Do takich sesji należy zaliczyć czwartkowe notowania, podczas których przeważała umiarkowana chęć realizacji zysków. Obroty na WIG20 nie należały do najwyższych, czego dobrym przykładem jest fakt, że największa wartość handlu przypadała na akcje szalejącego w ostatnim czasie Petrolinvestu.
Czwartkowy spadek WIG20 należy wiązać z tym, że dzień wcześniej indeks dotarł w okolice styczniowego szczytu zlokalizowanego koło 2500 punktów. Ostatnie tygodnie upłynęły na indeksie największych spółek pod znakiem bardzo stabilnego wzrostu bez żadnej wyraźniejszej korekty i przy tak istotnym oporze jak teraz rynek musi po prostu odpocząć. Podtrzymuję zdanie, że na WIG20 powinniśmy patrzeć z punktu widzenia ruchu bocznego między 2200 a 2500 punktów i indeks powinien mieć aktualnie spore problemy z trwałym pokonaniem tegorocznego szczytu.
Dużo ciekawiej wygląda sytuacja szerokiego rynku, gdzie ostatnie tygodnie przyniosły sporą poprawę w technicznych obrazach spółek oraz w wartości obrotów. To, że wczoraj widzieliśmy spadki na wielu małych i średnich spółkach jest moim zdaniem elementem zdrowej korekty i jest spora szansa na to, że w najbliższych tygodniach liderem rynku nie będą duże spółki, a właśnie walory o średniej i małej kapitalizacji. Nieco niepokojący jest jednak fakt, że ta opinia staje się na rynku coraz bardziej powszechna, a wzrosty lubią być budowane na pesymizmie, czego dobrym przykładem są ostatnie zaskakująco dobre tygodnie w wykonaniu WIG20.