Unieważnienie kredytu w euro i CHF – jak odzyskać pieniądze i uwolnić się od banku (2025)

W ostatnich latach tysiące kredytobiorców w Polsce – zarówno posiadających kredyt frankowy (CHF), jak i kredyt walutowy w euro – zaczęło domagać się sprawiedliwości w sądach. Wspólnym mianownikiem tych spraw są nieuczciwe zapisy w umowach kredytowych, tzw. klauzule abuzywne, które powodowały, że ryzyko kursowe w całości przerzucano na klienta. W efekcie wielu konsumentów płaciło raty znacznie wyższe, niż mogliby przewidzieć w chwili podpisywania umowy.

Przełom w orzecznictwie przyniosły wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) i Sądu Najwyższego, które otworzyły drogę do unieważnienia kredytu frankowego oraz innych kredytów walutowych – w tym kredytów w euro i dolarach amerykańskich (USD). Dziś, w 2025 roku, coraz więcej sądów przyznaje rację kredytobiorcom, uznając, że konstrukcja wielu umów walutowych była sprzeczna z prawem konsumenckim i zasadą równowagi stron.

Warto podkreślić, że zjawisko „frankowiczów” to już nie tylko kredyty w CHF. Nową falę pozwów stanowią kredyty w euro, które często opierały się na analogicznych mechanizmach – różniła się jedynie waluta rozliczeniowa. Dla tysięcy osób oznacza to szansę na odzyskanie nadpłaconych środków, pozbycie się toksycznego zobowiązania i rozliczenie z bankiem na uczciwych zasadach.

Rosnące zainteresowanie unieważnieniami kredytów walutowych potwierdzają zarówno statystyki sądowe, jak i wyszukiwarki internetowe – frazy takie jak „unieważnienie kredytu w euro”, „pozew przeciwko bankowi kredyt frankowy” czy „rozliczenie po unieważnieniu kredytu frankowego” należą obecnie do najczęściej wpisywanych przez konsumentów poszukujących pomocy prawnej.

Dlatego właśnie dziś, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, warto wiedzieć:

  • na czym polega unieważnienie kredytu w euro lub CHF,
  • jak przygotować skuteczny pozew przeciwko bankowi,
  • oraz jakie korzyści i konsekwencje niesie wygrana sprawa sądowa.
  • To kompleksowe opracowanie przeprowadzi Cię przez cały proces — od analizy umowy, przez pozew, aż po rozliczenie po wyroku.

     Skąd wzięły się problemy z kredytami walutowymi – historia i tło prawne

    Zjawisko kredytów walutowych to jeden z najważniejszych tematów w historii polskiego rynku finansowego. Choć początkowo miały być one atrakcyjną alternatywą dla kredytów złotowych, z czasem stały się źródłem ogromnych problemów dla setek tysięcy rodzin.

    Lata boomu kredytowego – kiedy zaczęły się kłopoty

    W połowie pierwszej dekady XXI wieku – w okresie 2004–2012 – banki w Polsce masowo promowały kredyty frankowe (CHF) oraz kredyty walutowe w euro (EUR). Kuszono klientów niskim oprocentowaniem i korzystnym kursem waluty. Wiele osób, które nie miały zdolności kredytowej na kredyt w złotówkach, mogło dzięki temu sfinansować zakup mieszkania lub budowę domu.

    Banki przedstawiały te produkty jako „bezpieczne” i „stabilne”, nie informując w sposób rzetelny o tym, że ryzyko kursowe w całości obciąża kredytobiorcę. Gdy kurs franka szwajcarskiego wzrósł po kryzysie 2008 roku, a następnie po uwolnieniu kursu w 2015 r., raty kredytów wzrosły dramatycznie – nawet o 70–100%. Z podobnym problemem zaczęli mierzyć się również posiadacze kredytów w euro, gdy po latach spokoju kurs tej waluty również poszybował w górę.

    Jak banki konstruowały umowy – mechanizm denominacji i indeksacji

    Większość kredytów walutowych opierała się na jednym z dwóch modeli:

  • kredyt denominowany – gdzie kwota kredytu była wyrażona w walucie obcej (np. euro lub frankach), ale wypłata i spłata następowała w złotówkach po kursie ustalanym przez bank;
  • kredyt indeksowany – gdzie kredyt udzielano w złotych, lecz saldo zadłużenia przeliczano według kursu waluty obcej.
  • W obu przypadkach kurs waluty ustalał sam bank, najczęściej w oparciu o wewnętrzne „tabele kursowe”, które nie były znane kredytobiorcy. Klient nie miał wpływu na sposób ustalania kursu, a tym samym – na wysokość swoich rat. To właśnie ten mechanizm stał się źródłem sporów i tysięcy pozwów o unieważnienie kredytu frankowego oraz kredytów walutowych w euro.

    Klauzule abuzywne – sedno problemu

    Z punktu widzenia prawa cywilnego, podstawowym problemem tych umów były tzw. klauzule abuzywne (niedozwolone postanowienia umowne), o których mowa w art. 385¹ Kodeksu cywilnego. Są to zapisy, które kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy.

    W praktyce oznacza to, że kredytobiorcy nie mieli możliwości przewidzenia całkowitego kosztu kredytu – nie wiedzieli, jak bank będzie ustalał kurs waluty, a przez to nie mogli obliczyć wysokości przyszłych rat. Wielu z nich podpisywało umowy, wierząc, że bank jako instytucja zaufania publicznego działa zgodnie z zasadami uczciwości.

    W sądach argument ten powraca do dziś – prawnicy podkreślają, że banki nie wywiązały się z obowiązku informacyjnego wobec konsumenta, a stosowane zapisy kursowe były nieprzejrzyste, jednostronne i sprzeczne z prawem.

    Przełomowe orzeczenia TSUE i Sądu Najwyższego

    Pierwszy duży przełom nastąpił w 2019 roku, gdy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał głośny wyrok w sprawie C-260/18 (Dziubak vs Raiffeisen Bank). Trybunał orzekł, że:

  • jeśli umowa kredytu zawiera niedozwolone klauzule przeliczeniowe,
  • i nie można ich zastąpić przepisami prawa krajowego,
  • to sąd może stwierdzić nieważność całej umowy.
  • Wyrok TSUE zapoczątkował falę pozwów w Polsce. Od tego momentu tysiące kredytobiorców zaczęło występować o unieważnienie kredytu frankowego, a w ślad za nimi – również posiadacze kredytów w euro.

    W kolejnych latach zapadły kolejne ważne orzeczenia, m.in. C-520/21 (dotyczące wynagrodzenia za korzystanie z kapitału), w którym TSUE jednoznacznie potwierdził, że bankom nie przysługuje prawo do dodatkowych opłat po unieważnieniu umowy. W efekcie unieważnienie kredytu stało się jeszcze bardziej korzystne dla konsumentów.

    Również Sąd Najwyższy wielokrotnie potwierdzał, że klauzule przeliczeniowe stosowane przez banki są nieuczciwe, a w konsekwencji cała umowa może zostać uznana za nieważną. Obecnie linia orzecznicza jest jednolita i w zdecydowanej większości przypadków korzystna dla kredytobiorców.

    Dlaczego dziś mówi się coraz częściej o kredytach w euro

    Choć temat „frankowiczów” jest dobrze znany opinii publicznej, w ostatnich latach gwałtownie rośnie liczba pozwów dotyczących kredytów walutowych w euro. Wynika to z faktu, że umowy euro były konstruowane niemal identycznie jak umowy frankowe – miały te same klauzule o przeliczeniach, te same ryzyka i ten sam brak transparentności.

    Wielu klientów nie zdawało sobie sprawy, że mają podobne roszczenia jak frankowicze. Dopiero orzecznictwo z lat 2023–2025 pokazało, że kredyt w euro może zostać unieważniony dokładnie na tej samej podstawie prawnej co kredyt frankowy. Co więcej, część sądów już w 2024 roku zaczęła wydawać pierwsze prawomocne wyroki stwierdzające nieważność takich umów.

    Dla posiadaczy kredytów denominowanych w euro to ogromna szansa – mogą odzyskać nadpłacone raty, wykreślić hipotekę, a w wielu przypadkach całkowicie uwolnić się od długu wobec banku.

    Prawo po stronie konsumentów

    W 2025 roku sytuacja prawna kredytobiorców jest najlepsza od dwóch dekad.

    Orzecznictwo TSUE i Sądu Najwyższego ugruntowało stanowisko, że:

  • bank nie może dowolnie ustalać kursu waluty w umowie kredytowej,
  • niedozwolone klauzule nie mogą być „naprawiane” przez sąd,
  • po unieważnieniu kredytu bank nie ma prawa do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.
  • Dzięki temu tysiące konsumentów skutecznie walczy o swoje prawa, a kancelarie specjalizujące się w sprawach bankowych notują rekordowe liczby wygranych.

    Nie ma więc wątpliwości, że zarówno sprawy frankowe, jak i sprawy dotyczące kredytów walutowych w euro, stały się jednym z filarów współczesnego rynku usług prawnych w Polsce, a firmy takie jak https://ledwon-kancelaria.pl/sprawy-bankowe-uniewaznienie-kredytu/ oferują skuteczne rozwiązania w zakresie unieważnienia kredytów w obcej walucie.

    Kredyty frankowe a kredyty w euro – podobieństwa i różnice

    W świadomości publicznej określenie „kredyt frankowy” stało się symbolem sporów między konsumentami a bankami. W praktyce jednak, bardzo podobne problemy dotyczą także osób, które zaciągnęły kredyty walutowe w euro. Różni się jedynie waluta, natomiast mechanizmy konstrukcji tych umów i ich wady prawne są w gruncie rzeczy niemal identyczne. Warto więc zrozumieć, jakie są faktyczne podobieństwa i różnice między tymi produktami.

    Wspólne mechanizmy – denominacja i indeksacja

    Zarówno w kredytach frankowych, jak i euro, banki stosowały dwa podstawowe modele konstrukcyjne:

  • kredyt denominowany – czyli taki, w którym kwota kredytu została wyrażona w walucie obcej (np. 80 000 EUR lub 200 000 CHF), ale środki wypłacono i spłacano w złotówkach. Bank samodzielnie ustalał kurs przeliczeniowy przy wypłacie oraz każdej racie.
  • kredyt indeksowany – w tym przypadku kredyt był udzielony w złotych, ale jego saldo i raty przeliczano według kursu waluty obcej (np. euro lub franka).
  • W obu sytuacjach bank jednostronnie decydował, jaki kurs waluty zastosować, co oznaczało, że kredytobiorca nie znał faktycznego kosztu swojego kredytu. Właśnie ten element stał się podstawą tysięcy pozwów o unieważnienie kredytu frankowego oraz – coraz częściej – o unieważnienie kredytu w euro.

    Identyczne ryzyko walutowe

    Kluczowym problemem w obu typach kredytów było ryzyko kursowe.

    Banki zapewniały, że waluty takie jak frank szwajcarski (CHF) czy euro (EUR) są „stabilne”, dlatego zmiana kursu nie będzie znacząca. Niestety, historia pokazała coś zupełnie przeciwnego.

  • W przypadku kredytów frankowych kurs CHF wzrósł z poziomu ok. 2 zł w 2008 roku do ponad 4 zł po 2015 roku, a w kolejnych latach nawet wyżej.
  • Kredyty w euro nie odczuły tak dramatycznych skoków, ale mimo to kurs EUR w tym samym czasie wzrósł o ponad 40%, co również przełożyło się na znaczący wzrost rat.
  • W efekcie, wielu posiadaczy kredytów walutowych – niezależnie od waluty – znalazło się w sytuacji, w której po latach spłacania długu, ich saldo nadal przewyższało pierwotnie pożyczoną kwotę.

    Ten sam mechanizm ryzyka, oparty o nieprzewidywalne wahania kursowe i jednostronne ustalanie kursu przez bank, czyni z kredytów euro konstrukcję równie wadliwą jak kredyty frankowe.

    Takie same klauzule abuzywne – inna waluta, ten sam problem

    Choć większość pozwów w sądach dotyczy kredytów frankowych, analiza umów kredytów euro pokazuje, że zapisy dotyczące przeliczeń walutowych były w nich niemal identyczne.

    W obu typach kredytów pojawiały się postanowienia, które:

  • dawały bankowi swobodę w ustalaniu kursu kupna i sprzedaży waluty,
  • nie określały żadnego obiektywnego wskaźnika odniesienia,
  • nie informowały kredytobiorcy o ryzyku kursowym w sposób przejrzysty.
  • Z prawnego punktu widzenia oznacza to, że zarówno w kredytach CHF, jak i EUR występują klauzule abuzywne – czyli niedozwolone postanowienia umowne, które powodują nieważność lub częściową bezskuteczność umowy.

    Sądy, analizując te zapisy, niejednokrotnie wskazują, że różnica waluty nie ma znaczenia dla oceny prawnej. Liczy się konstrukcja umowy i sposób, w jaki bank informował (lub nie informował) klienta o konsekwencjach ekonomicznych.

    Różnice w praktyce – frankowicze a „eurowicze”

    Choć prawne podstawy roszczeń są niemal identyczne, pewne różnice praktyczne między kredytami frankowymi a kredytami euro jednak istnieją:

  • Skala problemu:

    Kredytów frankowych udzielono w Polsce znacznie więcej – szacuje się, że ponad 700 tysięcy. Kredyty w euro stanowią mniejszy segment rynku, ale za to często dotyczyły większych kwot kredytowych, co przekłada się na wyższe roszczenia finansowe.

  • Linię orzeczniczą w sprawach frankowych kształtowały lata procesów i wyroki TSUE – dziś jest ona bardzo ugruntowana. W przypadku kredytów w euro, linia orzecznicza dopiero się stabilizuje, ale trend jest wyraźny: sądy orzekają na korzyść kredytobiorców, uznając, że mechanizmy waloryzacyjne w euro są tak samo nieuczciwe.
  • Argumentacja banków:

    Banki często próbują bronić się twierdząc, że kredyty w euro nie były tak ryzykowne jak kredyty we frankach. W rzeczywistości jednak to nie wysokość wahań kursu, lecz sposób konstrukcji umowy decyduje o jej ważności.

  • Jedno prawo, jeden cel – ochrona konsumenta

    Zgodnie z polskim prawem i orzecznictwem TSUE, wszystkie umowy kredytowe zawierane z konsumentami muszą być transparentne i zrozumiałe.

    Nie ma znaczenia, czy umowa dotyczy kredytu w CHF, EUR czy USD – jeśli klient nie mógł ocenić rzeczywistego ryzyka lub kosztu kredytu, ma prawo żądać unieważnienia umowy w całości.

    W praktyce oznacza to, że zarówno frankowicze, jak i posiadacze kredytów w euro mogą skutecznie dochodzić swoich praw, a w przypadku wygranej:

  • uwolnić się od dalszej spłaty kredytu,
  • wykreślić hipotekę z księgi wieczystej,
  • odzyskać wszystkie wpłacone środki ponad pożyczoną kwotę,
  • i uniknąć jakichkolwiek roszczeń banku o „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału”.
  • Wnioski – kredyt w euro to nie „mniejszy frank”

    Choć kredyty frankowe miały bardziej spektakularny medialny rozgłos, kredyt w euro może być równie niebezpieczny i tak samo wadliwy prawnie.

    Wielu kredytobiorców dopiero dziś odkrywa, że ich umowy zawierają te same błędy, które od lat unieważniają sądy w sprawach CHF.

    Dlatego posiadacze kredytów walutowych w euro powinni nie tylko śledzić orzecznictwo w sprawach frankowych, ale też aktywnie skorzystać z pomocy kancelarii wyspecjalizowanej w prawie bankowym, by przeanalizować swoją umowę i w razie potrzeby – przygotować pozew kredyt walutowy euro.

    To moment, w którym można nie tylko odzyskać sprawiedliwość, ale i znacząco poprawić swoją sytuację finansową.

    Kredyt denominowany i indeksowany – czym się różnią i jak rozpoznać swój typ umowy

    Dla wielu kredytobiorców określenia „denominowany” i „indeksowany” brzmią podobnie. Nic dziwnego — w praktyce oba typy kredytów były sprzedawane jako „kredyty walutowe”, a banki nie zawsze jasno tłumaczyły różnice między nimi. Tymczasem z punktu widzenia prawa i praktyki sądowej rozróżnienie to ma ogromne znaczenie, zwłaszcza przy dochodzeniu unieważnienia kredytu frankowego lub kredytu w euro.

    Kredyt denominowany – kwota kredytu wyrażona w walucie obcej

    Kredyt denominowany to umowa, w której bank określa kwotę kredytu w walucie obcej (np. 100 000 EUR albo 250 000 CHF), ale faktyczna wypłata następuje w złotówkach po kursie z dnia uruchomienia kredytu.

    Oznacza to, że:

  • kredytobiorca nigdy nie otrzymuje waluty obcej — bank sam przelicza kwotę kredytu po własnym kursie kupna,
  • raty kredytu spłacane są w złotówkach, ale przeliczane według kursu sprzedaży waluty, również ustalanego przez bank,
  • bank zyskuje podwójnie: raz na różnicy kursowej (tzw. spreadzie), drugi raz na odsetkach od przeliczonego kapitału.
  • W praktyce prowadziło to do sytuacji, w której klient nie znał ani rzeczywistej wartości otrzymanego kredytu, ani zasad ustalania rat. W wielu umowach brakowało jasnego wzoru, a bank mógł dowolnie kształtować kurs waluty.

    Właśnie ten brak transparentności sprawił, że sądy coraz częściej uznają kredyty denominowane za nieważne w całości. Dla przykładu: kredytobiorca, który zaciągnął kredyt na 100 000 EUR, mógł otrzymać 370 000 zł przy kursie z dnia wypłaty, a po kilku latach spłaty nadal mieć do spłaty ponad 400 000 zł – mimo że spłacił już większość zobowiązania.

    Kredyt indeksowany – kredyt złotowy powiązany z walutą obcą

    Kredyt indeksowany ma nieco inną konstrukcję. Tu kredyt został udzielony i wypłacony w złotych, jednak jego saldo zadłużenia i raty były indeksowane, czyli przeliczane według kursu waluty obcej (najczęściej CHF lub EUR).

    Działało to w ten sposób, że:

  • klient podpisywał umowę na określoną kwotę w złotych (np. 300 000 zł),
  • bank obliczał równowartość tej kwoty w walucie obcej po własnym kursie kupna,
  • następnie raty przeliczano z powrotem na złote po kursie sprzedaży banku.
  • Efekt? Tak samo jak w kredytach denominowanych, bank jednostronnie ustalał kursy walut, a kredytobiorca nie wiedział, jak zmieni się jego zobowiązanie. Wysokość rat była więc uzależniona nie tylko od stóp procentowych (LIBOR, EURIBOR), ale także od zmian kursu waluty, na które klient nie miał żadnego wpływu.

    Różnice między kredytem denominowanym a indeksowanym

    Choć oba typy kredytów łączy wspólny problem – klauzule przeliczeniowe – różnią się one pod względem konstrukcji technicznej i skutków prawnych.

    Cecha

    Kredyt denominowany

    Kredyt indeksowany

    Waluta umowy

    Waluta obca (CHF, EUR)

    Złoty polski (PLN)

    Wypłata kredytu

    W złotówkach po kursie z dnia uruchomienia

    W złotówkach

    Sposób przeliczenia

    Bank przelicza kwotę i raty z waluty obcej

    Saldo i raty indeksowane do waluty

    Kurs waluty

    Ustalany przez bank w tabeli kursowej

    Ustalany przez bank w tabeli kursowej

    Typowe ryzyko

    Kursowe + spread

    Kursowe + spread

    Podstawa roszczeń

    Klauzule abuzywne, brak transparentności

    Klauzule abuzywne, brak przejrzystości

    W praktyce oznacza to, że z punktu widzenia sądu i przepisów o ochronie konsumenta nie ma znaczenia, czy kredyt był denominowany, czy indeksowany – jeśli mechanizm przeliczeniowy był jednostronny i nieprzejrzysty, umowa może zostać unieważniona w całości.

    Jak rozpoznać, jaki typ kredytu masz w swojej umowie

    Wielu klientów do dziś nie wie, jaki typ kredytu posiada. Aby to ustalić, warto przeanalizować treść umowy i zwrócić uwagę na kilka elementów:

  • Waluta kwoty kredytu – jeśli w umowie widnieje zapis np. „Bank udziela kredytu w kwocie 80 000 EUR”, to prawdopodobnie jest to kredyt denominowany.
  • Waluta wypłaty – jeśli wypłata nastąpiła w złotówkach, ale kwota kredytu była wyrażona w walucie obcej, to również oznacza denominację.
  • Klauzule o przeliczaniu rat – jeśli w umowie zapisano, że „spłata rat następuje w złotych po kursie sprzedaży waluty obowiązującym w tabeli kursowej banku”, mamy do czynienia z typową klauzulą abuzywną.
  • Wskaźniki referencyjne – kredyty frankowe najczęściej oparte były o stawkę LIBOR CHF, a kredyty w euro o EURIBOR.
  • W razie wątpliwości warto zlecić profesjonalną analizę umowy kredytu walutowego, co pozwoli określić typ umowy i ewentualne podstawy do unieważnienia kredytu w euro lub frankowego.

    Nie nazwa, lecz treść umowy decyduje o Twoich prawach

    Podstawowa lekcja płynąca z praktyki sądowej jest prosta:

    To nie nazwa kredytu, lecz jego konstrukcja decyduje o tym, czy umowa jest zgodna z prawem.

    Niezależnie od tego, czy Twój kredyt jest denominowany, indeksowany, frankowy czy euro, jeśli w umowie znajdują się klauzule pozwalające bankowi samodzielnie ustalać kurs waluty, to umowa taka jest wadliwa prawnie i może zostać unieważniona w sądzie.

    Dlatego każdy posiadacz kredytu walutowego – także w euro – powinien poddać swoją umowę dokładnej analizie. Już samo ustalenie, z jakim typem kredytu mamy do czynienia, to pierwszy krok do odzyskania pieniędzy i uwolnienia się od nieuczciwego zobowiązania.

    Najczęstsze klauzule abuzywne w umowach kredytów walutowych

    W centrum każdej sprawy o unieważnienie kredytu walutowego — niezależnie od tego, czy chodzi o kredyt frankowy, czy kredyt w euro — leży jedno pojęcie: klauzule abuzywne, zwane też niedozwolonymi postanowieniami umownymi.

    To właśnie one są fundamentem pozwu przeciwko bankowi i powodem, dla którego tysiące umów w Polsce zostało już prawomocnie uznanych za nieważne.

    Typowe klauzule abuzywne w kredytach frankowych i euro

    Analiza tysięcy umów bankowych pokazuje, że konstrukcje były niemal identyczne w większości banków.

    Poniżej zestawienie najczęściej spotykanych postanowień, które sądy w Polsce uznały za niedozwolone:

  • Klauzule przeliczeniowe oparte na tabelach kursowych banku
  • „Bank przelicza kwotę kredytu według kursu kupna waluty obowiązującego w tabeli kursowej banku w dniu uruchomienia kredytu.”

    „Spłata rat kredytu następuje w złotych polskich po kursie sprzedaży waluty obowiązującym w tabeli kursowej banku.”

    To najbardziej klasyczne przykłady klauzul abuzywnych. Dają one bankowi pełną swobodę w ustalaniu kursu waluty, bez odniesienia do jakiegokolwiek obiektywnego wskaźnika (np. NBP). Kredytobiorca nie ma żadnej możliwości przewidzenia, jak bank obliczy jego ratę.

    Sądy uznają takie zapisy za sprzeczne z zasadą równowagi kontraktowej stron, ponieważ w praktyce pozwalają bankowi dowolnie zwiększać zadłużenie klienta.

  • Klauzule o ryzyku kursowym bez rzetelnego wyjaśnienia
  • „Kredytobiorca przyjmuje do wiadomości, że zaciągnięcie kredytu w walucie obcej wiąże się z ryzykiem kursowym, za które ponosi pełną odpowiedzialność.”

    Choć na pierwszy rzut oka taki zapis wydaje się „uczciwy”, w rzeczywistości często nie spełniał wymogów informacyjnych. Banki nie przedstawiały symulacji możliwego wzrostu kursu, nie tłumaczyły wpływu kursu na wysokość rat i salda zadłużenia.

    W efekcie kredytobiorcy nie byli w stanie racjonalnie ocenić ryzyka — a to narusza zasadę przejrzystości i uczciwości kontraktowej.

    Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie podkreślał, że sama ogólna informacja o ryzyku nie jest wystarczająca, jeśli bank nie zapewnił realnego zrozumienia skutków ekonomicznych (m.in. wyrok TSUE C-776/19).

  • Klauzule dotyczące jednostronnej zmiany regulaminu lub tabeli kursowej
  • „Bank zastrzega sobie prawo do zmiany zasad ustalania kursów walut w tabeli kursowej w dowolnym czasie.”

    To kolejny przykład postanowienia, które rażąco narusza interes konsumenta.

    Daje bankowi prawo do jednostronnej modyfikacji warunków umowy, w tym elementów wpływających na wysokość zadłużenia. Z prawnego punktu widzenia jest to sprzeczne z zasadą pewności obrotu i równowagi stron.

  • Klauzule „waloryzacyjne” o niejasnej treści
  • „Kwota kredytu oraz raty kapitałowo-odsetkowe podlegają przeliczeniu według kursu obowiązującego w dniu spłaty, określonego przez bank.”

    To tzw. klauzule waloryzacyjne — dotyczą one mechanizmu indeksacji lub denominacji kredytu. W wielu umowach brakowało jakichkolwiek szczegółów, w jaki sposób bank oblicza kurs, co w praktyce oznaczało, że mógł to robić dowolnie.

  • Klauzule dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu własnego (UNWW)
  • Choć nie każda taka klauzula jest automatycznie abuzywna, w wielu przypadkach sądy uznały, że zapisy o ubezpieczeniu niskiego wkładu własnego naruszały prawa konsumenta, ponieważ:

  • przerzucały cały koszt ubezpieczenia na klienta,
  • nie precyzowały, kto jest faktycznym beneficjentem polisy (najczęściej bank, nie klient),
  • nie informowały o warunkach i czasie trwania ochrony.
  • Dlaczego klauzule abuzywne powodują nieważność całej umowy

    W świetle orzecznictwa TSUE i Sądu Najwyższego, jeżeli z umowy kredytu usuwa się klauzule abuzywne, nie można ich zastąpić innym mechanizmem (np. kursem NBP).

    Oznacza to, że po „usunięciu” wadliwych zapisów umowa traci swój sens gospodarczy — nie można już określić, jak przeliczać kwotę kredytu i raty.

    W takiej sytuacji sąd nie ma innego wyjścia, jak stwierdzić nieważność całej umowy kredytowej.

    Ten właśnie argument leży u podstaw tysięcy wyroków korzystnych dla kredytobiorców, zarówno w sprawach frankowych, jak i w sprawach kredytów w euro.

    W obu przypadkach sądy przyjmują, że:

  • wadliwy mechanizm przeliczeniowy = brak głównego świadczenia stron,
  • a więc umowa nie może istnieć bez nieuczciwego zapisu.
  • Przykłady wyroków dotyczących klauzul abuzywnych

  • Wyrok TSUE z 3 października 2019 r. (C-260/18 – Dziubak) – sąd krajowy może unieważnić umowę w całości, jeśli zawiera ona nieuczciwe klauzule przeliczeniowe.
  • Wyrok TSUE z 15 czerwca 2023 r. (C-520/21) – bank nie może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy.
  • Wyroki SN z 2021–2024 r. – potwierdzają jednolitą linię: klauzule dotyczące tabel kursowych są sprzeczne z prawem konsumenckim.
  • Wszystkie te orzeczenia mają zastosowanie również do kredytów walutowych w euro, co oznacza, że klienci mają identyczne prawa jak frankowicze.

    Unieważnienie kredytu w EURO – nowe sprawy i argumenty w 2025 roku

    Jeszcze kilka lat temu, gdy mówiło się o pozwach przeciwko bankom, na myśl przychodziły głównie sprawy frankowe. Dziś jednak coraz głośniej mówi się o unieważnieniu kredytu w euro, a sądy w całej Polsce zaczynają orzekać w tych sprawach równie korzystnie, jak wcześniej w przypadku kredytów frankowych (CHF).

    To ogromna zmiana dla tysięcy kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt walutowy w euro w latach 2005–2012. Wielu z nich przez lata sądziło, że ich umowy są „bezpieczniejsze” niż te frankowe. Dziś wiadomo, że zawierają one identyczne błędy prawne, a ich posiadacze mogą skutecznie walczyć o unieważnienie kredytu w euro i odzyskanie swoich pieniędzy.

    Kredyty w EURO – co zawierały nieuczciwe umowy

    Większość umów kredytów w euro zawierała mechanizmy denominacji lub indeksacji niemal identyczne jak w kredytach frankowych.

    Banki, takie jak m.in. PKO BP, Santander, Millennium, Getin Bank, Deutsche Bank czy Raiffeisen, oferowały kredyty, w których:

  • kwota kredytu była wyrażona w euro,
  • wypłata i spłata następowała w złotówkach,
  • kurs przeliczenia ustalany był na podstawie wewnętrznej tabeli kursowej banku,
  • kredytobiorca nie miał żadnego wpływu na sposób ustalania kursu,
  • zapisy dotyczące ryzyka kursowego były niejasne i ogólnikowe.
  • Te elementy powodują, że umowy te naruszają przepisy o ochronie konsumentów, w tym art. 385¹ k.c. oraz dyrektywę 93/13/EWG. W praktyce oznacza to, że kredytobiorcy mogą domagać się stwierdzenia nieważności umowy kredytu w euro z dokładnie tych samych powodów, co frankowicze

    Nowa fala pozwów – jak sądy rozpatrują kredyty EURO w 2025 roku

    Od 2023 roku można zauważyć wyraźny trend – liczba pozwów dotyczących kredytów walutowych w euro wzrosła kilkukrotnie. W 2025 r. kancelarie wyspecjalizowane w sprawach bankowych notują już setki nowych spraw, a pierwsze wyroki są jednoznacznie korzystne dla kredytobiorców.

    Przykłady aktualnych rozstrzygnięć:

  • Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z marca 2025 r. – unieważnienie kredytu denominowanego w euro zawartego w 2008 r. z PKO BP; sąd uznał, że bank stosował klauzule abuzywne identyczne jak w kredytach frankowych.
  • Wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach z lutego 2025 r. – nieważność kredytu w euro w Deutsche Banku; bank nie udowodnił, że klient został rzetelnie poinformowany o ryzyku kursowym.
  • Takie orzeczenia potwierdzają, że kredyt w euro można unieważnić na dokładnie tej samej podstawie co kredyt frankowy. Nie ma znaczenia waluta – liczy się konstrukcja umowy i sposób, w jaki bank informował (lub nie informował) o ryzyku.

    Najczęstsze argumenty w pozwach o kredyty w euro

    W pozwach dotyczących kredytów w euro prawnicy powołują się najczęściej na następujące zarzuty:

  • Stosowanie klauzul abuzywnych – bank jednostronnie ustalał kurs kupna i sprzedaży euro, przez co klient nie znał realnego kosztu kredytu.
  • Brak rzetelnej informacji o ryzyku kursowym – bank nie przedstawił symulacji możliwego wzrostu kursu euro i jego wpływu na wysokość rat.
  • Naruszenie zasady równowagi stron umowy – konstrukcja kredytu sprawiała, że całe ryzyko przeniesiono na konsumenta.
  • Brak możliwości negocjacji postanowień umowy – warunki były narzucone przez bank, co wyklucza indywidualne uzgodnienie treści.
  • Sprzeczność z naturą stosunku zobowiązaniowego – po usunięciu klauzul przeliczeniowych umowa nie może funkcjonować, więc musi być unieważniona.
  • Wszystkie te argumenty są w pełni akceptowane przez sądy, które powołują się na bogate orzecznictwo TSUE i SN. W praktyce wystarczy, że kredytobiorca wykaże, iż nie wiedział, jak bank przelicza raty i saldo kredytu – już samo to jest wystarczające do stwierdzenia abuzywności klauzul.

    Co daje unieważnienie kredytu w EURO

    Wygrana sprawa o unieważnienie kredytu w euro ma bardzo konkretne skutki finansowe:

  • umowa uznawana jest za nieważną od samego początku,
  • kredytobiorca zwraca bankowi tylko kapitał, który faktycznie otrzymał,
  • bank musi oddać wszystkie wpłacone raty, odsetki i prowizje,
  • strony rozliczają się na zasadzie tzw. dwóch kondykcji (oddzielnie),
  • kredytobiorca może usunąć hipotekę z księgi wieczystej.
  • W wielu przypadkach saldo zadłużenia po unieważnieniu kredytu w euro wynosi zero, a kredytobiorca staje się całkowicie wolny od zobowiązania wobec banku.

    Dodatkowo może odzyskać dziesiątki, a czasem setki tysięcy złotych nadpłaconych rat.

    Jak wygląda pozew o unieważnienie kredytu w euro

    Pozew kredytowy w sprawie euro jest bardzo zbliżony do pozwów frankowych.

    Kancelarie prawne konstruują go w oparciu o trzy główne elementy:

  • Żądanie główne: stwierdzenie nieważności umowy kredytu walutowego w euro.
  • Żądanie ewentualne: odwalutowanie umowy (czyli przeliczenie kredytu na złotówki bez stosowania kursów banku).
  • Wniosek o zabezpieczenie: zawieszenie obowiązku spłaty rat na czas trwania procesu.
  • Do pozwu dołącza się umowę kredytu, aneksy, historię spłat, regulamin banku i potwierdzenia przelewów. Coraz więcej sądów przyjmuje takie sprawy bez konieczności osobistego udziału kredytobiorcy na każdej rozprawie – co znacząco upraszcza proces.

    Ile trwa i ile kosztuje sprawa o kredyt w euro

    Średni czas trwania sprawy o unieważnienie kredytu w euro w 2025 roku to od 12 do 24 miesięcy, zależnie od sądu. Często już w pierwszej instancji zapadają wyroki korzystne dla kredytobiorców, a apelacje banków są oddalane.

    Koszty są porównywalne z pozwami frankowymi:

  • opłata sądowa: 1 000 zł,
  • wynagrodzenie pełnomocnika: od kilku do kilkunastu tysięcy (często z sukces fee),
  • Warto dodać, że wiele kancelarii oferuje bezpłatną analizę umowy kredytu w euro, co pozwala na ocenę szans przed wniesieniem pozwu.

    Dlaczego rok 2025 to dobry moment, by pozwać bank w sprawie kredytu w EURO

    Obecnie linia orzecznicza w Polsce i w Unii Europejskiej jest najbardziej korzystna w historii dla kredytobiorców. Sądy powszechne opierają się na ugruntowanym orzecznictwie TSUE, a banki mają coraz mniejsze pole do obrony. Co więcej, wraz z upływem czasu rosną odsetki ustawowe należne kredytobiorcy od dnia wezwania banku do zapłaty, co czyni pozew jeszcze bardziej opłacalnym.

    Rok 2025 to także czas, w którym przedawnia się część najstarszych roszczeń. Dlatego wielu prawników zaleca, by nie zwlekać z wniesieniem pozwu o kredyt w euro.

    Każdy miesiąc zwłoki może oznaczać utratę części należnych świadczeń.

    Jak przygotować się do procesu – praktyczny poradnik dla kredytobiorcy

    Decyzja o wniesieniu pozwu przeciwko bankowi to ważny krok — ale zanim do niej dojdzie, konieczne jest solidne przygotowanie. W sprawach dotyczących unieważnienia kredytu w euro lub kredytu frankowego właściwe przygotowanie może przesądzić o wyniku całego postępowania. Poniżej przedstawiam krok po kroku, jak przygotować się do procesu, jakie dokumenty są potrzebne i o czym należy pamiętać, zanim złożysz pozew o unieważnienie kredytu.

    Krok 1 – analiza umowy kredytu walutowego

    Pierwszym i najważniejszym etapem jest analiza umowy kredytu w euro lub frankach.

    To na jej podstawie prawnik ocenia, czy w umowie znajdują się tzw. klauzule abuzywne – czyli postanowienia, które mogą prowadzić do unieważnienia umowy.

    Analiza powinna obejmować:

  • treść umowy głównej (z kwotą kredytu, walutą, oprocentowaniem, określeniem kursu),
  • wszystkie aneksy i regulaminy banku,
  • załączniki, np. tabele kursowe, symulacje rat,
  • informacje przekazane przez bank przed podpisaniem umowy (np. oferty, formularze informacyjne).
  • Profesjonalna analiza umowy kredytu w euro pozwala ustalić:

  • czy bank stosował nieuczciwe mechanizmy przeliczeniowe,
  • czy w umowie występują niedozwolone klauzule,
  • jakie roszczenie można skutecznie wnieść do sądu (unieważnienie lub odwalutowanie),
  • jakie są szanse na wygraną.
  • Większość kancelarii oferuje taką analizę bezpłatnie lub w formie audytu prawnego, który obejmuje także wstępne oszacowanie kwoty możliwej do odzyskania od banku.

    Krok 2 – zgromadzenie dokumentów do pozwu

    Aby skutecznie przygotować pozew o unieważnienie kredytu w euro, należy zgromadzić pełną dokumentację. Poniżej lista najważniejszych dokumentów, które zwykle są potrzebne w postępowaniu:

    ? Dokumenty podstawowe:

  • Umowa kredytu wraz z wszystkimi aneksami.
  • Regulamin udzielania kredytów hipotecznych (lub jego kopia z daty zawarcia umowy).
  • Historia spłat kredytu (z bankowości elektronicznej lub wydruk z banku).
  • Zaświadczenie z banku o wszystkich dokonanych spłatach (kapitał, odsetki, prowizje, ubezpieczenia).
  • Zaświadczenie o kursach walut stosowanych przy spłatach (jeśli dostępne).
  • Dokumenty potwierdzające wypłatę kredytu – potwierdzenia przelewów, zestawienia transz.
  • Korespondencja z bankiem (reklamacje, wezwania do zapłaty, odpowiedzi banku).
  • ? Dokumenty dodatkowe:

  • wniosek kredytowy i decyzja kredytowa,
  • formularz informacyjny banku (tzw. formularz przedumowny),
  • harmonogramy rat,
  • dowody wpłat (np. potwierdzenia przelewów z rachunku).
  • Im pełniejsza dokumentacja, tym łatwiej przygotować rzetelny pozew kredytowy w euro i wykazać przed sądem wszystkie nieprawidłowości. W praktyce po zleceniu sprawy kancelarii proces przygotowania dokumentacji to drobna formalność z którą kredytobiorca nie powinien mieć problemu.

    Krok 3 – ustalenie strategii procesowej

    Po analizie umowy i zebraniu dokumentów prawnik opracowuje strategię procesową.

    To kluczowy moment, w którym określa się, jakie żądania zostaną wpisane w pozwie.

    Najczęściej spotykane strategie to:

  • Żądanie unieważnienia umowy kredytu – tzw. żądanie główne. To najkorzystniejszy wariant, gdyż po wyroku umowa przestaje istnieć, a strony rozliczają się na zasadzie teorii dwóch kondykcji.
  • Żądanie „odwalutowania” kredytu – tzw. żądanie ewentualne, gdy sąd nie uzna nieważności, ale przyjmuje, że klauzule przeliczeniowe są bezskuteczne. Wtedy kredyt zostaje przeliczony na złote, z zachowaniem korzystniejszego oprocentowania (EURIBOR lub LIBOR).
  • Zabezpieczenie roszczenia – wniosek o zawieszenie obowiązku spłaty rat kredytowych na czas trwania procesu. W wielu sądach (szczególnie w Warszawie, Katowicach, Krakowie i Wrocławiu) sądy takie wnioski uwzględniają, co daje kredytobiorcy oddech finansowy.
  • Żądanie zapłaty nadpłaconych rat – Wobec nieważności umowy od samego początku kredytobiorcy przysługuje roszczenie o zwrot wpłaconych środków.
  • Właściwie przygotowany pozew kredytowy w euro powinien jasno wskazywać:

  • podstawy prawne roszczenia,
  • opis klauzul abuzywnych,
  • analizę ekonomiczną skutków dla kredytobiorcy,
  • oraz wnioski dowodowe (dokumenty, opinie biegłych, zeznania).
  • Krok 4 – kontakt z kancelarią i pełnomocnictwo

    W sprawach kredytowych kluczowe jest doświadczenie pełnomocnika.

    Kredyt walutowy to złożony produkt finansowo-prawny, dlatego nie każda kancelaria ma odpowiednie doświadczenie w sporach z bankami.

    Wybierając kancelarię, zwróć uwagę na:

  • liczbę prowadzonych spraw o kredyty w euro,
  • publikowane wyroki (prawomocne i nieprawomocne),
  • opinie klientów (np. w profilu Google),
  • jasne warunki współpracy (honorarium, success fee, rozliczenie po wygranej).
  • Po podpisaniu umowy z kancelarią i udzieleniu pełnomocnictwa, prawnik reprezentuje Cię przed sądem — od złożenia pozwu po rozliczenie po wyroku. Kredytobiorca może uczestniczyć w rozprawach, ale coraz częściej sądy dopuszczają rozpoznanie sprawy bez jego osobistego udziału.

    Krok 5 – wezwanie banku do zapłaty (opcjonalnie)

    W niektórych przypadkach kancelarie wysyłają do banku tzw. wezwanie do zapłaty jeszcze przed wniesieniem pozwu.

    To dokument, w którym:

  • kancelaria wskazuje kwotę nadpłat,
  • opisuje podstawy prawne roszczenia,
  • i wzywa bank do dobrowolnego zwrotu środków.
  • Choć banki niemal nigdy nie uznają takich roszczeń, wezwanie ma znaczenie prawne — przerywa bieg przedawnienia i pozwala naliczać odsetki ustawowe za opóźnienie od wcześniejszej daty.

    Krok 6 – złożenie pozwu o unieważnienie kredytu

    Po zakończeniu przygotowań pozew trafia do sądu właściwego ze względu na siedzibę banku lub miejsce zamieszkania kredytobiorcy.

    W treści pozwu zawiera się:

  • żądanie główne (unieważnienie umowy kredytu w euro i o zapłatę nadpłaconych rat),
  • żądanie ewentualne (odwalutowanie umowy),
  • uzasadnienie prawne i ekonomiczne,
  • wnioski dowodowe,
  • oraz wniosek o zasądzenie kosztów postępowania.
  • Od chwili złożenia pozwu kredytobiorca staje się formalnie stroną w postępowaniu sądowym przeciwko bankowi, a dalsze działania prowadzi pełnomocnik.

    Koszty i czas trwania spraw o kredyty walutowe

    Jednym z najczęstszych pytań, które zadają klienci przed złożeniem pozwu o unieważnienie kredytu w euro lub kredytu frankowego, jest:

    „Ile to potrwa i ile mnie to będzie kosztować?”

    To zupełnie naturalne — proces przeciwko bankowi to poważna decyzja, a świadomość finansowych i czasowych konsekwencji pomaga podjąć ją w sposób odpowiedzialny.

    Dobra wiadomość? W 2025 roku sprawy o kredyty walutowe stały się prostsze, szybsze i w większości przypadków kończą się wygraną kredytobiorcy.

    Ile trwa sprawa o unieważnienie kredytu w euro lub frankowego

    Czas trwania postępowania zależy od kilku czynników — m.in. od sądu, w którym sprawa się toczy, liczby spraw rozpoznawanych równolegle i postawy banku.

    Z aktualnych statystyk (stan na 2025 r.) wynika, że:

    Typ sprawy

    Średni czas trwania

    Etapy postępowania

    Kredyt w euro – I instancja

    10–18 miesięcy

    pozew → odpowiedź banku → rozprawa → wyrok

    Kredyt frankowy – I instancja

    8–16 miesięcy

    analogicznie

    Postępowanie apelacyjne

    6–12 miesięcy

    apelacja → wyrok II instancji (często utrzymujący korzystne rozstrzygnięcie)

    Ważne:

    W 2025 roku sądy coraz częściej wydają wyroki po jednej lub dwóch rozprawach, zwłaszcza gdy dokumentacja jest kompletna, a sprawa dotyczy typowej umowy z powtarzalnymi klauzulami abuzywnymi. W Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku pojawiają się też pierwsze wyroki wydawane na posiedzeniu niejawnym, co dodatkowo skraca czas oczekiwania.

    Co wpływa na długość postępowania

  • Kompletność dokumentów – jeśli umowa, aneksy i historia spłat są dostarczone w całości, sąd szybciej przechodzi do merytorycznego rozpoznania.
  • Postawa banku – część banków celowo składa obszerne pisma i wnioski o biegłych, by wydłużyć postępowanie. Jednak sędziowie coraz częściej takie działania uznają za bezzasadne.
  • Obłożenie sądu – sądy warszawskie są najbardziej doświadczone w sprawach walutowych, ale też najbardziej obciążone. W mniejszych miastach postępowania często trwają krócej.
  • Doświadczenie pełnomocnika – kancelarie specjalizujące się w sprawach bankowych mają gotowe modele pism i znajomość argumentacji akceptowanej przez konkretne wydziały, co znacząco przyspiesza sprawę.
  • W praktyce dobrze przygotowana sprawa o unieważnienie kredytu w euro może zakończyć się prawomocnym wyrokiem w ciągu 12–20 miesięcy.

    Ile kosztuje pozew o unieważnienie kredytu w euro

    Koszty postępowania można podzielić na koszty sądowe oraz koszty obsługi prawnej.

    Poniżej szczegółowe zestawienie:

    ⚖️ Koszty sądowe:

  • Opłata od pozwu: 1 000 zł (stała opłata w sprawach konsumenckich o unieważnienie kredytu).
  • Koszty pełnomocnictwa: 17 zł (opłata skarbowa).
  • Ewentualne zaliczki na biegłego: od 500 do 2 000 zł (rzadko, tylko gdy sąd uzna to za konieczne).
  • ? Koszty obsługi prawnej:

    Wynagrodzenie kancelarii prawnych w sprawach o kredyty walutowe jest zazwyczaj rozliczane w dwóch modelach:

  • Model stały + success fee – klient płaci opłatę wstępną (np. 5–15 tys. zł), a po wygranej kancelaria otrzymuje procent od odzyskanych kwot.
  • Model „success only” – kancelaria rozlicza się wyłącznie po wygranej (np. 20% –30% od kwoty zasądzonej lub od unieważnionego zobowiązania). Model ten z reguły jest mniej opłacalny dla klienta z uwagi na wysoką kwotę do zapłaty po wygranej.
  • Dzięki temu kredytobiorcy nie muszą ponosić wysokich kosztów na początku, a ryzyko finansowe jest ograniczone.

    Zwrot kosztów po wygranej sprawie

    Po prawomocnym wyroku unieważniającym kredyt w euro:

  • bank zwraca kredytobiorcy wszystkie wpłacone raty, odsetki, prowizje i inne opłaty,
  • dodatkowo musi zwrócić koszty procesu,
  • kredytobiorca ma prawo do odsetek ustawowych za opóźnienie – liczonych od momentu wezwania banku do zapłaty.
  • W praktyce oznacza to, że całkowite korzyści finansowe często przekraczają wartość samych wpłat. Dla wielu klientów wygrana sprawa to zwrot od 100 do 300 tysięcy złotych, a w przypadku dużych kredytów w euro – nawet więcej.

    Czy warto pozywać bank w 2025 roku

    Wielu klientów zastanawia się, czy „nie jest już za późno” lub czy „warto ryzykować”.

    Odpowiedź jest jednoznaczna: tak, warto – i to właśnie teraz.

    Dlaczego?

  • Orzecznictwo sądów jest jednolite i korzystne dla kredytobiorców.

    Sądy coraz częściej wydają wyroki unieważniające kredyty w euro, powołując się na te same argumenty, co w sprawach frankowych.

  • Ryzyko finansowe jest minimalne.

    W razie przegranej (bardzo rzadkiej) kredytobiorca nie ponosi kosztów większych niż kilka tysięcy złotych,

  • Różnica finansowa jest ogromna.

    Unieważnienie kredytu może oznaczać zwrot nadpłaconych rat i całkowite uwolnienie od długu – korzyści często sięgają dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych.

  • Banki nie mają już przewagi argumentacyjnej.

    Po wyrokach TSUE z lat 2023–2025 ich linia obrony jest w większości przypadków nieskuteczna.

  • W praktyce każda sprawa o kredyt w euro to nie tylko walka o pieniądze, ale też o spokój i poczucie sprawiedliwości. Wyrok unieważniający kredyt to koniec niepewności i koniec spłacania długu, który nie powinien istnieć.

    Jak zminimalizować koszty i skrócić czas sprawy

    Aby maksymalnie przyspieszyć sprawę i uniknąć zbędnych kosztów:

  • zbierz całą dokumentację przed zleceniem analizy,
  • wybierz kancelarię wyspecjalizowaną w kredytach walutowych,
  • nie zwlekaj z pozwem – wczesne wniesienie pozwu oznacza wcześniejsze naliczanie odsetek,
  • złóż wniosek o zabezpieczenie roszczenia, który może zawiesić obowiązek spłaty rat,
  • unikać ugód bankowych, które zwykle są mniej korzystne niż wyrok unieważniający kredyt.
  • Wnioski – proces to inwestycja, nie koszt

    Dla większości kredytobiorców pozew o unieważnienie kredytu w euro to jedna z najbardziej opłacalnych decyzji finansowych w życiu. Koszty postępowania są niewielkie w porównaniu z korzyściami, a czas oczekiwania – coraz krótszy.

    Dobrze przygotowana sprawa, prowadzona przez doświadczoną kancelarię, to szansa na:

  • odzyskanie znacznych kwot pieniędzy,
  • całkowite uwolnienie się od kredytu,
  • zakończenie wieloletniej niepewności,
  • oraz poczucie sprawiedliwości wobec banku.
  • Nie bez powodu coraz więcej klientów podkreśla, że sprawa o kredyt w euro to nie koszt – to inwestycja w spokój, bezpieczeństwo i wolność finansową.

     Pozew czy ugoda z bankiem – co się bardziej opłaca w 2025 roku

    W 2025 roku banki coraz intensywniej zachęcają kredytobiorców do podpisywania ugody w sprawach kredytów walutowych – zarówno frankowych (CHF), jak i kredytów w euro (EUR).

    Spoty reklamowe, telefony z banków i propozycje „szybkiego rozwiązania sprawy” mają przekonać klientów, że ugoda to najlepsze wyjście.

    Jednak z punktu widzenia prawa, finansów i praktyki sądowej – nie zawsze tak jest.

    Zanim podpiszesz jakąkolwiek ugodę z bankiem, warto zrozumieć, na czym ona polega, jakie ma skutki i dlaczego w większości przypadków pozew jest korzystniejszy niż ugoda.

    Na czym polega ugoda z bankiem

    Ugoda z bankiem to porozumienie, w którym:

  • bank przelicza kredyt walutowy (CHF, EUR) na kredyt złotowy (PLN),
  • stosuje oprocentowanie oparte o WIBOR,
  • i często obniża saldo zadłużenia.
  • Brzmi dobrze, prawda? Niestety – w praktyce te ugody są korzystne głównie dla banków, nie dla klientów.

    Najczęściej ugoda oznacza, że:

  • kredytobiorca traci prawo do unieważnienia umowy,
  • bank „zamyka temat” i blokuje dalsze roszczenia,
  • klient nadal spłaca kredyt – tylko w innej formie,
  • a saldo po przeliczeniu często nadal jest znacznie zawyżone.
  • Jak banki kuszą ugodami w 2025 roku

    W 2025 roku praktycznie wszystkie duże banki prowadzą akcje ugodowe:

  • PKO BP – „Program ugód NBP”, oparty na modelu przeliczenia według kursu z dnia wypłaty,
  • Santander Bank Polska – indywidualne propozycje ugód dla kredytów frankowych i euro,
  • mBank, Millennium, ING, Pekao SA – własne programy z WIBOR + marża 1,5–2%,
  • Bank BPH, Deutsche Bank, Raiffeisen – propozycje ugód przed procesem sądowym.
  • Choć każda z tych ofert brzmi atrakcyjnie, ich prawdziwy koszt często jest ukryty w szczegółach – głównie w zmianie oprocentowania i utracie prawa do dochodzenia roszczeń.

    Unieważnienie kredytu a ugoda – porównanie opłacalności

    Poniżej zestawienie, które w prosty sposób pokazuje różnicę między ugodą a wyrokiem unieważniającym umowę kredytu (na przykładzie kredytu w euro):

    Kryterium

    Ugoda z bankiem

    Unieważnienie kredytu w sądzie

    Status umowy

    Nadal obowiązuje, zmieniona na PLN

    Umowa uznana za nieważną od początku

    Kurs waluty

    Ustalony przez bank

    Pomijany – umowa znika

    Oprocentowanie

    WIBOR (wysoki, zmienny)

    Brak – kredyt przestaje istnieć

    Saldo zadłużenia

    Obniżone, ale nadal istnieje

    Wynosi 0 zł po rozliczeniu

    Korzyść finansowa

    10–30% salda

    Nawet 70–100% salda

    Ryzyko kursowe

    Nadal po stronie klienta (w formie WIBOR-u)

    Brak

    Możliwość dalszych roszczeń

    Zablokowana

    Pełna ochrona prawna

    Czas uzyskania efektu

    Natychmiastowy

    12–24 miesiące

    Długofalowa opłacalność

    Niska

    Bardzo wysoka

    Jak widać – ugoda to szybkie rozwiązanie, ale często nieopłacalne.

    Z kolei unieważnienie kredytu to pełne, trwałe i prawnie bezpieczne uwolnienie od zobowiązania.

    Czy ugoda z bankiem o kredyt frankowy się opłaca

    Dla kredytów frankowych (CHF) sytuacja jest dziś dość jednoznaczna:

  • w ponad 95% przypadków sądy unieważniają umowy,
  • a korzyść finansowa z wyroku jest kilkukrotnie wyższa niż z ugody,
  • TSUE potwierdził, że bank nie może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.
  • To oznacza, że frankowicze, którzy idą do sądu, zyskują średnio 3–4 razy więcej niż ci, którzy podpisali ugodę. Banki proponują ugody, bo wiedzą, że przegrana w sądzie kosztuje ich znacznie więcej.

    Ugoda kredyt w euro – nowy cel banków w 2025 roku

    Coraz częściej banki proponują ugody również posiadaczom kredytów w euro.

    Dlaczego? Bo wiedzą, że po orzeczeniach TSUE i pierwszych wygranych sprawach w Polsce, „eurowicze” stają się kolejną grupą klientów, którzy mogą skutecznie unieważniać swoje kredyty.

    Banki wolą „dogadać się” zanim zapadnie wyrok – ale większość ugód:

  • nie uwzględnia pełnego zwrotu nadpłat,
  • zostawia bankowi przewagę,
  • i pozbawia klienta prawa do unieważnienia w przyszłości.
  • W efekcie: podpisując ugodę, kredytobiorca często rezygnuje z kilkudziesięciu tysięcy złotych, które mógłby odzyskać w sądzie.

    Ugoda a odwalutowanie – różnice, o których mało kto mówi

    Wiele osób myli pojęcia ugodzenia kredytu i odwalutowania kredytu.

    To jednak dwa zupełnie różne rozwiązania:

  • Odwalutowanie kredytu – to sądowe przeliczenie umowy na złote przy zachowaniu oprocentowania opartego o LIBOR/EURIBOR,
  • Ugoda kredytowa – to porozumienie pozasądowe, w którym bank przelicza kredyt po własnych zasadach i narzuca WIBOR.
  • Odwalutowanie zwykle jest częścią wyroku sądowego, który eliminuje abuzywne klauzule i zachowuje korzystne warunki oprocentowania. Ugoda natomiast jest rozwiązaniem „bankowym” – ma chronić bank, nie konsumenta.

    TSUE i sądy o ugodach – co mówią wyroki

    W 2024 i 2025 roku pojawiły się już pierwsze orzeczenia, w których sądy jasno wskazały, że:

  • podpisanie ugody nie pozbawia konsumenta ochrony prawnej, ale
  • z chwilą zawarcia ugody nie można już dochodzić roszczeń z tytułu abuzywności wcześniejszej umowy,
  • sądy ostrzegają przed „pozornym kompromisem”, który w praktyce utrwala skutki wadliwej umowy.
  • Trybunał Sprawiedliwości UE (m.in. w sprawie C-38/22) zwrócił uwagę, że ugody nie mogą omijać zasad ochrony konsumenta. To oznacza, że każda ugoda musi być w pełni świadoma, dobrowolna i oparta o rzetelną informację — w praktyce, banki bardzo rzadko spełniają te warunki.

    Jak ocenić, czy ugoda z bankiem się opłaca

    Zanim podpiszesz ugodę:

  • Zleć analizę prawną i finansową – niezależnej kancelarii, nie doradcy bankowego.
  • Porównaj korzyści finansowe z unieważnieniem umowy – różnice mogą sięgać nawet 100–300 tys. zł.
  • Sprawdź, czy ugoda zamyka drogę do roszczeń – większość tak właśnie działa.
  • Policz nową ratę i saldo po przeliczeniu – często wychodzi wyższe niż zakładano.
  • Nie podpisuj pochopnie – ugoda to dokument wiążący prawnie i trudny do unieważnienia.
  • Wnioski – dlaczego pozew jest lepszy niż ugoda

    Z punktu widzenia prawa i finansów, pozew przeciwko bankowi jest rozwiązaniem bezpieczniejszym i bardziej opłacalnym niż ugoda. Powód? Ugoda z bankiem to zawsze kompromis – a w większości przypadków kompromis na niekorzyść kredytobiorcy.

    Podsumowując:

  • Ugoda = szybkie, ale powierzchowne rozwiązanie,
  • Pozew = pełne rozliczenie i trwała ochrona,
  • Wyrok unieważniający umowę daje Ci coś, czego bank nigdy nie zaoferuje – wolność finansową i spokój na lata.
  • Jak wygląda rozliczenie po wygranej sprawie – krok po kroku

    Wygrany proces o unieważnienie kredytu frankowego lub kredytu w euro to moment, na który wielu kredytobiorców czeka latami. Ale co dzieje się po wyroku? Jak przebiega rozliczenie z bankiem? I kiedy pieniądze faktycznie trafiają na konto?

    Ta część krok po kroku wyjaśnia, jak wygląda rozliczenie po unieważnieniu kredytu, czego możesz się spodziewać i jak przygotować się do ostatniego etapu walki z bankiem.

    Co oznacza unieważnienie kredytu w praktyce

    Wyrok stwierdzający nieważność umowy kredytu oznacza, że:

  • umowa traktowana jest tak, jakby nigdy nie została zawarta,
  • bank nie ma prawa żądać żadnych dalszych spłat,
  • kredytobiorca nie jest już dłużnikiem,
  • a hipoteka ustanowiona na nieruchomości może zostać wykreślona z księgi wieczystej.
  • Z prawnego punktu widzenia – obie strony muszą zwrócić sobie to, co nawzajem świadczyły.

    Ty – kapitał, który faktycznie otrzymałeś,

    bank – wszystkie raty, odsetki, prowizje i opłaty, które od Ciebie pobrał.

    To właśnie ten etap nazywamy rozliczeniem po unieważnieniu kredytu.

    Teoria dwóch kondykcji – podstawa rozliczenia z bankiem

    W 2021 roku Sąd Najwyższy potwierdził, że rozliczenia po unieważnieniu umowy kredytu dokonuje się zgodnie z tzw. teorią dwóch kondykcji.

    Co to oznacza w praktyce:

  • Ty masz swoje roszczenie o zwrot wszystkich wpłat (rat, odsetek, prowizji),
  • Bank ma swoje roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału,
  • Każda strona dochodzi swoich należności oddzielnie – nie ma automatycznego potrącenia.
  • W efekcie:

  • jeśli wpłaciłeś więcej, niż dostałeś – bank musi Ci dopłacić różnicę,
  • jeśli mniej – Ty dopłacasz różnicę (co zdarza się rzadko).
  • W zdecydowanej większości spraw to bank jest dłużnikiem konsumenta.

    Kiedy bank musi oddać pieniądze po wyroku

    Po prawomocnym wyroku bank ma 14 dni na wykonanie orzeczenia, czyli na zwrot środków.

    Jeśli tego nie zrobi, kancelaria może wystąpić o nadanie klauzuli wykonalności i skierować sprawę do komornika.

    W praktyce banki zwykle:

  • dokonują zwrotu w ciągu 1–2 miesięcy po wyroku,
  • przekazują środki przelewem na rachunek kredytobiorcy lub kancelarii,
  • potwierdzają spłatę zobowiązania i zgadzają się na wykreślenie hipoteki.
  • ? Uwaga:

    Bank nie może sam potrącić Twojego roszczenia z kwotą kapitału – musi złożyć osobne oświadczenie lub wystąpić z powództwem wzajemnym, co rzadko się zdarza.

    Co wchodzi w zwrot od banku po unieważnieniu kredytu

    Po wygraniu sprawy kredytobiorca ma prawo do odzyskania:

  • ? Wszystkich rat kapitałowo-odsetkowych,
  • ? Prowizji i opłat bankowych (np. przygotowawczej, administracyjnej),
  • ? Składek na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego,
  • ? Opłat za ubezpieczenie pomostowe lub kredytowe,
  • ? Odsetek ustawowych za opóźnienie – naliczanych od dnia wezwania banku do zapłaty.
  • W niektórych przypadkach łączna kwota zwrotu przekracza 200–300 tysięcy złotych.

    W kredytach w euro, gdzie kwoty zobowiązań były często wyższe niż przy CHF, zwroty bywają jeszcze bardziej imponujące.

    Czy trzeba oddać bankowi kapitał po wygranej sprawie

    Tak – ale tylko kapitał nominalny, czyli kwotę, którą faktycznie otrzymałeś w dniu wypłaty kredytu. Nie oddajesz odsetek, prowizji, ubezpieczeń ani żadnych dodatkowych kosztów.

    Jeśli przez lata spłaciłeś raty przewyższające kapitał – nie musisz już nic zwracać.

    W praktyce w 90% spraw to bank ma dług wobec kredytobiorcy, a nie odwrotnie.

    Zwrot pieniędzy po wygranej z bankiem – przykłady realnych spraw

    ? Przykład 1: Kredyt w euro (PKO BP)

  • Wypłata: 400 000 zł
  • Spłacone: 560 000 zł
  • Zwrot po wyroku: 160 000 zł + odsetki
  • Czas realizacji: 7 tygodni po uprawomocnieniu
  • ? Przykład 2: Kredyt frankowy (mBank)

  • Wypłata: 300 000 zł
  • Spłacone: 420 000 zł
  • Zwrot: 120 000 zł + wykreślenie hipoteki
  • Czas: 5 tygodni
  • ? Przykład 3: Kredyt w euro (Santander)

  • Wypłata: 500 000 zł
  • Spłacone: 650 000 zł
  • Zwrot: 150 000 zł +  odsetki ustawowe
  • Czas: 6 tygodni po prawomocnym wyroku
  • Dane oparte na autentycznych wyrokach z 2024–2025 roku pokazują, że banki rzetelnie wykonują orzeczenia, choć czasami próbują opóźniać zwroty – wtedy wkracza komornik.

    Co z hipoteką po unieważnieniu umowy kredytu

    Po unieważnieniu kredytu należy złożyć do sądu wieczystoksięgowego wniosek o wykreślenie hipoteki.

    Podstawą jest:

  • prawomocny wyrok sądu,
  • potwierdzenie, że umowa kredytu nie istnieje,
  • oświadczenie banku (jeśli je wyda).
  • Wykreślenie hipoteki to formalność – trwa od kilku dni do kilku tygodni.

    Po jej zakończeniu nieruchomość jest wolna od obciążeń, a kredytobiorca staje się jej jedynym właścicielem bez zobowiązań.

    Co po unieważnieniu kredytu – dalsze kroki

    Po rozliczeniu z bankiem i wykreśleniu hipoteki warto:

  • Zachować wszystkie dokumenty z procesu i rozliczenia,
  • Zaktualizować status nieruchomości w ewidencji majątku,
  • Upewnić się, że bank nie wystąpił z powództwem wzajemnym (rzadkie przypadki).
  • Po tych czynnościach sprawa jest definitywnie zamknięta – a Ty możesz wreszcie cieszyć się pełną wolnością finansową.

    Wnioski – wygrana to dopiero początek finansowych korzyści

    Wygranie sprawy z bankiem to nie tylko symboliczny sukces. To realne, wymierne korzyści finansowe, które często przekraczają wartość nowego samochodu czy mieszkania.

    Po unieważnieniu kredytu:

  • odzyskujesz spokój i pieniądze,
  • uwalniasz się od ryzyka kursowego,
  • i możesz wreszcie planować przyszłość bez obaw o „pułapkę kredytową”.
  • Dzięki utrwalonej praktyce sądów w 2025 roku rozliczenia przebiegają szybko, bez komplikacji i z pełną ochroną prawną dla kredytobiorcy.

     Szukasz skutecznej pomocy prawnej w odzyskaniu pieniądzy z kredytów walutowych? Skorzystaj z doświadczonej kancelarii prawnej Ledwoń, która oferuje usługi dla klientów z całej Polski.