Zwłaszcza, że właśnie kończy się dość słaby miesiąc na giełdzie, więc proces windows dressing byłby czymś naturalnym.

Teoretycznie zapał kupujących może nieco zmniejszyć się w ciągu sesji, ze względu na oczekiwane odreagowania dwóch dni potężnych zwyżek w USA, co sygnalizują aktualnie kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy. Nie powinno to jednak zachwiać pozycją byków, które od początku do końca sesji mają szanse kontrolować sytuację.

Globalny wzrost apetytu na ryzyko, który ma miejsce w ostatnich dniach, należy ściśle wiązać z wtorkowym odwrotem indeksu S&P500 z poziomu sierpniowego dołka (1406,7 pkt.), co uchroniło ten indeks od wygenerowania bardzo silnego sygnału sprzedaży w postaci średnioterminowej, zapowiadającej mocne spadki, formacji podwójnego szczytu.

To wszystko wczoraj zostało podlane sosem oczekiwania na dalsze obniżki stóp procentowych w USA. Tym samym do 11 grudnia br., kiedy kwestia stóp będzie rozstrzygana, rynkom akcji nie stanie się krzywda. Dotyczy to również polskiej giełdy. Pojawia się więc szansa na wzrosty. Trzeba jednak mieć świadomość, że oddziaływanie oczekiwań na luzowanie polityki monetarnej przez Fed obecnie nie będzie już tak mocne jak to miało miejsce w okresie zapoczątkowanym w połowie sierpnia br. Odnosząc się do powyższych kulinarnych metafor można powiedzieć, że ten sos jest już stary i kwaśny.

Poprawa koniunktury na światowych rynkach akcji sprowokowana wtorkowym zwrotem indeksu S&P500 i oczekiwaniami na obniżkę stóp procentowych, z punktu widzenia segmentu małych i średnich spółek będzie jedynie odreagowaniem rozpoczętej w październiku ostatniej fali przeceny. Perspektywy tych spółek w związku ze spowolnieniem gospodarczym w Polsce, jak również z perspektywą dalszych podwyżek stóp, co wczoraj sygnalizował Rada Polityki Pieniężnej, wciąż są słabe. Póki co to nie będzie się liczyło dla inwestorów, ale temat ten jeszcze wróci, co zakończy się przełamaniem listopadowych minimów przez indeksy mWIG40 i sWIG80.

W nieco lepszej sytuacji jest indeks WIG20. Jego zachowanie dość ściśle odzwierciedla zachowanie indeksu S&P500. Oba indeksy poruszają się w trendzie bocznym wyznaczonym przez rekordy oraz sierpniowy dołek. Jakkolwiek nowe rekordy na indeksie WIG20 są mało prawdopodobne w najbliższych tygodniach, to perspektywa jego ewentualnych silniejszych spadków jest bardziej mglista niż w przypadku indeksów mWIG40 czy sWIG80.