Silniejszy impuls ze strony podażowej mały kroczek zrobił już wczoraj – kolorując indeksy amerykańskie na czerwono. Choć trzeba przyznać, że po publikacji pozytywnych danych makro bykom udało się odrobić większość strat. Notowaniom pomógł także komunikat FOMC – słabe odreagowaniu w USA musi być dalej wspomagane instrumentami polityki pieniężnej.

Parkiety w Azji nie wskazywały na trudny dzień dla byków – giełda w Hong Kongu rosła 6.dzień z rzędu, a tam gdzie handel sprowadzał notowania pod kreskę – nie było widać paniki.

Przecena na towarach odbiła się jednak większym echem na europejskich giełdach. Sesja przebiega pod dyktando niedźwiedzi, a rynek w Warszawie jest ponownie jednym z gorszych na kontynencie. Niemal wszystkie indeksy tracą, a nieformalny lider Europy – niemiecki DAX spada o ponad 1%. W takim otoczeniu trudno o zwyżki, choć dane o wartości Indeksów PMI dla usług były dla Niemiec, Francji oraz Strefy Euro wyższe od prognoz. Wobec braku negatywnych danych należy liczyć się z korektą – jakiego rzędu, trudno na dziś dzień prorokować. Faktem jest, że indeksom tylko delikatnie pomogły bardzo dobre dane z USA – wg raportu ADP za grudzień liczba etatów w sektorze prywatnym wyniosła 297 tys. choć oczekiwano 100 tys. wyższy od prognoz okazał się także Indeks ISM dla usług za grudzień: 57.1 (progn. 55.5). Rynek nabiera wody w usta.