Presja podażowa wśród największych spółek była wywołana przede wszystkim przez rynek terminowy, gdzie otwierane były dość spore krótkie pozycje. Przez niemal całe notowania rynek kasowy podążał tropem kontraktów w dość spokojny sposób i bez wysokich obrotów, podaż jednak wzmocniła się w końcówce, przez co ostateczny rezultat w postaci 1,5% spadku przy 1 miliardowym obrocie wygląda bardzo niebezpiecznie. Rynek praktycznie nie zareagował na bardzo dobre dane dotyczące dynamiki sprzedaży detalicznej, która wręcz galopuje i w październiku wzrosła o 19,4% rok do roku.
Szeroki rynek zachował się nieco lepiej, choć i tu po porannym wzroście doszło do wyraźnego osłabienia. Mimo tego 40% walorów zakończyło dzień na plusie, a biorąc pod uwagę dwa silne wzrosty z końcówki ubiegłego tygodnia, lekkie schłodzenie nastrojów wydaje się wręcz wskazane.
Co dalej? Wczorajsza sesja zarówno w Warszawie, jak i wieczorem w USA znacznie osłabiła szanse na scenariusz wzrostowy w najbliższych dniach. Prawdopodobny jest test 3450 punktów, a w przypadku braku obrony tego lokalnego minimum, podążymy za indeksami amerykańskimi w stronę sierpniowych dołków.