W związku z tym reakcję rynku na tę zapowiedź można było uznać za nieco przesadzoną. Rzeczywiście, po tym jak znaczenie akcji poddane zostało w wątpliwość przez firmy takie jak Goldman Sachs czy Merrill Lynch, rynki akcji skończyły wczorajszy dzień na minusie, a dolar powrócił do trendu deprecjacyjnego. Wszystko wskazuje zatem na to, że końcówka tygodnia znów będzie stała pod znakiem publikacji makroekonomicznych, zwłaszcza, że będzie ona bardziej intensywna jeśli chodzi o publikowane w USA dane. Najważniejsze będą piątkowe dane dotyczące inflacji za lutym, zaś dziś podane będą dane o cenach importu oraz sprzedaży detalicznej, w obydwu przypadkach za luty. W pierwszym przypadku oczekuje się wzrostu cen o 0,8% m/m (miesiąc temu było to 1,7% m/m), sprzedaż (po wyłączeniu sprzedaży aut) powinna wzrosnąć o 0,2% m/m po tym jak w styczniu wzrosła o 0,3% m/m. Dane podane będą o godzinie 13.30.

Waluty – Poparcie Busha to za mało

Jeśli popatrzeć na zasięg poprzednich fal umocnienia euro można by się spodziewać wzrostu notowań pary EURUSD w okolice 1,59. Wczorajszy dzień pokazał, że jak najbardziej jest to możliwe. Rynki, mimo zapowiedzianej akcji Fed szybko powróciły do oczekiwań na obniżkę stóp o 75 bp i dolar stracił do euro kolejne 200 pipsów, para EURUSD notowana była w nocy już nawet po 1,5586. Skoro dolarowi nie pomógł ECB (który zaniepokojony siłą euro mógłby podjąć interwencję lub obniżyć stopy), nie pomoże mu tym bardziej prezydent Bush, który lakonicznie stwierdził, iż jest „za silnym dolarem”.

Kolejnymi impulsami osłabienia dolara może być sytuacja na jenie i franku. Kurs USDJPY pokonał już minimum z 1999 roku (na poziomie 101,22), zaś kolejny dołek to aż 81,77 z maja 1995 roku. Po drodze jest jeszcze psychologiczna granica 100 jenów za dolara, o którą rynek otwarł się dziś w nocy. Nieco dalej do psychologicznej bariery jest w przypadku funta szwajcarskiego. Nowy rekord na parze USDCHF to 1,0088 i można się spodziewać, że i w tym przypadku rynek będzie chciał przetestować poziom 1 franka za dolara.

Środa to kolejny udany dzień dla polskiej waluty. Złoty zyskiwał przede wszystkim wobec tracącego na świecie dolara i bardziej trwale zakotwiczył się poniżej poziomu 2,30. Mocniejsze było już otwarcie, kiedy kurs spadł do 2,2970. W reakcji na mocny poranny wzrost EURUSD, kurs USDPLN spadł w okolice 2,2810, zaś pod koniec sesji znalazł się nawet poniżej 2,28. Kurs EURPLN na otwarciu wynosił 3,5285, czyli znajdował się poniżej wtorkowego zamknięcia, jednak w dalszej części dnia złoty nieznacznie tracił do europejskiej waluty, notowania dochodziły nawet do 3,5370, jednak ostatecznie dzień zakończył poniżej poziomu otwarcia.

Surowce – Bez werwy

Rekordy na parze EURUSD to oczywiście dobra wiadomość dla rynków surowcowych i wczoraj nie było tu zaskoczenia. Większość surowców i towarów zyskiwała na wartości, włączając w to choćby wszystkie metale szlachetne. Warto jednak zauważyć, że zwyżki nie były tak dynamiczne jak to bywało wcześniej przy podobnych ruchach eurodolara. Złoto zyskało nieco ponad 1% (do 985 USD za uncję), zaś srebro 2,5% (do 20,22 USD za uncję), w obydwu przypadkach jesteśmy zatem poniżej wcześniejszych rekordów. Imponujące zwyżki notują za to rynki ryżu i pszenicy. W tym ostatnim przypadku informacje o mniejszych zapasach w USA spowodowały wzrost cen już powyżej 12,60 USD za buszel, co oznacza zwyżkę o ponad 5% tylko wczoraj i aż 15% w ciągu trzech ostatnich dni.