Grupujący duże spółki indeks WIG20 spadł o 1,34 proc. do 3412,28 pkt. (najniżej od listopada 2005). Ta przecena miała jednak tylko „wirtualny” charakter. Była bowiem następstwem „odcięcia” dywidendy w wysokości 9 zł od kursu akcji KGHM, co obniżyło wartość WIG20 o ponad 1 proc.

Spadkami po 0,4 proc. zamknęły dzisiejszą sesję indeksy mWIG40 i WIG. Kończąc dzień odpowiednio na poziomie 2231,79 pkt. i 37507,55 pkt., cofnęły się do poziomów ze stycznia 2005 i czerwca 2006 roku.

Aktualnie poważnym czynnikiem ryzyka dla dużej grupy spółek będących eksporterami, jest systematycznie zyskujący na wartości złoty. W środę o godzinie 16-tej za dolara trzeba było zapłacić tylko 2,0265 zł (-1 gr), a za euro 3,2189 zł (-2,1 gr).

W tym roku polska waluta zyskała już 17,2 proc. do amerykańskiej i 10,6 proc. do europejskiej waluty, podczas gdy w całym 2007 roku było to odpowiednio 15,7 proc. i 6 proc. Obecny wpływ mocnego złotego na wyniki eksporterów będzie widoczny najwcześniej za pół roku. Inwestorów martwić może nie tyle nieznana skala tego negatywnego wpływu, co fakt, że długoterminowy trend aprecjacji polskiej waluty pozostaje obecnie niezagrożony.

Po stronie giełdowych zagrożeń należy również zapisać systematycznie rosnące prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej oraz coraz większe problemy z inflacją głównych gospodarek świata (inflacja w USA w czerwcu sięgnęła 5 proc., to najwyższy poziom od 17 lat), przy jednoczesnym zagrożeniu spowolnieniem gospodarczym.

Powyższy katalog zagrożeń stanowią obecnie czynniki średnioterminowe. Po stronie potencjalnych impulsów, które mogłyby prowadzić do wzrostowego odbicia na giełdzie, znajdują się natomiast czynniki krótkoterminowe. Najpoważniejsze to silnie wyprzedane indeksy.

Istotnym czynnikiem jest też prawdopodobna zmiana średnioterminowego trendu na rynku ropy (na wykresie dziennym powstała dziś formacja podwójnego szczytu). To bowiem otwiera drogę do kilkutygodniowych spadków, co automatycznie zmniejszy obawy inflacyjne na świecie.

Jeżeli do tego wszystkiego dodać stosunkowo dobre informacje płynące z amerykańskich spółek (to istotny warunek), które obecnie publikują wyniki kwartalne (vide Wells Fargo), to pojawia się szansa na wzrostowe odbicie na GPW, które nie zakończy się po dwóch dniach.

Jednak tylko na odbicie. Trwająca od miesięcy fala umorzeń jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, przy jednoczesnym zniechęceniu inwestorów indywidualnych sprawia, że obie te grupy graczy będą wykorzystywać wyższe poziomy do zamykania pozycji, tym samym nie pozwalając na silną, 2-3 miesięczną korektę.

W przypadku indeksu WIG20, który dzisiejszym spadkiem potwierdził wczorajsze wybicie poniżej szerokiej strefy popytowej 2449-2553 pkt., pierwszym technicznym oporem jest wczorajsza luka bessy (2482,48-2520,69 pkt.). Zakładając jednak, że korekta faktycznie będzie mieć miejsce w najbliższych dniach, to trzeba się liczyć z powrotem do 2600 pkt. Dopiero tam powinna pojawić się agresywna podaż.