Jednocześnie na GPW możemy zaobserwować duże zróżnicowanie stóp zwrotu zarówno małych jak i dużych spółek. Jeśli spojrzymy na poszczególne sektory, to wśród największych spółek widzimy lepsze zachowanie się spółek surowcowych oraz zdecydowanie gorsze banków. To zły znak - inwestorzy przeceniają spółki bezpośrednio związane z kondycją rodzimej gospodarki (banki), a kupują spółki surowcowe, które korzystają z obecnego mocnego odbicia na rynkach towarowych. Zdecydowanie lepiej dla rynku byłoby, gdybyśmy obserwowali odwrotne zachowanie tych sektorów w segmencie największych spółek. Trwalsze wzrosty cen surowców będące podłożem obecnych wzrostów na niektórych rynkach wschodzących wydają się być zresztą mało prawdopodobne biorąc pod uwagę moment w światowym cyklu koniunkturalnym.
Podobnie jak w indeksie WIG20, również na szerokim rynku widzimy spore zróżnicowanie w ruchach poszczególnych spółek i sektorów. Podczas gdy zwyżka większości walorów została zatrzymana lub mocno skorygowana, wąskie grono spółek znacznie wyprzedziło wzrosty indeksów. Spadek szerokości popytu jest jednak negatywnym symptomem.
Mimo zastrzeżeń co do potencjału wzrostowego warszawskich indeksów, do znudzenia można powtarzać, że kierunek dla GPW wyznaczą indeksy amerykańskie. Po słabej piątkowej sesji w Warszawie i po pozytywnym zakończeniu sesji na Wall Street, poniedziałek prawdopodobnie rozpoczniemy wzrostami w znanej wszystkim od wielu tygodni strefie.