Później emocje były już stonowane i gdy blue chipy się zaczerwieniły to walczyły jedynie o jak najmniejszą skalę spadków. Ostatecznie S&P500 spadł o 0,31% (1141.20 pkt), technologiczny Nasdaq o 0,33% (2368.62 pkt) a Dow Jones 0,44% (10788.05 pkt). Swoją drogą znów poszły indeksy rozwijających się dynamicznie gospodarek Brazylii i Argentyny. Zarówno Bovespa jak i Merval zakończyły sesję na plusach. Zazwyczaj słaby na giełdach wrzesień tym razem okazał się imponujący – S&P500 zyskał aż 8,8%. W piątek poznamy dane związane z dochodami oraz wydatkami Amerykanów, wartość Indeksu Uniwersytetu Michigan oraz Indeksu ISM dla przemysłu, a także dowiemy się jak zmieniły się w USA wydatki na inwestycje budowlane.
Handel na europejskich parkietach od samego początku był zróżnicowany. Indeksy rynków w Niemczech, Francji oraz Wlk. Brytanii zgodnie straciły, oddając zysk w ostatnim czasie notowań, kiedy polska giełda już miała wolne. Dlatego Wig20 uniknął spadków i zakończył dzień ładnym wzrostem o 1,15% (2615.22 pkt). Do szczytów zabrakło więc niewiele. Ale na podstawie słabej podaży można przypuszczać, że wkrótce nastąpi atak byków – wsparcia są coraz wyżej, a nastroje na polskiej giełdzie są bardzo dobre. Lepiej od indeksu w Warszawie wypadły tylko rynki w Rumunii i na Węgrzech.
W Chinach mocniej niż oczekiwano wzrósł Indeks PMI, co sugeruje powrót azjatyckiego smoka na ścieżkę dynamicznego wzrostu. Powinno to dobrze wpłynąć na globalne nastroje, tym bardziej, że odczyt zapowiada dobrą koniunkturę w produkcji przemysłowej.