Na pozostałych parkietach starego kontynentu sesja wyglądała bardzo podobnie. FTSE 100 oraz francuski CAC 40 traciły 0,70%, DAX -0,40%. W naszym regionie największa wyprzedaż miała miejsce na giełdzie w Budapeszcie - BUX zakończył dzień 1,70% poniżej kreski.

Podczas sesji w USA mieliśmy do czynienia z pewnym odreagowaniem zeszłotygodniowych wzrostów. Dow Jones oddał 0,40%, S&P 500 0,60%, natomiast Nasdaq Composit 0,90%.

Rozpoczynająca dzień sesja azjatycka miała raczej negatywny wydźwięk. Co prawda na niektórych parkietach miały miejsce umiarkowane wzrosty, jednakże wśród najważniejszych indeksów Japoński Nikkei 225 traci równo 1%, Shanghai B-Shares -1,60%, australijski All Ord 0,10%.

W dniu dzisiejszym spodziewałbym się spokojnego przebiegu sesji. WIG20 powinien rozpocząć notowania w rejonie wczorajszego zamknięcia. Do czasu otwarcia giełdy w Nowym Jorku powinniśmy obserwować ruchy w obszarze 3500 – 3550 pkt.

Patrząc jednak w nieco szerszej perspektywie sytuacja nie wygląda zbyt korzystnie dla byków. Teoretycznie nieduże spadki w dniu wczorajszym mają jednak duże znaczenie. Na wykresie dziennym wyraźnie widać jak silną barierę stanowi poziom 3600 pkt, którego czterokrotnie nie udało się pokonać. Jeżeli zostałby przebity, z technicznego punktu widzenia wzrost do 3700 pkt oraz wyżej jest jak najbardziej realny. Zapewne sporo ludzie powiedziałoby, iż mamy do czynienia z tzw. „rajdem świętego mikołaja”, czyli wzrostami w okresie bożonarodzeniowym wynikającymi z działań funduszy chcących poprawić wyniki na koniec roku.

Od dołu po przebiciu 3500 pkt, wsparcie stanowi 3430 pkt, a następnie okolice 3250 – 3300 pkt, czyli sierpniowe dołki. Myślę, że test 3430 pkt jest bardzo prawdopodobny w ciągu najbliższych dni.

W piątek poznamy najważniejsze comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy, tzw. payrolls, dotyczące przyrostu miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Jak wiadomo wywołują one zawsze dużo emocji wśród inwestorów.