W takich warunkach amerykańskie blie chipy zakończyły handel we wtorek blisko poziomów zamknięcia z poprzedniego dnia. Warto odnotować, że podczas notowań Dow Jones popisał się wyrysowaniem kolejnego szczytu w tym roku. Pierwotnie gorsze odczyty Indeksu S&P/Case-Shiller dla 20 metropolii oraz zaufania konsumentów - Conference Board, doprowadziły do największej przeceny dnia i sugerowały dalszy zjazd na wykresie. Jednak płonne to były nadzieje niedźwiedzi – zbyt cichym echem odbiło się to w podświadomości byków i w kolejnej fazie sesji zaczęli ‘prostować’ początkowe nastroje. Dziś nie poznamy żadnych istotnych danych makro – jutro popołudniem polskiego czasu może rynkami nieco zawirować na skutek doniesień o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (progn. 415 tys.).

Ostatnie sesje także w Europie przypominają odwzorowanie z kalki historycznej – wąski zakres wahań przy małych obrotach i bliźniacze spojrzenie na parkiety całego świata. Inwestorzy wzięli przykład z kolegów po fachu w Azji i dziś w przeważające sesji kupują akcje. Parkiety azjatyckie kończyły handel na zielono i analogicznie wygląda sytuacja na Starym Kontynencie. Wyróżnić należy polski rynek, który wykazuje się dużą siłą na tle europejskich giełd. Słabiej rośnie niemiecki DAX, który balansuje na psychologicznym poziomie 7000 pkt. Żadna ze stron ścierających się na rynku nie wrzuca na parkiet swoich ciężkich armat z końcem roku – lekką przewagę mają optymiści i widać to po raz kolejny po pozytywnym otwarciu za Oceanem. Można by sądzić, że podaż świadomie oddaje małe pole bykom, a do poważniejszego starcia (zwiększonych obrotów) może dojść już w Nowym Roku. Jakże proste, jakże inne scenariusze. Oby decyzje inwestycyjne podjęte w 2011 r. przyniosły nam wysokie stopy zwrotu.