Tak silne spadki same w sobie są groźne, gdyż prowadzą do zdecydowanego pogorszenia nastrojów. Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej. Znacznie groźniejsze są konsekwencje techniczne tej przeceny. I tak indeks S&P500 przełamał wczoraj, czterokrotnie bronioną na przestrzeni ostatniego miesiąca, strefę wsparcia 1498-1501 pkt., jaką tworzy dołek z 19 października br. na wykresie dziennym, 38,2 proc. zniesienie sierpniowo-październikowych wzrostów oraz połowa dziennej świecy z 18 września br. Dodając do tego inne techniczne sygnały sprzedaży, otwiera się droga do 1406,7 pkt., czyli do dołka z 15 sierpnia br. Przynajmniej do 1406,7 pkt. można dodać. Z chwilą wybicia poniżej 1498-1501 pkt. należy bowiem poważnie rozważać możliwość utworzenia, póki co hipotetycznej, długoterminowej formacji podwójnego szczytu na wykresie S&P500 z linią szyi właśnie na 1406,7 pkt. Jej realizacja oznaczałaby zniżkę do minimum 1260 pkt. Poziomu, który ostatnio był testowany w lipcu 2006 roku.
Środowa przecena na Wall Street i jej techniczne konsekwencje stanowią cios dla światowych rynków. To jednak nie jedyny cios zadany rynkom wczoraj. Drugi cios padł po zakończeniu sesji za oceanem. Były nim słabo przyjęte wyniki kwartalne Cisco i AIG, co dodatkowo psuje klimat inwestycyjny.
Zyski Cisco wzrosły o 37 proc. i były lepsze od średniej oczekiwań. To jednak nie zadowoliło inwestorów, którzy w handlu posesyjnym przecenili tę spółkę o ponad 9 proc. Nie miał się natomiast czym pochwalić AIG. W III kwartale, w związku ze stratami poniesionymi na rynku kredytów hipotecznych, zyski firmy spadły o 27 proc. W handlu posesyjnym akcje AIG zostały przecenione o ponad 3 proc., po tym jak na wczorajszej sesji stracił prawie 7 proc.