Ta krótka wyliczanka, wzbogaconymi nienajlepszymi nastrojami rodzimych graczy, wystarczy już do tego, żeby prognozować dziś spadki na otwarciu warszawskiej giełdy. Spadki, które później mają szanse przerodzić się w wyczekiwanie na sesję na Wall Street (pomimo dzisiejszego święta w USA giełdy pracują). Sesję, która może dać sygnał do odbicia lub do paniki.

Poprzedni tydzień rodzimi inwestorzy mogą zapamiętać na długo. Na wykresach pojawiły się bowiem nowe silne sygnały sprzedaży. Tak trzeba traktować spadek indeksu WIG20 poniżej dołka z 28 września br. (3633,64 pkt.). Pierwszy od lipca sygnał sprzedaży na MACD, poprzedzony niewielką negatywną dywergencją. Czwartkową lukę bessy, którą w piątek nie udało się zamknąć. A przede wszystkim tak należy traktować sygnały które płyną w wykresu tygodniowego WIG20, w postaci odnowionego wstępnego sygnału sprzedaży i negatywnej dywergencji na MACD oraz długiej czarnej świecy potwierdzającej utworzoną w poprzednim tygodniu, odwracającą trend wzrostowy, formację zasłony ciemnej chmury. To wszystko każe oczekiwać testu sierpniowego dołka (3329,88 pkt.) na wykresie WIG20. Zejście niżej wymagać będzie już bardzo dużo determinacji.

Kara w postaci testu 3329,88 pkt. przez indeks WIG20 jest stosunkowo niewielką karą w porównaniu z tym, co ma dzieje się w segmencie małych i średnich spółek. W środę indeksy sWIG80 i mWIG40 w sposób zdecydowany wybiły się dołem z dwumiesięcznych trendów bocznych. W piątek indeks mWIG40 spadając do 4257,47 pkt. przełamał sierpniowy dołek na poziomie 4285,85 pkt. Natomiast sWIG80 zakończył dzień tuż powyżej analogicznego poziomu. Łącząc to z innymi, dość licznymi sygnałami do ewakuacji z akcji, trudno oprzeć się wrażeniu, że oba indeksy są aktualnie w fali C dużego korekcyjnego zygzaka. Jeżeli przyjąć równość fali C z wakacyjną falą A, może to oznaczać spadek mWIG40 w okolice 3400 pkt., a sWIG80 w okolice 13700 pkt.

Potwierdzenie opisanych wyżej sygnałów opuszczenia rynku stanowi wygenerowany również w tym tygodniu analogiczny sygnał na Wall Street. Była nim środowa przecena, m.in. sprowadzająca indeks S&P500 poniżej istotnego wsparcia 1498-1501 pkt., co otworzyło mu drogę do 1400 pkt.