Choć ostatnio ceny nieruchomości w USA są tematem numer jeden, dzisiejsza publikacja nie zrobiła wrażenia na inwestorach, którzy są już zmęczeni tym tematem. Większą uwagę zwrócili na raport Conference Board, wedle którego indeks mierzący nastroje amerykańskich konsumentów wzrósł do 112,6 pkt (wobec spodziewanych 105 pkt). Okazuje się więc, że spadające ceny nieruchomości na razie nie wpływają tak mocno na nastroje Amerykanów jak hossa giełdowa, która trwała jeszcze w okresie badania. Wydatki i dochody Amerykanów rosły w czerwcu mniej więcej zgodnie z oczekiwaniami (0,1 proc.) i choć jest to najmniejszy wzrost od dziewięciu miesięcy, inwestorom wystarczył do kupna akcji na tej podstawie.
SYTUACJA NA GPW
Zgodnie z oczekiwaniami na GPW mieliśmy dziś pierwszy dzień odbicia w przypadku akcji dużych spółek i jego kontynuację w przypadku spółek o małej kapitalizacji. Zwyżce bardzo przysłużyły się banki (WIG Banki plus 3,3 proc.), których akcje drożały po publikacji bardzo dobrego raportu kwartalnego przez BRE. Przy czym co interesujące akcje BRE spadły o 2,6 proc., a drożały banków, które wyników jeszcze nie ogłosiły z PKO BP na czele (wzrost o 6,5 proc.). Z takiego zachowania inwestorów wynikałoby, że rzeczywiście sama publikacja raportu jest wykorzystywana do sprzedaży akcji, zaś kursy rosną dopóki istnieją same oczekiwania co do jego dobrej zawartości. Gdy jest ona już znana następuje realizacja zysków. Nie jest to dobry prognostyk dla rynku, bo wygląda na to, że nawet nadzwyczajnie dobre wyniki spółek giełdowych są już uwzględnione w ich wycenach i to obniżonych ostatnią korektą. Wzrosły dziś kursy 219. spółek, spadły 61.
GIEŁDY W EUROPIE
Wprawdzie zasięg wczorajszych wzrostów za oceanem nie był silny, jednak wystarczył do znacznej poprawy nastrojów na europejskich parkietach. Niemiecki DAX wzrósł 1,7 proc. francuski CAC40 zyskał 1,9 proc., a jeszcze bardziej odreagował brytyjski FTSE100, który kończy dzień wyżej o 2,5 proc.
Odbicie po ostatnich spadkach najlepiej wyszło bankom, w związku z dobrymi prognozami wyników tego sektora. Rosły również akcje producentów samochodów, firm ubezpieczeniowych oraz spółek z branży turystycznej. Pozytywnie rozpoczęła się również sesja w Stanach, gdzie S&P i Dow Jones zyskiwały o 18:00 0,7 proc.
WALUTY
Notowania euro ustabilizowały się na poziomie 1,37 USD, czego można było się spodziewać, bowiem to dokładnie połowa dystansu jaką euro przebyło spadając z 1,38 do 1,36 USD. Odbicie z tego tygodnia zatrzymało się na 1,37 USD w sposób książkowy.
Euro i dolar rosną także wobec jena - w granicach 0,5 proc., ale w ich przypadku odrobienie połowy strat będzie trudne do wykonania. Raczej będzie to w granicach jednej trzeciej (zniesienie Fibonacciego), a w każdym razie należy zakładać, że obecny spokój na rynku walutowym ma charakter chwilowy.
Złoty, który dziś rano umocnił się, oddał w trakcie dnia swoje zyski. Kurs franka ponownie zbliżył się do 2,30 PLN, euro do 2,79 PLN, a dolara do 2,765 PLN.
SUROWCE
Po porannym wzroście o 2 proc. wahania na rynku miedzi są niewielkie - cena na londyńskiej giełdzie utrzymuje się na poziomie 8.020 USD za tonę. Wysokie otwarcie dzisiejszych notowań można powiązać z informacją o rozpoczęciu strajków w największej kopalni w Meksyku, co rodzi obawy inwestorów o stronę podażową tego surowca.
Wzrosła również cena ropy, która od rana zyskała 1,4 proc., co jest wynikiem oczekiwań rynku, że jutrzejszy raport pokaże spadek jej zapasów. Inwestorzy spodziewają się, że popyt wzrósł dzięki zamówieniom rafinerii, które powoli przygotowują zapasy na nadchodzącą zimę.
Złoto utrzymuje się na poziomie 667 USD jednak dzisiejsze wahania były dość znaczne i uncja tego kruszcu kosztowała już 3 dolary mniej. Niepewność na rynku metali szlachetnych jest pochodną zachowania pary EUR/USD.