Notowania padały pod ciężarem spółek paliwowych i wydobywczych, które wciąż odpowiadają na umocnienie dolara kosztem surowców. Nutkę optymizmu dostarczył odczyt sprzedaży detalicznej w USA (październik był najlepszy od 7 miesięcy), lecz kontrargumentem okazała się aktywność przemysłu w stanie Nowy Jork – nie notowana na tak niskich poziomach od kwietnia 2009 roku.

Nasdaq przegrywa na razie batalię o ponowne pobicie kwietniowych szczytów, a niepokojącym sygnałem jest dywergencja RSI. Być może starcie byków z niedźwiedziami wyjaśnią dziś dane o produkcji przemysłowej, inflacji PPI oraz napływy kapitałów długoterminowych.

Europejskie parkiety dostały dodatkowo z rana nienajlepszy impuls z parkietów azjatyckich, które zgodnie się zaczerwieniły. Najmocniej spadły indeksy w Chinach, gdzie prawdopodobnie w wyniku obaw o złagodzenie polityki pieniężnej, przecena sięgnęła pułapu 4%, a brylowały w ciągnięciu w dół notowań akcje banków oraz spółek paliwowych. Nieco lepiej zachował się tokijski Nikkei, którego spadki ograniczył silny jen i za tym idące akcje eksporterów.