Poprawa nastrojów wywindowała amerykańskie indeksy o 1,5% w górę. S&P500 zahaczył nawet o psychologiczny poziom 1200 pkt i mimo, iż ostatecznie ugiął się pod presją zwiększonej podaży (+1,54% zaowocowało wzrostem do 1196.69 pkt), to podaż będzie musiała się sporo napocić, by utrzymać zaporę na tej barierze. Piątek powinien pokazać realne nastawienie inwestorów do zwyżek w tym miesiącu – ze względu na brak istotnych danych makro, trudno będzie pokusić się o pretekst do określenia trendu.

Być może sygnał nadejdzie z Europy, a patrząc na zachowania kontraktów terminowych obecnie oraz mając w pamięci wczorajszą dobrą sesję, można przypuszczać, że polityka strachu już nie jest tak groźna dla rynków, jak podczas zeszłego tygodnia. Hipotetycznie polski indeks ma ‘do odrobienia’ wczorajszą euforię na kontynencie, gdyż WIG20 był najsłabiej rosnącym rynkiem. Obrót wyniósł 2,6 mld zł, ale aż 1 mld to były transakcje akcjami PZU. Wyróżnić należy niemieckiego DAX-a, który po zwyżce o 1,97% ustanowił rekord podczas tej hossy.

Dziś rynki powinny być wspierane dodatkowe przez umacniające się względem dolara euro. Ocieplenie sytuacji związanej z Irlandią oraz chyba nieco na wyrost ostatni rajd amerykańskiej waluty, przyczyniają się do odreagowania. W podobnym tonie reagują inwestorzy w Azji – wzrosty (wprawdzie symboliczne, acz jednak) kontynuuje japoński Nikkei, a wyraźnie urosły dziś parkiety w Chinach.