Okazuje się jednak, że sprzedaż domów jednorodzinnych nie spadła (4,37 mln), zmniejszyła się za to sprzedaż mieszkań (z 660 do 600 tys.). Równocześnie ceny domów jednorodzinnych spadły średnio o 6,3 proc., a mieszkań wzrosła o 4,9 proc. (w stosunku do października 2006). Według Narodowego Stowarzyszenia Pośredników w obrocie nieruchomościami, najbliższe miesiące przyniosą stabilizację rynku, jeśli chodzi o liczbę zawieranych transakcji.
SYTUACJA NA GPW
Notowania rozpoczęły się od spadku cen akcji i wartości indeksów, ale podaż akcji w tym czasie była słaba - podobnie jak wartość obrotów. Kupujący wyczekali ostatnich zniecierpliwionych posiadaczy akcji i z wolna, zaczęli zbierać z rynku co smakowitsze kąski. Do końca dnia rynek przeszedł metamorfozę, ale o euforycznym kupowaniu nie może być mowy, nawet w obliczu ponad 2-proc. wzrostu wartości indeksów (od dołka do końca sesji WIG20 zyskał 101 pkt). Widać to po obrotach, które podliczono na 1,4 mld PLN. Część inwestorów jeszcze z dużą rezerwą podchodzi do możliwości trwałego odbicia cen - stąd presja kupujących nie była aż tak silna. Warto odnotować, że indeksy nie przebiły nawet swoich szczytów z poniedziałku rano, zatem traktowanie dzisiejszych wzrostów z rezerwą jest równie uprawnione, jak zimna ocena wczorajszych spadków.
Podrożały akcje 250. spółek, potaniały 51.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie indeksy wzrosły dyskontując dobre informacje ze spółek oraz bardzo pozytywną wczorajszą sesję i dzisiejsze otwarcie na Wall Street. Główne indeksy giełdy amerykańskiej silnie wzrosły po wypowiedzi wiceprzewodniczącego Rezerwy Federalnej, sugerującej obniżkę stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu FOMC. Przekonanie rynku, co do takiego posunięcia ugruntowały również gorsze od oczekiwań dane dotyczące sprzedaży domów na rynku wtórnym oraz zamówień na dobra trwałego użytku. Wzrosty udzieliły się również sektorowi finansowemu, które podsyciła wypowiedź jednego z bankierów na temat fuzji banków Citigroup i Bank of America, niemniej, patrząc obiektywnie mają one raczej charakter technicznego odreagowania, bowiem, obniżki stóp w Stanach i tak są przesądzone i nie uzasadniają blisko dwuprocentowych wzrostów indeksów godzinę po otwarciu notowań.
WALUTY
Kurs euro spadł dziś do 1,47 USD po tym jak zaledwie wczoraj próbował się przedostać powyżej 1,49 USD. Właśnie na ta nieudana próba może stać za nagłą popularnością amerykańskiej waluty, widoczną przez dwa ostatnie dni. Czynniki fundamentalne zdają się odgrywać mniejsze znaczenie, a gdyby nawet jakieś się pojawiły, byłyby tylko pretekstem.
Na koniec dnia euro podrożało o pół centa, ale w sumie straciło 0,45 proc. wobec wczorajszego zamknięcia.
Jen spadł o 1 proc. wobec dolara i o 0,5 proc. wobec euro - nieomylny to znak, że inwestorom wrócił apetyt na ryzyko, co widać zresztą po indeksach giełdowych.
Ale nie tylko po nich. Także po wzroście notowań złotego. Dolar spadł u nas do 2,47 PLN, euro poniżej 3,65 PLN (najniższy kurs od dwóch tygodni), a frank do 2,213 PLN (to także dwutygodniowe minimum). Umocnienie złotego wobec euro i franka jest bardzo znaczące (1,5 proc.), ale absolutnie nie wynika ze zgodnej z oczekiwaniami decyzji RPP, lecz jest efektem powrotu optymizmu na światowe rynki.
SUROWCE
Ropa zyskiwała dzisiaj przez większość dnia w wyniku spekulacji, że cotygodniowy raport dotyczący zapasów paliw w Stanach pokaże ich spadek. Spadły jednak tylko rezerwy ropy (i to nieznacznie), co przełożyło się na załamanie kursu ropy. Na giełdzie w Londynie cena baryłki brent spadła o ponad dwa procent wracając do poziomu 90,50 USD. Analitycy spodziewają się, że na koniec roku ropa potanieje do okolic 80-85 USD i przy nieudanym ataku na poziom 100 USD taki scenariusz staje się bardzo prawdopodobny, tym bardziej, że umacnia się dolar.
Odreagowanie, ale w drugą stronę odbywa się na wykresie miedzi. Kontrakt na tonę tego metalu podrożał dzisiaj na giełdzie w Nowym Jorku o blisko 2 proc. do poziomu 6.630 USD. Jest to wynikiem wzrostów na rynkach akcji, które są silnie skorelowane z kursem miedzi.
Złoto potaniało o ponad 2 proc. schodząc poniżej poziomu 800 USD za uncję, która o godz. 17:15 kosztowała dwa dolary taniej.