Grupujące je indeksy mWIG40 i sWIG80 spadły odpowiednio o 3,27 proc. do 3745,47 pkt. i o 3,17 proc. do 14573,14 pkt. Ostatni raz tak nisko były one notowane w styczniu oraz marcu 2007 roku.

Spadki w znacznie mniejszym stopniu dotknęły giełdowe tuzy. Indeks WIG20, pomimo że rozpoczynał notowania od przeceny o 1,6 proc., na zamknięciu stracił o połowę mniej i zakończył dzień na poziomie 3525,75 pkt. Wśród 20-tu największych spółek tylko cztery (CEZ, Lotos, PKN Orlen i PBG) zakończyły dzień na plusach. Natomiast akcje Cersanitu nie zmieniły swej wartości. Reszta notowana była pod kreską.

W środę wzrosły akcje tylko 40 spółek, 287 spadły, a 9 pozostały bez zmian. Najwięcej, bo prawie 12 proc., zarobili akcjonariusze Travelplanet.pl. Dnia do udanych nie mogą natomiast zaliczyć posiadacze walorów Hawe, BBI Zeneris (dawny NFI Foksal) oraz Stormma, które to spółki przewodziły wyprzedaży tracąc od 17 do 24 proc.

Dziś najaktywniej handlowano akcjami Pekao (253 zł; -0,71 proc.), PKO BP (51,40 zł; -1,53 proc.) i KGHM (113 zł; -1,99 proc.).

Jutrzejsza sesja na GPW będzie uzależniona od dzisiejszego zamknięcia na Wall Street. Jeżeli tylko nie będzie tam paniki, to jest szansa, że przypadające w czwartek Święto Dziękczynienia w USA, tradycyjnie wpłynie na ograniczenie zmienności i płynności na giełdach, jednocześnie tworząc doskonałą okazję do wyciszenia emocji, co warunkuje wystąpienie niewielkiego odbicia na ostatnich dwóch sesjach w tym tygodniu. Odbicia, które szczególnie należy się notowanym na GPW akcjom małych i średnich spółek. Grupujące je indeksy mWIG40 i sWIG80 od lokalnych szczytów w połowie października, straciły po około 23 proc.

Takie odbicie nie oznacza jeszcze końca spadków obu indeksów. Taką tezę można by zaryzykować w sytuacji gdyby dotknęła je paniczna, sięgająca w czasie sesji nawet 10 proc., przecena. Takie skrajne emocje na giełdzie w zdecydowanej większości przypadków bowiem kończą pewien rynkowy etap. W tym przypadku etap wyprzedaży.

Teza o zakończeniu spadków indeksów mWIG40 i sWIG80 byłaby również wiarygodna z chwilą osiągnięcia przez te indeksy, wyznaczonych przez analizę techniczną jako potencjalne punkty zwrotne, poziomów 3400 pkt. i 13700 pkt.

Wówczas na gruncie analizy technicznej można by prognozować nawet 1-2 miesięczną poprawę koniunktury. Nie rozstrzygając oczywiście, czy jest to tylko silne odbicie w bessie, czy też początek nowej fali wzrostów, która w perspektywie roku doprowadzi rynek do letnich maksimów. Takie rozstrzygnięcie będzie możliwe najwcześniej na początku przyszłego roku.