Nastroje wśród inwestorów nie są złe, tym bardziej, że ministerstwo finansów Grecji oficjalnie poinformowało dziś już o tym, że zapowiedzianego na początku tygodnia przez premiera Hellady referendum nie będzie, ale zdaje się, że tak na w razie czego wolą oni nie zawierać zbyt dużych transakcji. Piątkowe słabe doniesienia makro z Eurolandu większych szkód na rynkach nie wyrządziły, choć oczywiście jako takie atmosfery na nich nie poprawiły.

Dziś o godz. 12:38 najważniejszy indeks warszawskiego parkietu, czyli WIG20, handlowany był 0,02% pod kreską (2396,92 pkt), a w tym samym czasie także złoty delikatnie tracił na wartości - 0,17% do euro (4,3435) i 0,04% do dolara (3,1373). Również wtedy: na europejskich parkietach ceny akcji szły w górę średnio o 0,10% (indeks STOXX Europe 600), a kurs wspólnej waluty względem amerykańskiej rósł o 0,15% do 1,3845.

Rynek spodziewa się, że w październiku w amerykańskim sektorze pozarolniczym przybyło 95 tys. nowych miejsc pracy wobec 103 tys. zwyżki we wrześniu. Z kolei stopa bezrobocia ma się według prognoz utrzymać czwarty miesiąc z rzędu na poziomie 9,1%. Dane z USA opublikowane zostaną o godz. 13:30.

Słabe europejskie dane

Przedstawione dziś finalne dane dotyczące aktywności sektora usług Eurolandu za październik okazały się być gorsze niż sądzono. Indeks PMI spadł do poziomu 46,4 pkt z 48,8 pkt we wrześniu, znalazł się na najniższym poziomie od lipca 2009 r. i był niższy niż wcześniej szacowano i oczekiwano na rynkach (47,2 pkt).

Rozczarowały także dane z Niemiec dotyczące zamówień w niemieckim przemyśle za wrzesień, które pokazały ich aż 4,3% spadek m/m, który był wielokrotnie większy od spodziewanego (0,1%).

Z kolei praktycznie w 100% zgodny z oczekiwaniami był za wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu strefy euro za wrzesień, który to wyniósł 0,3% w ujęciu miesięcznym oraz 5,8% w skali rok do roku. Rynek prognozował zwyżkę wskaźnika PPI odpowiednio o: 0,2% i 5,8%.