Szczególnie, że spekulacje na temat kontynuacji łagodzenia polityki monetarnej przez Fed w 2008 roku, czy też te dotyczące obniżenia w dniu dzisiejszym stopy dyskontowej o 50 punktów bazowych, dość mocno rozgrzewały inwestorów.
W praktyce tak dobre nastroje bardzo rzadko ulegają natychmiastowemu odwróceniu. To byłoby możliwe tylko w sytuacji, gdyby Fed mocno zaznaczył, że dalsze obniżki są mało prawdopodobne ze względu na coraz większą presję inflacyjną. Tak jednoznaczne stanowisko jest jednak mało realne. Fed może oczywiście postawić tamę rynkowym oczekiwaniom na dalsze cięcia, ale jeżeli już to zrobi, to raczej w bardzie delikatnej formie. Dlatego najwcześniej refleksja nad aktualną sytuacją może przyjść jutro. To potwierdzony historycznie schemat zachowań.
Ten brak zagrożenia sprawia, że akcji dziś wciąż powinny być kupowane zarówno w Warszawie, jak i na czołowych europejskich parkietach. Nie będzie temu towarzyszył jednak huraoptymizm. Bardziej prawdopodobne są spokojne wahania na małych plusach.
Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20 po poniedziałkowej sesji, pomimo że zakończyła się ona wzrostami, nie w pełni oddaje dobre nastroje. Wczorajsze wahania niosą bowiem ze sobą lekko negatywną wymowę techniczną. Indeks dużych spółek zaatakował bowiem lukę bessy 3702-3727 pkt. z początku listopada i ten atak się nie powiódł. Jeżeli dodać do tego utworzoną na wykresie dziennym świecę z długim górnym cieniem, to wahania te można nawet traktować jako pewne ostrzeżenie przed spadkiem.
Od ostrzeżenia do sygnału sprzedaży droga jest jednak daleka. Takim sygnałem byłby dopiero silny spadek WIG20 w dniu dzisiejszym, który potwierdzałby techniczne znaczenie wczorajszego nieudanego ataku. Dziś o taki spadek, właśnie ze względu na dominujące dobre nastroje, będzie jednak bardzo ciężko. Znacznie łatwiej będzie o zamknięcie opisanej luki bessy.