Dziś w regionie Azji i Pacyfiku w większości panował kolor czerwony, ale lokalne parkiety zachowywały się niejednoznacznie. I tak np. o godz. 7:48 chiński indeks Shanghai Composite zniżkował o 0,57%, co związane było główne z obawami inwestorów o utrzymywanie się podwyższonej inflacji w pierwszej połowie bieżącego roku, ale już w tym samym czasie japoński indeks Nikkei 225 rósł o 0,22%, w czym pomagało mu wyhamowanie spadków wartości dolara względem jena.
Wczorajszy handel na globalnym rynku akcyjnym zakończył się trzecią z rzędu zwyżką. Indeks MSCI AC World tym razem zyskał na wartości 0,81% rosnąc do 350,83 pkt, udanie przebił się przez swój lokalny szczyt z 8 kwietnia br. i w rezultacie znalazł się na najwyższym poziomie od lipca 2008 r. Skala wzrostów na parkietach krajów rozwiniętych wyniosła 0,79%, a ta w gospodarkach wschodzących była równa 0,91%. Inwestorzy cały czas pozostawili pod pozytywnym wrażeniem kwartalnych wyników spółek z obu stron oceanu, a słabsze od prognoz dane makro z Europy (indeks Ifo) i Stanów Zjednoczonych (indeks Philadelphia Fed) nastrojów nie zdołały zbytnio pogorszyć.
Pomimo dobrej atmosfery na świecie, na GPW czwartek zakończyliśmy jednak spadkiem. WIG stracił na wartości 0,42%, a WIG20 zniżkował o 0,61% (do 2908,02 pkt), co zdaje się było głównie wynikiem chęci realizacji zysków przez inwestorów przed Świętami Wielkanocnymi, ale po części wynikało też z opublikowanych wczoraj przez TPSA gorszych wyników kwartalnych.