdyby wykluczyć ewentualny wpływ arbitrażu i skupić się na innych czynnikach, to piątkowa sesja powinna zakończyć się wzrostami. I to nawet dużymi. Obserwowana wczoraj zwyżka na Wall Street, która za sprawą dobrze przyjętych wyników kwartalnych Red Hat i RIM była kontynuowana w handlu posesyjnym w USA, jak również dobre nastroje na azjatyckich parkietach, tworzą dziś korzystną atmosferę do kupna akcji w Warszawie. Szczególnie, że czwartkowe wzrosty indeksu WIG o 0,45 proc. i WIG20 o 0,74 proc., potwierdzają znaczenie wyrysowanych we wtorek i środę popytowych świec.
Próbując to uzupełnić o ewentualny wpływ dnia „trzech wiedźm”, można postawić tezę, że ta dobra atmosfera na świecie sprzyjać będzie wzrostom na otwarciu sesji. Jednak już w miarę zbliżania się ostatniej godziny notowań, kluczowej z punktu widzenia dzisiejszego rozliczenia kontraktów terminowych, zapał inwestorów do handlu może słabnąć.
Gdyby arbitraż dziś się jednak nie pojawił, to może to sprowokować mocniejsze kupno akcji w samej końcówce notowań. Decydując się na taki krok trzeba jednak pamiętać, że kolejna sesja jest dopiero w czwartek. Wall Street natomiast pracuje zarówno w najbliższy poniedziałek, jak i środę. A to właśnie na amerykańskiej giełdzie kreowane są trendy na światowych rynkach akcji. Również te w Warszawie.
Dziś Główny Urząd Statystyczny opublikuje przed południem listopadowe dane o sprzedaży detalicznej (prognoza: 18,5 proc.) i stopie bezrobocia (prognoza: 11,2 proc.). Po południu natomiast Narodowy Bank Polski poda miary inflacji bazowej, w tym tę najważniejszą inflację netto (prognoza: 1,5 proc.). Publikacje te nie powinny mieć wpływu na rynek akcji.