Sytuacja, choć wygląda groźnie, nie powinna być jednak powodem do emocjonalnych ruchów. Jak zawsze warto na rynek spojrzeć szerzej. Jakaś realizacja zysków przecież się należała po kilku bardzo udanych tygodniach, a sygnały siły rynku, które się pojawiły pod koniec lipca, są cały czas aktualne.
Moim zdaniem ważna będzie obserwacja strefy wsparcia 2410-2430 punktów. Ze względu na to, że jesteśmy blisko tych okolic, w końcówce tygodnia spadek cen na giełdzie powinien wyhamować i możliwe jest też jakieś odreagowanie w górę. Docelowo mamy szansę na obronę tego poziomu oraz na powrót do wzrostów w kolejnych tygodniach.
Mniej prawdopodobny wariant to spadek poniżej 2400 punktów. Jeśli WIG20 nie da sobie rady przy wspomnianym wsparciu, będzie to potwierdzenie, że nie ma w tej chwili możliwości do zbudowania trwałego ruchu na rynku. Lepsze tygodnie będą mieszać się ze słabszymi, a ceny faktycznie pozostaną na podobnym pułapie. To niezbyt optymistyczna perspektywa, dlatego dobrze by było, by rynek w końcówce tygodnia wykorzystał szansę i nie tylko wyhamował przy wsparciu, ale też się obronił i ponownie pokazał oznaki siły.