... raz większe, ale jednak następują, co pokazuje, że po sześciu tygodniach spadków, nastroje na warszawskim parkiecie mamy obecnie nienajgorsze. Pytanie tylko, czy da się tą dobrą passę utrzymać?

Notowana w Warszawie zwyżka, to oczywiście nie tylko wynik wcześniejszej bardzo silnej przeceny walorów spółek, ale również, a może raczej przede wszystkim, pokłosie wyraźnie lepszej niż ostatnio atmosfery panującej na zagranicznych rynkach. Inwestorzy na Starym Kontynencie i w Stanach Zjednoczonych zwiększają dziś swoje zaangażowanie w akcje już czwarty dzień z rzędu (o godz. 15:45 paneuropejski indeks STOXX Europe 600 zwyżkował o 0,26%, a indeks S&P500 rósł o 0,43%), zakładając, że Ben Bernanke podczas swojego jutrzejszego wystąpienia na dorocznej konferencji w Jackson Hole da jakikolwiek sygnał co do możliwego uruchomienia trzeciej rundy luzowania ilościowego w USA. Choć oczywiście kompletnie nie jest wiadomym, czy w obecnych warunkach taka decyzja pomogłaby w dłuższym okresie i wyraźnie rynkowi akcji, to biorąc pod uwagę historię, nie jest to wykluczone. Warto pamiętać, że zakończona w czerwcu br. druga runda tego programu (QE2) została zasugerowana przez Bena Bernanke 27 sierpnia ub.r. właśnie w Jackson Hole i stała się ona głównym motorem ok. 28% wzrostu światowych indeksów pomiędzy tym właśnie dniem a otwarciem maja br. – o tyle poszedł w górę globalny indeks MSCI AC World.

Tyle tylko, że biorąc pod uwagę ostatnie dane makro z USA, szanse na otrzymanie przez rynek sygnału co do QE3 już jutro wydają się być raczej znikome. Dla Fedu podjęcie decyzji o kolejnym luzowaniu ilościowym jest obecnie bardzo problematyczne, bo po pierwsze informacje napływające z amerykańskiej gospodarki i owszem wskazują na jej spowolnienie, ale jak na razie nie jakieś tam gigantyczne, a po drugie wzrost cen w USA jest coraz bardziej widoczny – w lipcu inflacja bazowa znalazła się na poziomie 1,8% r/r, najwyższym od ponad roku. Co więcej wielu ekonomistów i analityków ma też duże wątpliwości, co do samego ekonomicznego sensu wprowadzenia QE3. O ile poprzedni program miał bez wątpienia pozytywny wpływ na rynek akcji, to już jak widać gospodarce USA za bardzo już nie pomógł.

Przedstawione dziś o godz. 14:30 słabsze tygodniowe dane amerykańskiego rynku pracy (liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych wzrosła do 417 tys., choć oczekiwano odczytu na poziomie 405 tys.) nie zdołały zbytnio zaszkodzić światowym indeksom, w tym także tym polskim, po części dlatego, że jak podkreślono powyżej jest ogólne oczekiwanie globalnych inwestorów na ogłoszenie QE3, ale także z racji tego, że niedługo po nich światło dzienne ujrzała informacja o tym, że Warren Buffett, a dokładnie to jego fundusz Berkshire Hathaway zgodził się zainwestował w Bank of America, aż 5 miliardów dolarów.