... że hipotezy całkowitego rozpadu wspólnej waluty UE (jeszcze niedawno brzmiące wręcz absurdalnie) są traktowane teraz jako ważny głos w dyskusji. Takie nastroje są typowe dla istotnych średnioterminowych dołków, czemu sprzyja też bardzo wysoki poziom wyprzedania EURUSD. W horyzoncie kilku miesięcy powinniśmy widzieć znacznie wyższe kurs euro, albo w ramach mocnej korekty, albo w ramach zmiany trendu i powrotu do deprecjacji dolara. Wówczas również temat Grecji zniknie z nagłówków gazet i zostanie zastąpiony kolejnym motywem przewodnim.

Na rynkach akcji emocje są duże, lecz jest im bardzo daleko do tych z rynku walutowego. Mamy korektę i póki nie spadnie zmienność indeksów i nie ustabilizują się ceny, ta korekta potrwa. Czy będzie miała charakter głębszego spadku, czy też szerszej konsolidacji, nie jest jeszcze przesądzone.

Jako ciekawostkę warto odnotować odczyt dość ciekawego wskaźnika, jakim jest sentyment do rynku w USA mierzony przez Marka Hulberta na podstawie biuletynów inwestycyjnych. Aktualnie wskazuje on na gwałtowny odwrót optymistów przede wszystkim od technologicznego indeksu Nasdaq, podczas gdy jeszcze kilka tygodni temu optymizm doradców sięgał poziomów z hossy internetowej. Kontrariańskie podejście sugeruje zatem, że indeksy amerykańskie mają więcej szans na wzrosty w kolejnych tygodniach niż na powrót do mocnych spadków.

Warto w tym momencie poczekać na spadek zmienności, która zwiększa ryzyko znacznego spadku indeksów i generalnie nie sprzyja kontynuacji hossy. Warto odnotować, że ostatnie nerwowe wahania indeksów światowych i WIG20 przełożyły się też na znacznie gorsze warunki handlu na szerokim rynku. Szybki kapitał w dużej mierze wycofał się z ruchów wśród małych i średnich spółek, co wywołało spadek płynności i dobrze ilustrowane jest przez pro-spadkową wymowę techniczną wykresów sWIG80 i mWIG40. Na razie żaden z segmentów na GPW nie zasługuje na wyróżnienie i wzmożoną uwagę, przez co pasywna postawa w krótkoterminowym horyzoncie czasowym jest niestety dość racjonalna.