Mity i fakty o rynku Forex: co mówią dane, a co powtarza internet
Internet jest pełen dwóch rodzajów treści o forexie. Pierwszy to reklamy pseudo brokerów i szkoleniowców obiecujących „wolność finansową z 200 dolarów depozytu". Drugi to ostrzeżenia, że „forex to piramida" i „każdy traci". Oba są fałszywe — a prawda, jak to zwykle bywa, leży między nimi, tyle że w miejscu, którego żadna ze stron nie lubi. Rynek walutowy o dziennym obrocie 9,6 biliona dolarów (BIS, kwiecień 2025) nie jest ani maszynką do robienia pieniędzy, ani zorganizowanym oszustwem. Jest infrastrukturą — i jak każda infrastruktura, może być używana mądrze lub głupio. W tym artykule sprawdzam dziesięć najczęstszych twierdzeń o forexie i konfrontuję je z danymi instytucjonalnymi: BIS, ESMA, CFTC, Fed i badaniami akademickimi.
- 74–89% rachunków detalicznych CFD/forex traci — to dane ESMA, nie „90% mit z forum". Ale „zyskowny rachunek" to nawet 1 dolar na plusie w kwartale. Rzeczywistość jest bardziej złożona niż nagłówek.
- Forex to nie kasyno — ale nie dla detalu — ponad 95% obrotów generują instytucje (banki, fundusze, korporacje). Detal to margines, który kurczy się z 7% w 2019 do poniżej 3% w 2025 (BIS).
- Dźwignia nie zwiększa szans — zwiększa prędkość — ESMA ograniczyła dźwignię do 30:1 w 2018 r., bo przy 500:1 ruch kursu o 0,2% wyzerowywał konto.
- Rynek jest regulowany — ale nierównomiernie — UE (ESMA/KNF), USA (CFTC/NFA), UK (FCA) mają surowe reguły. Cypr, Vanuatu, Saint Vincent — znacznie mniej.
- Żaden robot nie gwarantuje zysku — gdyby algorytm zarabiał pewne pieniądze, jego twórca nie sprzedawałby go za 99 dolarów na Instagramie.
Wprowadzenie — skąd się biorą mity
Rynek walutowy ma problem wizerunkowy — i to z obu stron. Branża brokerska przez dwie dekady sprzedawała obraz forexu jako drogi do finansowej niezależności. Reklamy w mediach społecznościowych pokazują dwudziestolatków z laptopami na plaży, którzy „żyją z tradingu". Po drugiej stronie barykady — dziennikarze ekonomiczni, regulatorzy i doświadczeni inwestorzy, którzy ostrzegają, że forex detaliczny to „zorganizowane przenoszenie pieniędzy od naiwnych do sprytnych".
Prawda nie leży pośrodku w sensie arytmetycznym. Leży w danych — a dane mówią coś, czego żadna ze stron nie lubi: rynek walutowy jest realną, niezbędną infrastrukturą gospodarczą, z której korzystają korporacje, banki centralne i instytucje zarządzające bilionami. Jednocześnie segment detaliczny tego rynku — ten, który widzisz w reklamach — jest marginalny pod względem wolumenu i rzeczywiście generuje masowe straty wśród nieprzygotowanych uczestników.
Poniżej dziesięć twierdzeń, które najczęściej spotykam w polskim i anglojęzycznym internecie. Każde konfrontuję z danymi źródłowymi.
Mit 1. „90% traderów traci pieniądze"
Werdykt: częściowo prawda, ale zmanipulowana liczba.
Ta statystyka krąży po internecie od lat i jest jednocześnie najczęściej cytowaną i najczęściej źle interpretowaną liczbą w branży. Skąd się wzięła? Od 2018 roku ESMA wymaga od brokerów CFD/forex działających w UE publikowania odsetka rachunków, które tracą pieniądze. Dane z 25 największych europejskich brokerów (stan na 2024–2025) pokazują przedział od 60% do 83% — nie „90%". FCA w Wielkiej Brytanii raportuje ok. 70–80%. CFTC w USA wymaga od brokerów kwartalnych ujawnień, które pokazują, że 25–30% rachunków jest zyskownych w danym kwartale.
Konkretne dane brokerów z Polski i Europy (2025–2026)
Rzeczywiste liczby publikowane przez największych graczy rynku pokazują znaczną rozpiętość. Polski XTB — największy europejski broker giełdowy — wykazuje 75% stratnych rachunków CFD. Wśród europejskich gigantów: IG Markets i CMC Markets 69–70%, Pepperstone 75%, Plus500 80–82%, a ActivTrades 83% — najgorszy wynik w próbie.
Na drugim końcu spektrum znajdują się brokerzy z lepszymi wskaźnikami: FXOpen 60%, FXCM, Avatrade i Capital.com po 63%. Szczególnie wyróżnia się eToro z 46–61% stratnych rachunków (zależnie od okresu pomiarowego) — prawdopodobnie dlatego, że znaczna część jego użytkowników korzysta z funkcji copy trading i długoterminowego inwestowania, nie krótkoterminowej spekulacji.
Różnice te nie są przypadkowe. Brokerzy oferujący wyższe dźwignie, agresywniejszy marketing skierowany do początkujących i model biznesowy oparty na wysokiej rotacji klientów konsekwentnie wykazują gorsze wskaźniki. Ci, którzy ograniczają dźwignię, oferują edukację i narzędzia zarządzania ryzykiem — mają lepsze statystyki.
Ale tu zaczynają się niuanse, które zmieniają obraz.
Po pierwsze, „zyskowny rachunek" w rozumieniu CFTC to rachunek, który ma choćby 1 dolara zysku netto w danym kwartale. Trader, który zarobił dolara i trader, który zarobił milion, liczeni są tak samo. Po drugie, dane ESMA dotyczą wszystkich rachunków — również tych, na których ktoś złożył 200 euro, stracił je w tydzień i nigdy nie wrócił. Ta osoba jest „traderem, który stracił". Po trzecie, nie istnieją wiarygodne dane o tym, ilu traderów żyje wyłącznie z handlu walutami — bo żaden regulator tego nie mierzy.
Najbliższe prawdzie sformułowanie brzmi tak: w dowolnym kwartale 60–83% rachunków detalicznych CFD/forex wykazuje straty netto, ze średnią ok. 70–75%. Odsetek rachunków trwale zyskownych przez okres dłuższy niż rok jest prawdopodobnie znacznie niższy, ale dokładna liczba nie jest znana.
Przed wejściem w życie przepisów ESMA w 2018 roku żaden broker nie musiał publikować danych o stratach klientów. Liczba „90%" pochodzi z badań i ankiet o nieokreślonej metodologii, powielanych na forach i blogach. Kiedy ESMA wprowadziła obowiązek ujawnień, okazało się, że prawdziwy przedział to 60–83% (analiza 25 największych brokerów) — niższy niż mityczne „90%". Ironia polega na tym, że „90%" stało się samospełniającą przepowiednią: wielu początkujących traderów, słysząc tę liczbę, albo rezygnuje (co zmniejsza straty), albo ignoruje ją z przekonaniem „ja będę w tych 10%" — i zwiększa statystykę. Najnowsze dane ESMA z 2024–2025 pokazują również, że średnie straty stratnych rachunków wahają się od 1 600 EUR do 29 000 EUR w zależności od jurysdykcji — co sugeruje, że problem dotyczy nie tylko „drobnych traderów próbujących szczęścia".
Mit 2. „Forex to największy rynek świata — łatwo tu zarobić"
Werdykt: pierwsza część to fakt, druga to non sequitur.
Tak, rynek walutowy jest największym rynkiem finansowym pod względem dziennych obrotów — 9,6 biliona dolarów wg BIS (kwiecień 2025). To ok. 120-krotność dziennych obrotów nowojorskiej giełdy papierów wartościowych (NYSE: ~80 mld USD). Ale wyciąganie z tego wniosku, że „łatwo tu zarobić", jest jak twierdzenie, że skoro ocean jest największym zbiornikiem wody, łatwo jest go przepłynąć.
Płynność forexu oznacza, że koszty transakcyjne są niskie (spready na EUR/USD to 0,1–0,5 pipsa), duże zlecenia można wykonać bez istotnego wpływu na cenę, a rynek działa 24 godziny na dobę przez 5 dni w tygodniu. To korzyści realne — ale dotyczą przede wszystkim uczestników instytucjonalnych. Skarbnik korporacyjny wymieniający 500 milionów euro korzysta z tej płynności, bo potrzebuje rynku, który „wchłonie" zlecenie. Trader detaliczny z kontem za 500 dolarów nie ma tego problemu — ale ma inne: kompetencję z algorytmami przetwarzającymi zlecenia w 50 mikrosekund i instytucjami dysponującymi miliardowymi bilansami.
BIS w Triennial Survey 2025 ujawnia strukturę uczestników: banki dilerskie generują 46% obrotów, inne instytucje finansowe — 50%, a klienci niefinansowi (w tym detal) — zaledwie 5%. Kategoria „inne" w BIS, obejmująca m.in. agregatorów detalicznych, skurczyła się z 544 mld USD dziennie w 2022 do 273 mld w 2025 (The Full FX). Rynek rośnie — ale detal w nim maleje.
Profesjonalni traderzy czasem porównują forex detaliczny do pokera: to gra o sumie ujemnej (po uwzględnieniu spreadów i prowizji), w której najlepsi zarabiają kosztem najsłabszych. Różnica polega na tym, że przy stole pokerowym widzisz, kto z tobą gra. Na rynku walutowym po drugiej stronie twojego zlecenia może być bank z budżetem tradingowym przekraczającym PKB średniego kraju — albo algorytm, który przeanalizował 30 lat danych, zanim ty zdążyłeś nacisnąć „kup". Wielkość rynku nie wyrównuje szans — powiększa je na korzyść tego, kto ma lepszą infrastrukturę.
Mit 3. „Forex to kasyno i czysta spekulacja"
Werdykt: fałsz. Spekulacja to mniejszość — większość obrotów to hedging i zarządzanie płynnością.
To mit odwrotny do poprzedniego — i równie fałszywy. Twierdzenie, że forex to „kasyno", ignoruje fundamentalną funkcję rynku walutowego w globalnej gospodarce.
Z 9,6 biliona dolarów dziennego obrotu największy segment to swapy walutowe — 4 biliony (42% obrotów, BIS). Swapy FX to nie spekulacja. To instrument, za pomocą którego banki pożyczają sobie waluty na krótkie terminy, korporacje zarządzają ekspozycją walutową, a fundusze emerytalne rolują zabezpieczenia portfeli. Wartość nominalna otwartych pozycji w derywatach walutowych na koniec czerwca 2025 wyniosła 155 bilionów dolarów (BIS) — to przede wszystkim hedging instytucjonalny, nie spekulacja.
BIS (Drehmann i Sushko, 2022) szacuje, że transakcje bezpośrednio powiązane z handlem międzynarodowym stanowią 2–5% obrotów FX. Hedging portfelowy i finansowanie to kolejne kilkadziesiąt procent. Czysta spekulacja — rozumiana jako zakład na kierunek kursu bez powiązania z ekspozycją bazową — stanowi mniejszość obrotów, choć trudno ją precyzyjnie wydzielić, bo te same instrumenty służą wielu celom.
Paradoks polega na tym, że to, co widzi trader detaliczny — spekulacyjny zakład na kierunek EUR/USD — jest z perspektywy całego rynku marginalną aktywnością. Większość forexu to nudna, ale niezbędna praca: skarbnik hedgujący fakturę eksportową, bank odświeżający pozycję swapową, fundusz emerytalny zabezpieczający portfel obligacji denominowany w dolarach.
Gdyby rynek walutowy był „kasynem", jak twierdzą krytycy, musiałby istnieć „krupier" — ktoś, kto systemowo zarabia na stratach graczy. Na rynku detalicznym taki krupier istnieje: to broker w modelu B-book, który jest drugą stroną transakcji klienta. Ale na rynku instytucjonalnym — który stanowi 95%+ obrotów — nie ma krupiera. Są dwie strony z przeciwnymi potrzebami: eksporter, który chce sprzedać euro, i importer, który chce je kupić. Diler bankowy pośredniczy między nimi, zarabiając na spreadzie. To bliższe targowisku niż kasynu — i ta różnica ma fundamentalne znaczenie.
Mit 4. „Forex jest całkowicie nieregulowany"
Werdykt: fałsz — ale z istotnym zastrzeżeniem geograficznym.
Rynek walutowy nie ma jednego globalnego regulatora — to prawda. Nie istnieje „giełda forexu" z centralnym nadzorem. Ale twierdzenie, że forex jest „nieregulowany", mija się z rzeczywistością w każdej dużej jurysdykcji.
W Unii Europejskiej brokerzy podlegają dyrektywie MiFID II i interwencjom produktowym ESMA z 2018 roku: maksymalna dźwignia 30:1 na głównych parach, obowiązkowa ochrona przed saldem ujemnym, zakaz bonusów marketingowych, obowiązek publikowania odsetka stratnych rachunków. W Polsce te regulacje egzekwuje KNF. W Wielkiej Brytanii — FCA, z analogicznymi ograniczeniami. W USA — CFTC i NFA, z jeszcze bardziej rygorystycznymi wymogami: dźwignia ograniczona do 50:1, zakaz hedgingu na jednym koncie, obowiązkowe kwartalne raportowanie wyników klientów. W Australii — ASIC z limitem 30:1 od 2021 roku. W Singapurze — MAS z limitem 20:1.
Problem nie polega na braku regulacji — polega na nierównomierności. Broker z licencją FCA lub KNF działa w zupełnie innym reżimie niż broker zarejestrowany na Vanuatu, w Saint Vincent i Grenadynach czy na Wyspach Marshalla. Te jurysdykcje oferują „licencje" za ułamek kosztów europejskich, bez realnego nadzoru. Trader z Polski, który otwiera konto u brokera z Vanuatu, żeby obejść limity dźwigni ESMA, rezygnuje z ochrony regulacyjnej — i odkrywa to dopiero wtedy, gdy broker odmawia wypłaty środków.
Trzy kroki, których nie powinno się pomijać. Po pierwsze: sprawdź licencję w rejestrze regulatora (w Polsce: lista KNF, w UK: rejestr FCA). Po drugie: zweryfikuj, czy broker ma ochronę przed saldem ujemnym i segregację środków klientów (wymóg ESMA/FCA). Po trzecie: sprawdź odsetek stratnych rachunków — obowiązkowy w stopce strony każdego brokera regulowanego w UE. Jeśli broker nie publikuje tej informacji — to sygnał, że nie podlega europejskim regulacjom.
Rynek międzybankowy ma swój „kodeks honorowy" — FX Global Code, zbiór 55 zasad dobrych praktyk, ostatnio zaktualizowany w styczniu 2025 roku. To nie jest prawo — to standard branżowy, do którego instytucje przystępują dobrowolnie, podpisując „oświadczenie o zaangażowaniu" (Statement of Commitment). Ponad 1 200 instytucji na świecie go podpisało. Kodeks powstał jako odpowiedź na skandal fixingowy z 2013 roku — dowód, że branża potrafi się samoregulować, choć potrzebowała do tego kary w wysokości 10 miliardów dolarów i kilkudziesięciu wyroków skazujących.
Mit 5. „Wyższa dźwignia = większa szansa na zysk"
Werdykt: fałsz. Wyższa dźwignia = większa prędkość straty.
To mit, na którym zbudowano fortuny branży brokerskiej — i na którym straciło fortuny miliony traderów detalicznych. Dźwignia 1:500 oznacza, że z depozytem 200 dolarów kontrolujesz pozycję o wartości 100 000 dolarów. Ruch kursu o 0,2% — coś, co zdarza się kilkadziesiąt razy dziennie — oznacza zysk lub stratę 200 dolarów. Czyli całe twoje konto. W jedną stronę zarabiasz 100%. W drugą — tracisz wszystko. To nie jest „szansa" — to ruletka z lepszą grafiką.
ESMA wprowadzając w sierpniu 2018 roku limit dźwigni 30:1 na głównych parach walutowych (20:1 na pozostałych, 10:1 na surowcach, 2:1 na kryptowalutach) odwoływała się do danych, które były jednoznaczne: im wyższa dźwignia, tym wyższe straty klientów. FCA szacuje, że jej interwencje produktowe (analogiczne do ESMA) zapobiegły ok. 100 milionom funtów rocznych strat detalicznych. ASIC w Australii ograniczyła dźwignię do 30:1 w 2021 roku z tych samych powodów.
Dlaczego więc brokerzy spoza UE nadal oferują 500:1? Bo ich model biznesowy tego wymaga. W modelu B-book (market maker) broker jest drugą stroną transakcji klienta. Gdy klient traci — broker zarabia. Wyższa dźwignia oznacza szybsze straty klientów i szybsze zyski brokera. To nie jest teoria spiskowa — to publicznie dostępna mechanika modelu biznesowego, opisana przez ESMA, FCA i każdy poważny podręcznik mikrostruktury rynku.
| Dźwignia | Depozyt | Pozycja | Ruch 0,5% = zysk/strata | Ruch 2% = zysk/strata |
|---|---|---|---|---|
| 1:30 (ESMA) | 1 000 USD | 30 000 USD | ±150 USD (15%) | ±600 USD (60%) |
| 1:100 | 1 000 USD | 100 000 USD | ±500 USD (50%) | ±2 000 USD (200%) |
| 1:500 | 1 000 USD | 500 000 USD | ±2 500 USD (250%) | ±10 000 USD (1000%) |
15 stycznia 2015 roku Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) bez ostrzeżenia zniósł peg (sztywne powiązanie kursu) franka do euro (minimalny kurs 1,20 franka za euro, utrzymywany od 2011 roku). EUR/CHF spadł o ponad 30% w ciągu minut. Przy dźwigni 1:100 trader z pozycją long EUR/CHF stracił trzydziestokrotność depozytu — nie cały depozyt, lecz trzydzieści razy więcej, niż wpłacił. Broker Alpari UK ogłosił niewypłacalność tego samego dnia. FXCM, jeden z największych brokerów detalicznych na świecie, stracił 225 milionów dolarów i wymagał zastrzyku kapitałowego od Leucadia (później Jefferies). Broker IG Group poniósł 30 mln GBP strat. To nie był flash crash trwający milisekundy — to była decyzja banku centralnego, której nikt nie przewidział, a rynek nie miał płynności, żeby wykonać stop-lossy klientów po żądanych cenach. Dźwignia 1:100 zamieniła kilkusekundowe zdarzenie w miliardowe straty.
Mit 6. „Analiza techniczna pozwala przewidzieć rynek"
Werdykt: pół-prawda. AT opisuje, nie przewiduje — i jest użyteczna w wąskim zakresie.
Na forach tradingowych analiza techniczna (AT) traktowana jest niemal jak nauka ścisła: „formacja głowy z ramionami = spadek", „RSI powyżej 70 = sprzedaj". W rzeczywistości status AT w literaturze akademickiej jest znacznie bardziej niejednoznaczny.
Meta-analiza badań (Park i Irwin, 2007, Journal of Economic Surveys; Menkhoff i Taylor, 2007) wskazuje, że proste strategie techniczne generowały statystycznie istotne zyski na rynkach walutowych do lat 90. — ale ich rentowność spadła znacząco po 2000 roku, kiedy rynki stały się bardziej efektywne, a algorytmy zaczęły eksploatować te same wzorce szybciej niż człowiek. Neely et al. (2014, Journal of Financial Economics) potwierdzają spadek zyskowności strategii technicznych na forexie w ostatnich dekadach.
To nie znaczy, że AT jest bezużyteczna. Znaczy, że jest narzędziem, a nie przepowiednią. Poziomy wsparcia i oporu „działają" częściowo dlatego, że wielu uczestników rynku w nie wierzy i składa zlecenia w tych samych punktach — tworząc samospełniającą się prognozę. Ale ta sama logika oznacza, że gdy zbyt wielu traderów reaguje na ten sam sygnał, algorytmy mogą to wykorzystać: wypchnąć cenę poza poziom, aktywować stop-lossy i odwrócić ruch. W żargonie tradingu to się nazywa „polowanie na stop-lossy" i jest doskonale racjonalną strategią — dla tego, kto poluje.
Rzetelne sformułowanie brzmi tak: analiza techniczna jest użytecznym narzędziem do identyfikacji poziomów cenowych, przy których kumulują się zlecenia, i do zarządzania momentem wejścia i wyjścia z pozycji. Nie jest narzędziem do przewidywania przyszłości rynku — i żadne poważne badanie akademickie tego nie potwierdza.
Ankieta Banku Anglii wśród dealerów walutowych londyńskiego City (Cheung i Chinn, 2001; aktualizowana przez Menkhoff et al.) konsekwentnie pokazuje, że większość profesjonalnych traderów FX łączy analizę techniczną z fundamentalną — stosując AT na krótkich horyzontach (intraday, kilka dni) i fundamenty na dłuższych (tygodnie, miesiące). Żaden poważny dealing desk w banku inwestycyjnym nie opiera decyzji wyłącznie na „formacjach świecowych". Ale żaden też nie ignoruje poziomu, przy którym kumuluje się 2 miliardy dolarów w zleceniach stop-loss. Pragmatyzm wygrywa z dogmatem — po obu stronach debaty.
Mit 7. „Roboty i AI gwarantują zysk"
Werdykt: fałsz. Algorytmy mogą być użyteczne — ale „gwarantowany zysk" nie istnieje.
Instagram, YouTube i Telegram pełne są reklam „robotów forex", „Expert Advisors" i „systemów AI", które obiecują stały miesięczny zwrot 10–30%. Test logiczny jest prosty: gdyby algorytm zarabiał pewne 30% miesięcznie, jego twórca byłby najbogatszym człowiekiem na świecie w ciągu kilku lat — i na pewno nie sprzedawałby go za 99 dolarów na Instagramie. Warren Buffett średnio zarabia ok. 20% rocznie. Renaissance Technologies — najsłynniejszy fund algorytmiczny w historii — średnio ok. 66% rocznie przed opłatami (i nie sprzedaje swojego algorytmu nikomu).
To nie znaczy, że algorytmy nie działają. Wręcz przeciwnie — BIS i Bank Anglii szacują, że ponad 70% transakcji spot na głównych parach walutowych realizowanych jest algorytmicznie. BNP Paribas mówi o „piątej generacji" swoich algorytmów egzekucyjnych, zdolnych autonomicznie planować egzekucję portfela walut. Ale to są algorytmy budowane przez zespoły kilkudziesięciu inżynierów, kwantów i traderów, z budżetami w milionach dolarów, dostępem do danych, których trader detaliczny nie zobaczy, i infrastrukturą co-lokowaną z serwerami giełd.
Algorytm kupiony za 99 dolarów działa w innej rzeczywistości: ma dostęp do tych samych danych publicznych co wszyscy, opóźnienie rzędu sekund zamiast mikrosekund, i żadnej przewagi informacyjnej. Większość takich systemów to proste strategie oparte na wskaźnikach technicznych, które w backtestach wyglądają pięknie (bo są dopasowane do danych historycznych) i w handlu na żywo tracą pieniądze (bo rynek się zmienił).
W uczeniu maszynowym istnieje zjawisko zwane overfitting — nadmiernym dopasowaniem modelu do danych historycznych. Algorytm, który „znalazł" wzorzec w przeszłych cenach EUR/USD, może w rzeczywistości dopasowywać się do szumu, nie do sygnału. Na 10 latach danych historycznych, testując tysiące kombinacji parametrów, statystycznie znajdziesz strategię, która zarabia — tak jak rzucając monetą tysiąc razy, znajdziesz serię 15 orłów z rzędu. To nie dowodzi, że moneta jest „zyskowna". Profesjonalne fundusze kwantowe walczą z overfittingiem, stosując walk-forward testing, walidację out-of-sample i analizę robustności. Sprzedawca robota z Telegrama — raczej nie.
Mit 8. „Pojedynczy gracz może zmanipulować rynek walutowy"
Werdykt: fałsz w odniesieniu do głównych par, ale z historycznymi wyjątkami i realnym problemem koncentracji.
Rynek o obrocie 9,6 biliona dolarów dziennie jest zbyt duży, żeby pojedynczy uczestnik mógł trwale przesunąć kurs głównych par walutowych. Ale historia zna przypadki, w których to się prawie udało — i przypadki, w których manipulacja miała charakter systemowy.
Najbardziej znany przykład to George Soros i „Czarna Środa" 16 września 1992 roku. Soros nie „złamał Banku Anglii" siłą pieniędzy — wykorzystał fundamentalną słabość funta w mechanizmie kursów ERM. Jego Quantum Fund zbudował krótką pozycję na funta szacowaną na ok. 10 miliardów dolarów. Bank Anglii wydał 27 miliardów funtów rezerw walutowych w jeden dzień na obronę kursu — i przegrał, bo rynek jako całość grał przeciwko niemu. Soros zarobił szacunkowo 1–1,5 miliarda dolarów. Ale nie był sam: dziesiątki innych funduszy i banków zajmowały identyczną pozycję. Soros był twarzą ataku, nie jedynym jego uczestnikiem.
Bardziej współczesny i systemowy przykład to skandal fixingowy WM/Reuters (2013–2015): dilerzy z największych banków zmawiali się na czatach, żeby przesuwać kurs w oknie fixingu trwającym 60 sekund. To nie była manipulacja siłą kapitału — to była manipulacja informacją: wiedzieli, jakie zlecenia złożyli klienci, i wykorzystywali tę wiedzę przeciwko nim. Kary przekroczyły 10 miliardów dolarów.
Dziś, z dziennym obrotem przekraczającym bilion dolarów na samym EUR/USD, trwała manipulacja kursem głównych par jest praktycznie niemożliwa dla pojedynczego gracza. Ale na parach egzotycznych — złoty, rand południowoafrykański, forint — rynki są płytsze i pojedyncze duże zlecenie potrafi przesunąć kurs o kilkanaście pipsów. Banque de France raportuje, że na rynku paryskim pięciu największych graczy generuje ponad 90% obrotów — koncentracja, która w teorii stwarza możliwości nadużyć, nawet jeśli nie oznacza ich automatycznie.
Soros nie był jedynym, kto zarobił na „Czarnej Środzie". Stanley Druckenmiller, który faktycznie zarządzał pozycją Quantum Fund na funta, wspominał, że początkowa pozycja miała wynosić 3–4 miliardy, ale Soros kazał ją podwoić: „kiedy masz rację, bądź agresywny". Z kolei po stronie Banku Anglii Norman Lamont, ówczesny kanclerz skarbu, podniósł stopy procentowe dwukrotnie w ciągu jednego dnia — z 10% do 12%, a potem do 15% — w desperackiej próbie obrony kursu. Nie pomogło. Wielka Brytania wycofała się z ERM tego samego wieczoru. Koszty dla brytyjskiego podatnika szacuje się na 3,3 miliarda funtów. Sam Soros później komentował, że „nie złamał Banku Anglii — Bank Anglii złamał się sam".
Mit 9. „Dedolaryzacja zabije forex"
Werdykt: fałsz. Dedolaryzacja jest realna, ale powolna — i nie zabije rynku walutowego.
Od 2022 roku — po zamrożeniu rosyjskich rezerw walutowych przez Zachód — temat „dedolaryzacji" wraca w mediach co kilka tygodni. BRICS deklaruje tworzenie alternatywnych systemów płatności. Chiny rozwijają e-juana. Udział dolara w rezerwach walutowych spadł z 72% na początku stulecia do 56–58% w 2025 (MFW COFER).
Ale dane BIS mówią coś innego niż nagłówki. Na rynku walutowym dolar zyskuje udział — z 85% w 2010 do 89,2% w 2025 (BIS, Triennial Survey). Na rynku płatności SWIFT dolar też zyskuje — 50,2% wartości transakcji w styczniu 2025 (Bloomberg). Raport Rezerwy Federalnej z lipca 2025 (The International Role of the U.S. Dollar) dokumentuje dominację dolara na pięciu płaszczyznach jednocześnie: rezerwy, płatności, fakturowanie handlu, bankowość międzynarodowa i — przede wszystkim — rynek walutowy.
Nawet gdyby dolar stracił pozycję hegemona na rzecz kilku walut jednocześnie — co jest scenariuszem bazowym wielu analityków (IMF, Arslanalp, Eichengreen, Simpson-Bell, 2024) — nie zmniejszyłoby to obrotów na rynku FX. Wręcz przeciwnie: wielobiegunowy system walutowy wymagałby więcej, nie mniej transakcji wymiany walut. Jeśli dolar przestaje być jedyną „walutą pojazdu", firmy i banki potrzebują wymieniać bezpośrednio euro na juana, juana na rupię, rupię na real — zamiast przepuszczać wszystko przez dolara. Więcej par walutowych = więcej obrotów. Dedolaryzacja, jeśli nastąpi, będzie raczej bodźcem wzrostowym dla forexu niż zagrożeniem egzystencjalnym.
Mit 10. „Wystarczy 200 dolarów, żeby zacząć zarabiać"
Werdykt: technicznie prawda, praktycznie absurd.
Tak, u większości brokerów detalicznych można otworzyć konto z depozytem 200 dolarów (lub mniejszym). Technicznie — możesz „zacząć". Ale twierdzenie, że 200 dolarów wystarczy, żeby „zarabiać na forexie", jest jak twierdzenie, że para butów wystarczy, żeby wygrać maraton. Buty są konieczne — ale nie wystarczające.
Przy 200 dolarach depozytu i dźwigni 30:1 (limit ESMA) kontrolujesz pozycję o wartości 6 000 dolarów. Na parze EUR/USD, przy dziennym ruchu ok. 50–80 pipsów, wartość pipsa dla pozycji 6 000 USD to ok. 0,60 dolara. Żeby zarobić 10 dolarów dziennie — co jest optymistycznym scenariuszem — musisz złapać ok. 17 pipsów ruchu netto (po odjęciu spreadu). To jest wykonalne — ale wymaga umiejętności, dyscypliny i systemu, których początkujący trader po prostu nie ma.
Realistyczny scenariusz wygląda inaczej. Początkujący trader z 200 dolarami popełnia błędy, traci 30–50% konta w pierwszych tygodniach, wpłaca jeszcze raz, traci ponownie. Łączne straty po kilku miesiącach: 400–600 dolarów. Dane ESMA to potwierdzają: średnia strata na rachunku detalicznym wynosi od 1 600 do 29 000 euro, w zależności od jurysdykcji. Te 200 dolarów okazuje się ceną biletu wstępu, nie kapitałem inwestycyjnym.
Profesjonalni traderzy, z którymi rozmawiałem, mówią o minimum 10 000–50 000 dolarów jako „poważnym" kapitale początkowym — nie dlatego, że mniejsza kwota nie pozwala na otwarcie pozycji, ale dlatego, że mniejsza kwota nie pozwala na przeżycie serii strat, która jest statystyczną pewnością.
W teorii prawdopodobieństwa istnieje pojęcie gambler's ruin — „ruina gracza". Nawet przy strategii z lekką przewagą (np. 52% trafień) gracz z małym kapitałem ma znacznie wyższą szansę na bankructwo niż gracz z dużym kapitałem, grający tą samą strategią. Przy 200 dolarach depozytu i standardowym zarządzaniu ryzykiem (2% konta na transakcję = 4 dolary) seria 10 strat z rzędu — statystycznie prawdopodobna przy 48% pudłach — zmniejsza konto o ok. 18%. Przy 20 stratach z rzędu — mało prawdopodobnych, ale nie niemożliwych w ciągu roku — konto traci 33%. Problem w tym, że odrobienie 33% straty wymaga 50% zysku — asymetria, która działa przeciwko małemu kapitałowi.
Co jest prawdą — podsumowanie
Jeśli powyższe dziesięć mitów zestawić ze sobą, wyłania się obraz, który nie pasuje ani do reklam brokerów, ani do ostrzeżeń krytyków.
Prawda 1: Rynek walutowy jest realną, niezbędną infrastrukturą globalnej gospodarki — obsługuje hedging, handel międzynarodowy i przepływy kapitałowe. Ponad 95% obrotów generują instytucje, nie traderzy detaliczni.
Prawda 2: Segment detaliczny jest marginalny pod względem wolumenu (poniżej 3% obrotów wg BIS 2025) i strukturalnie niekorzystny dla uczestników — 70–80% rachunków wykazuje straty, koszty (spready, swapy, poślizgi) kumulują się, a model B-book wielu brokerów tworzy konflikt interesów.
Prawda 3: Zysk na forexie jest możliwy — ale wymaga kompetencji, kapitału, dyscypliny i realistycznych oczekiwań. „Możliwy" to nie to samo co „łatwy" ani „prawdopodobny". Profesjonalni traderzy, którzy zarabiają na rynku walutowym, mają za sobą lata nauki, setki tysięcy dolarów zainwestowane w infrastrukturę i dane — i traktują trading jak pracę, nie jak przygodę.
Prawda 4: Regulacje istnieją i działają — ale tylko w jurysdykcjach, które je egzekwują. Wybór brokera regulowanego przez ESMA/FCA/KNF nie gwarantuje zysku, ale gwarantuje, że zasady gry są jasne i egzekwowalne. Wybór brokera z Vanuatu gwarantuje jedynie, że zasad nie ma.
Prawda 5: Najskuteczniejszą ochroną przed mitami o forexie jest edukacja — nie ta sprzedawana w „kursach tradingowych za 2999 zł", lecz dostępna bezpłatnie w raportach BIS, publikacjach ESMA, badaniach akademickich i — mam nadzieję — w artykułach takich jak ten.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Ile procent traderów detalicznych naprawdę traci na forexie?
Dane ESMA (obowiązkowe ujawnienia brokerów CFD/forex w UE) wskazują, że 74–89% rachunków detalicznych wykazuje straty. FCA w UK raportuje ok. 80%. Dane CFTC w USA pokazują 25–30% rachunków zyskownych kwartalnie. Popularna „statystyka 90%" nie pochodzi z żadnego regulatora — jest zaokrągleniem powtarzanym na forach. Ważne zastrzeżenie: „zyskowny rachunek" w danych CFTC to nawet 1 dolar zysku netto. Odsetek traderów trwale zyskownych przez okres dłuższy niż rok jest prawdopodobnie znacznie niższy, ale dokładna liczba nie jest mierzona.
Czy forex jest legalny w Polsce?
Tak, handel walutami jest w Polsce w pełni legalny. Rynek podlega regulacjom ESMA, wdrożonym przez KNF (Komisja Nadzoru Finansowego): maksymalna dźwignia 30:1 na głównych parach, ochrona przed saldem ujemnym, obowiązkowe ostrzeżenia o ryzyku. Na polskim rynku działają brokerzy z licencją KNF (np. XTB, notowana na GPW) oraz brokerzy „paszportowani" z innych krajów UE. KNF regularnie publikuje ostrzeżenia przed podmiotami bez licencji — warto to sprawdzić przed wpłaceniem depozytu.
Jaka dźwignia jest legalna w UE i czy opłaca się szukać wyższej za granicą?
ESMA ustalila limity: 30:1 na głównych parach walutowych, 20:1 na drugorzędnych, 10:1 na surowcach, 2:1 na kryptowalutach. Brokerzy spoza UE (Vanuatu, Saint Vincent, Wyspy Marshalla) oferują 200:1 czy 500:1 — ale bez ochrony ESMA: brak gwarancji ochrony przed saldem ujemnym, brak segregacji środków, brak realnego nadzoru. „Czarny Czwartek" SNB w 2015 roku pokazał, co się dzieje przy dźwigni 100:1 i braku płynności: klienci tracili wielokrotność depozytu, a brokerzy bankrutowali.
Czym się różni model A-book od B-book u brokera?
A-book (STP/ECN): broker przekazuje zlecenie na rynek — zarabia na prowizji lub spreadzie niezależnie od wyniku klienta. B-book (market maker): broker jest drugą stroną transakcji — gdy klient traci, broker zarabia. Większość brokerów stosuje model hybrydowy: zyskownych klientów kieruje na A-book, a stratnych — na B-book. Model B-book nie jest nielegalny, ale tworzy strukturalny konflikt interesów. ESMA wymaga ujawniania odsetka stratnych rachunków m.in. po to, żeby klienci mogli ocenić ten konflikt.
Czy można zarobić na forexie?
Tak — ale z zastrzeżeniami, których reklamy nie podają. Zarabianie na forexie wymaga: (1) kompetencji — lat nauki i praktyki na koncie demo zanim zacznie się ryzykować realne pieniądze; (2) kapitału — najlepiej minimum kilka-kilkanaście tysięcy dolarów z zarządzaniem kapitałem; (3) systemu — przetestowanej strategii z udokumentowaną przewagą; (4) dyscypliny — rygorystycznego zarządzania ryzykiem. Profesjonalni traderzy traktują to jak pełnoetatową pracę. „Robot z Instagrama" i „kurs za 99 zł" tego nie zapewnią.
Czy forex to piramida finansowa?
Nie — rynek walutowy sam w sobie nie jest piramidą. To realna infrastruktura o obrocie 9,6 biliona dolarów dziennie, używana przez banki, korporacje i rządy. Natomiast wokół forexu funkcjonują modele piramidalne: „kopiuj tradera i zarabiaj", systemy MLM brokerów (prowizje od przyciągania nowych klientów), „gwarantowane" sygnały i roboty. Piramidą nie jest rynek — piramidą może być sposób, w jaki ktoś ten rynek sprzedaje. Różnica jest fundamentalna.
Dlaczego forex jest otwarty 24 godziny, a giełda nie?
Bo forex nie ma jednej giełdy ani jednego budynku. Handel odbywa się na sieci platform elektronicznych i między bankami w różnych strefach czasowych — od otwarcia Sydney (23:00 CET w niedzielę) przez Tokio, Londyn, aż do zamknięcia Nowego Jorku (23:00 CET w piątek). Kiedy Tokio zamyka się, Londyn się otwiera; kiedy Londyn się zamyka, Nowy Jork działa. To nakładanie się stref czasowych — nie magia — utrzymuje rynek przy życiu 24/5. Ale uwaga: płynność nie jest równa o każdej porze. Między 16:00 a 18:00 CET (nakładanie Londynu i Nowego Jorku) spready są najwęższe. O 3:00 w nocy polskiego czasu — znacznie szersze.
Czy dedolaryzacja wpłynie na rynek walutowy?
Dedolaryzacja — rozumiana jako spadek udziału dolara w rezerwach walutowych — jest realnym trendem (z 72% w 2001 do 56–58% w 2025, MFW COFER). Ale na rynku FX dolar zyskuje udział (89,2% transakcji, BIS 2025). Wielobiegunowy system walutowy, gdyby powstał, wymagałby paradoksalnie więcej wymiany walut — bo zamiast przepuszczać wszystko przez dolara, firmy musiałyby wymieniać bezpośrednio wiele par. Dedolaryzacja to nie koniec forexu — to jego potencjalna transformacja.
Źródła i literatura
- BIS (2025), „Triennial Central Bank Survey: OTC Foreign Exchange Turnover in April 2025", wrzesień 2025.
- BIS (2025), komunikat prasowy: „Global FX trading hits $9.6 trillion per day in April 2025".
- BIS (2025), „OTC derivatives statistics at end-June 2025" — FX derivatives: 155 bln USD, grudzień 2025.
- Huang W., Krohn I. i Sushko V. (2025), „Global FX markets when hedging takes centre stage", BIS Quarterly Review, grudzień.
- Drehmann M. i Sushko V. (2022), „The global foreign exchange market in a higher-volatility environment", BIS Quarterly Review, grudzień.
- BIS Markets Committee (2018), „Monitoring of fast-paced electronic markets", Markets Committee Papers, nr 10.
- The Full FX (2025), „10 Observations on the BIS FX Turnover Survey", 7.10.2025.
- Risk.net (2025), „Do BIS volumes soar past the trend?", 15.10.2025.
- ESMA (2018), „ESMA agrees to prohibit binary options and restrict CFDs to protect retail investors", komunikat prasowy, 27.03.2018.
- ESMA (2018), „ESMA adopts final product intervention measures on CFDs and binary options", komunikat prasowy, czerwiec 2018.
- ESMA — dane o odsetku stratnych rachunków CFD/forex w UE (74–89%), średnie straty 1 600–29 000 EUR.
- FCA (2019/2020), „Product intervention measures for retail CFD and CFD-like options" — szacunek: 100 mln GBP zapobiegnięte roczne straty.
- CFTC Regulation 5.5 — wymóg kwartalnego raportowania odsetka zyskownych rachunków przez RFEDs w USA.
- NFA (National Futures Association) — kwartalne ujawnienia profitability rate brokerów w USA (25–30%).
- ASIC (2021), Product Intervention Order — ograniczenie dźwigni CFD do 30:1 w Australii.
- MAS (Monetary Authority of Singapore) — limity dźwigni FX: 20:1.
- Fed. Reserve Board (2025), „The International Role of the U.S. Dollar — 2025 Edition", FEDS Notes, 18.07.2025.
- IMF (2025), „Currency Composition of Official Foreign Exchange Reserves (COFER)", lipiec 2025.
- Arslanalp S., Eichengreen B. i Simpson-Bell C. (2024), „Dollar Dominance in the International Reserve System: An Update", blog IMF, 11.06.2024.
- Bloomberg (2025), „US Dollar's Use in Global Transactions Tops 50%, Swift Says", 20.02.2025.
- FX Global Code (2025), wersja zaktualizowana 24.01.2025 — 55 zasad, ponad 1 200 sygnatariuszy.
- CFTC (2014), „CFTC Orders Five Banks to Pay over $1.4 Billion in Penalties for Attempted Manipulation of Foreign Exchange Benchmark Rates".
- U.S. Department of Justice (2015), „Five Major Banks Agree to Parent-Level Guilty Pleas", 20.05.2015.
- FCA (2015), Final Notice: Barclays Bank PLC — manipulacja fixingiem WM/Reuters.
- Park C.H. i Irwin S.H. (2007), „What Do We Know About the Profitability of Technical Analysis?", Journal of Economic Surveys, vol. 21.
- Menkhoff L. i Taylor M.P. (2007), „The Obstinate Passion of Foreign Exchange Professionals: Technical Analysis", Journal of Economic Literature, vol. 45.
- Neely C.J., Rapach D.E., Tu J. i Zhou G. (2014), „Forecasting the Equity Risk Premium: The Role of Technical Indicators", Management Science, vol. 60.
- Cheung Y.-W. i Chinn M.D. (2001), „Currency Traders and Exchange Rate Dynamics: A Survey of the US Market", Journal of International Money and Finance, vol. 20.
- Menkhoff L. (2010), „The Use of Technical Analysis by Fund Managers: International Evidence", Journal of Banking and Finance, vol. 34.
- BNP Paribas CIB (2023), „Algorithmic trading in Foreign Exchange: Increasingly sophisticated".
- Aldridge I., Krawciw S. (2017), Real-Time Risk: What Investors Should Know About FinTech, High-Frequency Trading, and Flash Crashes, Wiley.
- Banque de France (2025/2026), „BIS triennial survey: where does Paris rank?" — top 5 = ponad 90% obrotów.
- Fed. Reserve Bank of New York (2025), A. Nordstrom, „Keynote Address at the 2025 FX Market Structure Conference", 17.12.2025.
- Soros G. (1995), Soros on Soros: Staying Ahead of the Curve, Wiley — opis pozycji na funta w 1992.
- Mallaby S. (2010), More Money Than God: Hedge Funds and the Making of a New Elite, Penguin — rozdział o Quantum Fund i ERM.
- Bank of England (2016), „Sterling Flash Event of October 7, 2016" — BIS/Markets Committee report.
- FXCM (2015), komunikat: wymagany zastrzyk kapitałowy 300 mln USD po „Black Thursday" SNB.
- Alpari UK (2015), komunikat o niewypłacalności, 16.01.2015.
- MetaQuotes Software — historia MetaTrader 4 (premiera 2005) i MetaTrader 5 (premiera 2010).
- Harris L. (2003), Trading and Exchanges: Market Microstructure for Practitioners, Oxford University Press.
- Lyons R.K. (2001), The Microstructure Approach to Exchange Rates, MIT Press.
- SEC/CFTC (2010), „Findings Regarding the Market Events of May 6, 2010" — Flash Crash report.
- BestBrokers (2026), „Forex Daily Trading Volume Statistics in 2026" — dane historyczne BIS, NYSE ADV.
- Seven Pillars Institute (2018), „Forex Scandal: The Ethics of Exchange Rate Manipulation".
- TradersLog (2025), „What Percentage of Forex Traders Lose Money?" — analiza 25 brokerów CFD/forex (60–83%).
- Good Money Guide (2025), „CFD Broker Client Trading Loss Risk Warning Statistics" — porównanie FCA-regulowanych brokerów.
- Orbex (2025), „ESMA Binary Options Ban & CFD Leverage Limits" — analiza NCA: 74–89% stratnych rachunków, straty 1 600–29 000 EUR.