W tym samym czasie najszerszy wskaźnik warszawskiego parkietu, czyli WIG, szedł do góry jeszcze bardziej zdecydowanie, bo o 0,87%.

Trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić, czy o odbiciu tym zadecydowała po prostu czysta chęć ze strony uczestników rynków do zakupów przecenionych ostatnio akcji, czy też ich reakcja na: wczorajsze słowa szefa EBC o aprobacie pomysłu zachęcania inwestorów do rolowania greckiego długu oraz/lub także poniedziałkową wypowiedź Erica Rosengrena, szefa Fed w Bostonie, wskazującą na możliwe oddalenie się terminu wycofania się przez bank centralny USA z ultraluźnej polityki monetarnej.

Wtorkowe kalendarium makroekonomiczne, podobnie zresztą jak to poniedziałkowe, jest dość ubogie. O godz. 11:00 przedstawione zostały dane o sprzedaży detalicznej Eurolandu za kwiecień, które okazały się być lepsze od oczekiwań. Sprzedaż w ujęciu miesięcznym wzrosła o 0,9%, a w stosunku rok do roku poszła ona w górę o 1,1%. Na rynku oczekiwano, że m/m zwyżkuje ona o 0,3%, a r/r nie ulegnie zmianie. Z kolei w samo południe opublikowana będzie informacja nt. zamówień w przemyśle Niemiec za ten sam miesiąc.

Jeśli chodzi o krajowe podwórko, to dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rynek oczekuje, że poziom stóp procentowych zostanie podwyższony po raz czwarty w tym roku o 25 pkt bazowych, w wyniku czego główna stopa – referencyjna – znajdzie się na poziomie 4,50%. Przewaga sądzących, że do kolejnego wzrostu kosztu pieniądza dojdzie, nad tymi zakładającymi, że zacieśnienia polityki monetarnej tym razem nie będzie, nie jest jednak zbyt duża. W ankiecie PAP podwyżki spodziewa się 68% ankietowanych analityków, a w ankiecie ISB 62%.