... zarówno poprzez spadek cen miedzi, jak i poprzez rosnącą awersję do ryzyka na wszystkich rynkach akcji i zamykanie pozycji carry-trade. Sytuacja zewnętrzna przyczyniła się w ostatnich tygodniach do sporych spadków na GPW, z panicznym wręcz apogeum w ubiegły czwartek i piątek. W takiej sytuacji naturalnie pojawia się pytanie, co dalej?
Myślę, że należy rozdzielić analizę naszego rynku na poszczególne segmenty. Szeroki rynek, który od wielu miesięcy nie potrafił wygenerować trwalszego wzrostowego trendu, powinien w kolejnych tygodniach i miesiącach kontynuować spadki, co zresztą widać już na niektórych, dość silnych fundamentalnie papierach takich jak np. Polnord czy Orbis. Gdy więcej małych i średnich spółek wykona analogiczne ruchy i skoryguje przynajmniej 50% zeszłorocznego wzrostu, będzie można myśleć o wyczerpywaniu się zdrowej korekty i rozpoczęciu nowej, trwałej fali długoterminowej hossy.
Sytuacja WIG20 jest również nienajlepsza. W ostatnim tygodniu bardzo negatywnie na indeks wpłynął KGHM i mimo wysokiego wyprzedania dającego szanse na odbicie, akcje miedziowego koncernu wraz z rynkiem towarowym powinny szkodzić indeksowi jeszcze długo. Sygnały słabości wygenerowały też banki, lecz sam WIG20 dotarł do dość istotnego wsparcia i chwilowo można liczyć na wzrostowe odreagowanie indeksu największych spółek z okolic 2200 punktów. Takiemu wariantowi sprzyja też moim zdaniem nasz główny „winowajca”, czyli eurodolar, na którego wykresie widać dwie równe fale spadkowe, co daje świetne miejsce do zainicjowania korekty w górę.
Dopiero po prawdopodobnym odreagowaniu na GPW, któremu powinny przewodzić największe spółki, będzie można się przekonać, czy spadki zostały już zakończone, czy też był to wstęp do korekty całego wzrostu od lutego 2009. To dawałoby dużo niższe poziomy docelowe i dłuższy czas spadków, a patrząc na wykresy indeksu WIG-Banki oraz surowców, ten wariant zdaje się być bardzo realny.