Inwestorzy pozytywnie odebrali zapowiedź grupy OPEC o tym, że rozważa ona zwiększenie produkcji tego surowca, co miałoby na celu zrównoważenie mniejszych dostaw z Libii. We wtorek cena notowanych w USA kwietniowych kontraktów terminowych na lekką słodką ropę spadła o 0,40% do 105,02 USD/bar. na rozliczeniu, a dziś o godz. 9:00 zniżkowała o kolejne 0,57% do 104,42 USD/bar. Zwyżka indeksów w Azji była jednak także pokłosiem doniesień makro z Japonii. Jak się bowiem okazało w styczniu zamówienia na maszyny wzrosły o 4,2% w stosunku miesiąc do miesiąca, co było wynikiem lepszym od oczekiwanego (+3,0%).
Środowy handel na Starym Kontynencie rozpoczął się już jednak na zero (indeks STOXX Europe 600 zniżkował o minimalne 0,01%), a na otwarciu sesji na GPW indeks WIG20, co prawda wzrósł, ale jedynie o 0,19% do 2799,99 pkt. Wyraźnie widać, że dziś rynek mocno zastanawia się co dalej z europejskim kryzysem zadłużenia i czeka na niezwykle ważny z punktu ogólnej oceny tego czynnika ryzyka, wynik dzisiejszej aukcji obligacji portugalskich. Portugalia wskazywana bardzo często jako murowany kolejny kandydat do bankructwa, na pierwszym od dwóch miesięcy przetargu zamierza pożyczyć w środę na rynku nawet 1 miliard euro. Kwestie wypłacalności peryferyjnych krajów Eurolandu, to oczywiście nie tylko kwestia dzisiejszego dnia, ale całego bieżącego tygodnia. W poniedziałek nastrojów nie poprawiła agencja Moody's Investors Service obniżając rating obligacji rządowych Grecji aż o 3 stopnie, do B1 z Ba1, a na piątek zaplanowane jest spotkanie unijnej „17”. In minus na rynki akcyjne w Europie oddziaływają też kwestie możliwej podwyżki stóp procentowych w Eurolandzie już w kwietniu, co w zeszłym tygodniu zapowiedział szef ECB. Wczoraj oliwy do ognia dolał szef Bundesbanku (Axel Weber) mówiąc, że zasygnalizowanie tego typu działań było słuszne, podobnie zresztą jak słuszne są oczekiwania rynku dotyczące niedługiego rozpoczęcia cyklu zacieśniania polityki monetarnej.