Chciałbym zacząć od skomentowania wątku węgierskiego. Jak wiemy rzecznik nowego rządu poinformował opinię publiczną o tym, że sytuacja fiskalna Węgier jest bardzo zła, co pogorszyło sentyment do akcji w naszym regionie. Tymczasem ta wypowiedź powinna być moim zdaniem traktowana jako zwykły element gry politycznej i „czyszczenia” sytuacji na początku rządzenia. Obniżenie oczekiwań zewnętrznych to przecież nie tylko domena polityków, ale również np. nowych zarządów spółek znajdujących się w restrukturyzacji. Myślę, że ten wątek dość szybko może zostać zignorowany przez inwestorów. Problemy fiskalne Węgier są doskonale znane inwestorom na rynkach akcji i podobnie jak w przypadku dużo istotniejszych państw europejskich mają przede wszystkim wpływ na długoterminowy potencjał wzrostowy, a krótkoterminowe wstrząsy mogą być bardzo szybko zapominane.

O wiele ważniejszym wydarzeniem był piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Rynek oczekiwał sporego wzrostu zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, z czego zdecydowana większość miała pochodzić z tymczasowego zatrudnienia ankieterów do przeprowadzonego powszechnego spisu ludności w Stanach. Korygując opublikowane w piątek dane o wartość tego jednorazowego czynnika otrzymaliśmy bardzo złe wieści z rynku pracy, co było bardzo negatywnym bodźcem dla rynków akcji i wywołało w piątek mocną przecenę na Wall Street.

Interesująca jest też sytuacja eurodolara. Osobiście od jakiegoś czasu jestem optymistą co do notowań wspólnej europejskiej waluty w stosunku do amerykańskiej i nadal podtrzymuję założenie, że obecna fala wkrótce się skończy mocnym odbiciem w górę, które może ustalić istotny dołek na wykresie. Niestety próba ataku kupujących z połowy maja przemieniła się w ruch boczny, a tego typu trend częściej odwracają wyraźne formacje typu V. Dlatego też konsolidacja powyżej 1,215 zakończyła się wybiciem dołem i do dynamicznego zwrotu w górę pary EURUSD musi dojść z niższych poziomów cenowych.

Notowania eurodolara są aktualnie mniej istotne dla rynków akcji niż kilka miesięcy temu, lecz w ostatnich dniach przełożyły się wyraźnie na rynek surowców, a to już będzie miało dla nas bardzo duże znaczenie. Miedź spadła na najniższy poziom w tym roku, co może wywołać spadek KGHM nawet poniżej 85 zł. To natomiast pokazuje duży potencjał zniżkowy tej spółki i oznacza spore potencjalne problemy dla indeksu WIG20.

Podsumowując, w najbliższym czasie widać kilka negatywnych bodźców dla naszego rynku. Przede wszystkim zwracałbym uwagę na spadek cen miedzi, a po drugie na wciąż utrzymującą się wysoką zmienność na głównych rynkach akcji. W związku z tym wariant spadkowy na najbliższe tygodnie ma nadal największe prawdopodobieństwo realizacji.

Z punktu widzenia perspektyw dla rynku akcji pozytywnie oceniałbym natomiast fakt osłabienia się złotówki, która znajduje się na coraz bardziej atrakcyjnych poziomach z punktu widzenia kapitału zagranicznego, który może skusić się podwójną przeceną złotego i akcji. To właśnie inwestorzy zagraniczni mogą stać się siłą pomagającą zatrzymać korektę i rozpocząć nową falę wzrostową na naszym rynku.