Wolniejsze tempo sprzedaży detalicznej może oznaczać spadek dynamiki wzrostu PKB w III kwartale poniżej 6 proc. Nie są to jednak szczególnie duże powody do zmartwień, ponieważ już wcześniej nie można było oczekiwać, że 6-proc. wzrost gospodarczy uda się zachować do końca roku. Na dłuższą metę, to właśnie wzrost konsumpcji i wydatków detalicznych zapewni stabilny, choć spowalniający wzrost gospodarczy. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową oszacowało go na 5,5 proc. w przyszłym roku i 5,0 proc. w 2009 roku.

SYTUACJA NA GPW

Zainteresowanie inwestorów ogranicza się właściwie do spółek z WIG20. W połączeniu z rekordowo mocnym złotym, niedwuznacznie sugeruje to obecność inwestorów zagranicznych na naszym parkiecie, ale też ich obecność służy tylko grupie wybranych firm. Uwagę kapitału zagranicznego przyciągają dwa banki - PKO BP i Pekao oraz Orlen i Telekomunikacja. Miomo tego WIG20 ponownie romansował dziś z poziomem 3900 pkt. Nie bez znaczenia była także lepsza postawa giełd zagranicznych, w szczególności popołudniowy (naszego czasu) wzrost w Nowym Jorku.

Obroty wzrosły dziś do ponad 2 mld PLN, co potwierdza siłę kupujących. Podrożały akcje 194. spółek, potaniały 87. mWIG notował bardzo słabe obroty i najwyższy poziom notowań osiągnął rano. To jeszcze nie jest rynek, który rośnie szerokim frontem, ale rekord WIG20 wisi w powietrzu.

GIEŁDY W EUROPIE

Po trzech spadkowych sesjach główne europejskie indeksy odrobiły dzisiaj część strat. We Francji poprawa nastrojów była głównie udziałem spółki Alstom, która podpisała kontrakt na budowę superszybkiej kolei w Maroku- o godz. 16:15 indeks CAC40 zyskiwał 1 proc. W tym czasie niemiecki DAX był 0,9-proc. na plusie, a londyński FTSE rósł o 1,4 proc., do czego przyczyniły się nienajgorsze wyniki koncernu paliwowego BP. Produkcja i zyski tej spółki spadły w trzecim kwartale nie tak głęboko jak obawiali się inwestorzy. Straty z ostatnich sesji odrabiały również inne spółki wydobywcze. Obóz byków zawdzięcza poprawę nastrojów również inwestorom amerykańskim. Dzięki dobrym wynikom finansowym Apple i American Express (które podważają tezę o silnym wpływie kryzysu na rynku nieruchomości na chęć amerykanów do zakupów) indeksy S&P i Dow Jones o godz. 16:15 były na pół-procentowych plusach.

WALUTY

Imponujący popis siły złotego nie może trwać wiecznie, ale póki co nawet korekta, która dotknęła naszą walutę była bardzo płytka. Euro odbiło do 3,658 PLN z 3,646 rano. Frank podrożał w ciągu dnia o pół grosza do 2,19 PLN, zaś dolar wyznaczył nowe minimum na poziomie 2,564 PLN. Złoty jest bardzo wykupiony, zatem korekty i realizacji zysków można spodziewać się lada chwila.

Po wczorajszym spadku, dziś kurs euro wahał się w granicach 1,417-1,427 USD, kończąc dzień bliżej tej górnej wartości.

Jen spadł o 0,6 proc. do dolara i o 1,6 proc. do euro, co także trzeba uznać za korektę pięciu z rzędu wzrostowych sesji japońskiej waluty.

SUROWCE

Ropa powróciła do trendu wzrostowego w związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Cena londyńskiej baryłki brent podskoczyła o 1 proc. do poziomu 84,00 USD, po tym jak premier Turcji zapowiedział, że atak na bazy kurdyjskich rebeliantów mógłby być przeprowadzony w zaledwie kilka dni. Razem z pogorszeniem relacji na linii USA-Iran po wyborze radykalnego negocjatora przez prezydenta Ahmadinejada, są to informacje wywierające presję na wzrosty cen ropy.

O jeden procent podrożała również miedź, która dorabia straty z ostatnich tygodni. Rynek uznał, że spadek ceny o prawie 7 proc. od szczytów z początku miesiąca był zbyt głęboki, jeśli weźmiemy pod uwagę silny wzrost popytu na ten surowiec w obecnym roku. Cena tony miedzi na londyńskiej giełdzie waha się w okolicach 7.775 USD.

Taniejący dolar umożliwia złotu odrabianie wczorajszych strat, chociaż przebiega ono dosyć spokojnie. Uncja złota podrożała w ciągu dnia o 0,3 proc i kosztuje 759 USD.