Z powyższej grupy, paradoksalnie najmniejsze znaczenie dla rynku walutowego, będą miały te ostatnie dane. W lutym prognozowany jest wzrost cen producentów (PPI) o 0,3 proc. w relacji miesięcznej i 6,8 proc. w relacji rocznej. Wzrost wskaźnika bazowego PPI szacowany jest natomiast odpowiednio na poziomie 0,2 proc. i 2,1 proc. Dane o inflacji PPI, w sytuacji gdy znany jest już znacznie ważniejszy raport o CPI, nie mają znaczenia i powinny pozostać praktycznie niezauważone.

Znacznie większy wpływ na rynek, tyle że ograniczony do konkretnych walut, będą miały lutowe dane o inflacji CPI w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Analitycy szacują, że ceny na Wyspach wzrosły o 2,5 proc. rok do roku, wobec 2,2 proc. miesiąc wcześniej. W przypadku kanadyjskich danych natomiast oczekuje się spadku dynamiki rocznej inflacji CPI do 1,8 proc. z 2,2 proc. w styczniu. W obu przypadkach dane będą analizowane pod kątem przyszłych decyzji ws. stóp procentowych. Niższa od prognoz inflacja ma więc szanse osłabić funta i kanadyjskiego dolara. Wyższa może natomiast sprowokować odwrotną reakcję.

We wtorek jednak uwaga rynków finansowych tylko częściowo będzie koncentrować się na raportach o inflacji. Oczy finansowego świata będą bowiem zwrócone na USA, gdzie w dniu dzisiejszym będzie rozstrzygać się kwestia stóp procentowych. Oficjalne prognozy zakładają ich cięcie o 75 punktów bazowych, w efekcie czego stopa Głowna spadnie do poziomu 2,25 proc., a dyskontowa 2,5 proc. Rynek ma jednak apetyt na jeszcze większe, bo 100 punktowe cięcie. Kontrakty terminowe na stopę procentową wskazują 78 proc. prawdopodobieństwo takiego posunięcia.

Oprócz wymienionych „figur” dziś wciąż może być żywy temat potencjalnej interwencji walutowej. Zwłaszcza w odniesieniu do EUR/USD i USD/JPY. Nie należy o tym zapominać, gdyż impuls wygenerowany w takim przypadku przewyższy wszystkie impulsy płynące z publikowanych raportów makroekonomicznych.