Dlatego próbę analizowania rynku w kontekście tej jednej sesji, równie dobrze można zastąpić rzutem monetą. W obu przypadkach prawdopodobieństwo trafnego określenia zamknięcia będzie podobne.
Pierwsze wątpliwości budzi krótkoterminowa sytuacja techniczna na wykresach WIG, WIG20, mWIG40 i sWIG80 powstała po wczorajszej sesji. We wszystkich czterech przypadkach zostały wykreślone świece o popytowym charakterze (tzw. młoty, czyli świece mogące zapowiadać wzrosty).
Problem interpretacyjny sprawia to w jakim miejscu one powstały. I tak na wykresie WIG wczorajsza świeca z długim dolnym cieniem broni zarówno listopadowego dołka (54575,42 pkt.), jak i długoterminowej linii hossy (54200 pkt.), co w połączeniu ze wzrostem obrotów może zachęcać do kupna akcji w najbliższych dniach.
W przypadku indeksu dużych spółek, analogiczne wsparcia zostały we wtorek pokonane. Tym samym zostało zneutralizowane popytowe oddziaływanie wczorajszej świecy. Dodając do tego wzrost obrotów oraz sygnały sprzedaży na wskaźnikach, to sytuacja ta może być interpretowane jako bardzo silny, chociaż póki co tylko wstępny, średnioterminowy sygnał sprzedaży. Gdyby nastąpiło jego potwierdzenie w postaci wybicia WIG20 poniżej sierpniowego dołka (3329,88 pkt.), to początek 2008 roku może przynieść potężną wyprzedaż na GPW, która sprowadzi ten indeks nawet do 2800 pkt.
Jednoznaczne impulsy dla warszawskiej giełdy nie płyną również ze światowych parkietów. Wczorajsze wzrosty na Wall Street powinny nieco poprawić klimat inwestycyjny. Jednak już sesje na giełdach azjatyckich, ze szczególnym wskazaniem spadającego o 1,2 proc. indeksu Nikkei, generują przeciwstawne oczekiwania.
Dużą niewiadomą stanowi kończące się dziś dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Większość rynku prognozuje, że Rada jednak powstrzyma się od podwyżki stóp procentowych (obecnie stopa referencyjna wynosi 5 proc.) i podejmie taką decyzję w styczniu.
Z drugiej strony, listopadowy wzrost inflacji CPI do poziomu 3,6 proc., czyli powyżej akceptowalnego przez Radę poziomu 2,5 proc. +/-1 proc., w połączeniu z aż 12 proc. dynamiką wynagrodzeń i prawdopodobną wysoką dynamiką sprzedaży detalicznej (dane zostaną opublikowane w piątek), w zasadzie nie stoją na przeszkodzie w podwyższeniu kosztu pieniądza już dziś. Jedyną przeszkodą jest bowiem tradycja niezmieniania stóp w grudniu oraz pewna przejrzystość w komunikacji pomiędzy RPP a rynkiem.
Decyzje ws. stóp procentowych historycznie nie budzą większych emocji na warszawskim parkiecie. Wyjątkiem są jednak sytuacje, gdy Rada zaskakuje swymi decyzjami. Dlatego bak zmian w polityce monetarnej pozostanie bez echa, ale już ewentualna podwyżka stóp ma szanse sprowokować silną wyprzedaż akcji.
Problem interpretacyjny czy też prognostyczne, stwarza też piątkowe wygasanie kontraktów terminowych. Inwestorzy mogą dość ostrożnie podchodzić do kupna akcji, zdając sobie sprawę, że arbitrażyści w każdej chwili mogą spowodować silną przecenę na rynku. Wtorkowy przedpołudniowy spadek indeksu WIG20 o 3 proc. jest tego najlepszym przykładem.
Jednak to nie ostrożność w zakupach akcji stawia znak zapytania przy zamknięciu dzisiejszej, czy też kolejnych sesji, ale właśnie działalność arbitrażystów. W ciągu kwadransa mogą oni sprowadzić indeks dużych spółek z +2 do -2 proc. i nikt nie jest w stanie przewidzieć kiedy to nastąpi. Może dziś, może w piątek, a może wcale?