Poza bardzo niskim odczytem Conference Board najwięcej niepokojów wywołały wydatki konsumentów, które zwalniają mimo rosnących przychodów osobistych. Wydatki stanowią ponad 2/3 amerykańskiego PKB, stąd tak ważne są sygnały płynące z kieszeni obywateli USA. Ubiegły tydzień DJIA zakończył spadkiem o 1,2 proc, indeks S&P500 pokonał wsparcie na 1320 pkt. W piątek mimo podniesienia rekomendacji do „kupuj” dla Lehman Brothers nie udało się zakończyć dnia na plusach za oceanem. W dużym stopniu przyczyniło się do tego obniżenie prognozy zysków przez sieć detaliczną J.C. Penney. Spadki wprawdzie nie były duże, DJIA stracił 0,7 proc. Inną kwestią jest to, że był to czwarty dzień spadków z rzędu. U nas tydzień wyglądał dużo lepiej, WIG20 wzrósł o 5,55 proc, indeks szerokiego rynku ponad 4 proc. Indeksowi Blue Chipów nie udało się wyjść ponad poziom 3000pkt, jednak sytuacja techniczna wciąż nie wygląda najgorzej. Najbliższe ważne wsparcia znajdują się na 2950 pkt i 2870pkt. Najgorzej sytuacja wygląda w Azji, gdzie producenci obawiają się o przychody z eksportu. Dla przykładu, udział eksportu do Ameryki Północnej w zysku operacyjnym Toyoty to ponad połowa. Dodatkowo umacniający się jen zmniejsza i tak już uszczuplone zyski z eksportu. Nikkei rozpoczął tydzień spadkiem o 2,3 proc. W Japonii straszą nie tylko zyski producentów, ale i coraz gorszy stan rynku nieruchomości. W lutym liczba rozpoczętych budów spadła aż o 5 proc.
Rozpoczynany dziś tydzień będzie pełen ważnych danych makroekonomicznych, z których najwięcej uwagi przykują indeksy ISM oraz miesięczny raport z rynku pracy. Dziś poznamy indeks Chicago PMI. Sesję rozpoczniemy od spadków w ślad za głównymi parkietami na świecie. Ostatni dzień miesiąca przemawia za poprawianiem wyników, ale sam window dressing nie wyniesie indeksów na plusy.