Ciężko powiedzieć by o kierunku decydowały podawane dane makro – wszakże dobre przeplatały się z gorszymi. I tak: byków elektryzowała, mniejsza od spodziewanej, liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz wyższy odczyt Indeksu Uniwersytetu Michigan. Argumentami strony podażowej mogły być informacje zmniejszających się zamówieniach na dobra trwałego użytku oraz niższa od prognozowanej sprzedaż nowych domów, ale rynkowe niedźwiedzie nie potrafiły dojść do głosu. Spadki środowe zostały niemal w całości zniwelowane: S&P500 wzrósł o 1,19%, Nasdaq o 1,76% a Dow Jones o 1,37%. W czwartek inwestorzy za Oceanem mają dzień odpoczynku, więc Europa musi wziąć sprawy w swoje ręce.

A wczoraj sesja przebiegała pod dyktando byków. Jednym z czołowych indeksów na kontynencie, co stało się już ostatnio tradycją, był niemiecki DAX, który zwyżkował o 1,77%, dzięki czemu podtrzymał swój pewny, długoterminowy trend wzrostowy i znajduje się blisko szczytów obecnej hossy. Polski rynek również nie odstawał od swoich europejskich kuzynów – ostatecznieWIG20 zyskał 0,92% przy obrotach przekraczających 2,2 mld zł i można się spodziewać wkrótce kolejnego podejścia pod 2700 pkt. Dobrym nastrojom powinny sprzyjać wzrosty na parkietach azjatyckich – poranne wieści z Japonii i Szanghaju najprawdopodobniej okażą się impulsem dodatkowej energii dla giełdowych byków.