Azjatyckie giełdy tym razem nie wpadły w euforię po notowaniach z Ameryki. Wzrosła wartość indeksu Hang Seng, a minimalnie pod kreską balansowały Kospi oraz Nikkei. Reakcja japońskiego rynku wynika z gorszych niż oczekiwano danych nt. produkcji przemysłowej oraz z umacniającego się jena wobec dolara, który wdrapał się na poziomy nie notowane od 15 lat.
Wtorek będzie obfitował w dane o inflacji z krajów strefy Euro, a także produkcji przemysłowej na Starym Kontynencie. Tradycyjnie uwagę skupi na sobie również odczyt niemieckiego indeksu instytutu ZEW. Po południu języczkiem uwagi będą dane z USA dotyczące sprzedaży detalicznej oraz zapasów niesprzedanych towarów.
Notowania na europejskich parkietach powinny kolejny dzień rozpocząć od wzrostów, aczkolwiek ze względu na ostatnie regularne zwyżki, można oczekiwać, że ruch nie będzie już tak dynamiczny. Póki jednak Wig20 nie spadnie poniżej poziomu 2500 pkt - nie ma powodów do obaw o trwający krótkoterminowy trend wzrostowy.