Kolejne informacje o zataczających coraz większe kręgi negatywnych efektach odstraszyły inwestorów od ryzyka, co pomogło jenowi i dolarowi, a zaszkodziło złotówce. Taki kierunek ruchu kontynuowany był również w ciągu dnia w godzinach przedpołudniowych, jednak po godzinie 11:00 tendencja ta uległa odwróceniu.

Ciekawie w dniu dzisiejszym wyglądała sytuacja na rynku jena, gdyż jego nocne umocnienie zepchnęło kurs USDJPY poniżej wzrostowej linii trendu, wzdłuż której kurs pary dolar/jen poruszał się od pierwszej połowy maja, co w teorii powinno być sygnałem do dalszego umocnienia się japońskiej waluty względem dolara, kurs ten powinien obrać kierunek na 115,50/116. Tak się jednak nie stało, gdyż USDJPY i po spadku w okolice 117,60 rozpoczął ruch powrotny w kierunku przełamanej linii trendu. Do powstrzymania inwestorów od dalszych zakupów japońskiej waluty za dolary mogła przyczynić się sytuacja na rynku EURJPY, gdzie kurs po spadku do poziomu 160,40 znalazł wsparcie w postaci 200-dniowej średniej kroczącej (obecnie przebiega w rejonie 160,20), stwarzając szansę na ukształtowanie się formacji podwójnego dna, zapowiadającej odwrócenie trendu. Brak czynników zewnętrznych, które mogłyby ponownie obudzić niechęć do ryzyka, a także skala umocnienia jena w ostatnich dniach uspokoiły inwestorów i skłoniły ich do odreagowania, w efekcie czego zarówno EURJPY, jak i USDJPY delikatnie wzrosły. EURJPY przed godzina 16:00 znajduje się w okolicach 162,30, natomiast USDJPY powrócił powyżej przełamanej linii trendu i kształtuje się w okolicach 118,50. Takie zachowanie rynku jena, z punktu widzenia analizy technicznej, zwiększa prawdopodobieństwo deprecjacji jena w najbliższym czasie, która doprowadziłaby do wzrostu EURJPY w okolice 164, natomiast USDJPY w okolice 119,50-120.

Dziś ważyły się również dalsze losy rynku eurodolara, gdyż wczorajsze odbicie się tego kursu od poziomu 1,3720-1,3730, gdzie przebiega przełamana ostatnio linia szyi formacji głowy z ramionami, zwiększyła szanse na dalsze spadki kursu tej pary nawet do poziomu 1,3550-1,3570. Szanse na spadki eurodolara są spore, jednak nic nie jest jeszcze przesądzone, gdyż nienajlepsze dla dolara wyniki danych makro opublikowanych w dniu dzisiejszym(gorsze od oczekiwań zatrudnienie ADP oraz ISM w przemyśle) zniechęciły lekko uczestników rynku do dolara i doprowadziły do wzrostu kursu EURUSD w okolice 1,37. Dolarowi nie pomogło też uspokojenie nastrojów, które widać np. po odreagowaniu na rynku jena oraz po wzroście rentowności amerykańskich papierów skarbowych (rentowność 10-latek wzrosła w okolice 4,77%). Wydaje się więc, że o ile nie pojawią się kolejne sygnały negatywnego wpływu rynku kredytów hipotecznych USA na inne sektory gospodarki, eurodolar podejmie jeszcze jedną próbę ataku na kluczowy obszar oporu z okolic 1,3740-1,3770, przełamanie którego otworzy drogę w kierunku historycznych szczytów. Z drugiej strony, spadek EURUSD poniżej dzisiejszego dołka (1,3635), a następnie poniżej 1,36-1,3610 otworzy drogę w kierunku 1,3565.

Złotówka w dniu dzisiejszym poruszała się w rytmie dyktowanym przez rynki międzynarodowe, co oznacza, że godziny poranne stały pod znakiem spadku jej wartości, natomiast popołudniu złotówka odrabiała straty. Ogólnie rzecz biorąc złotówka się dziś lekko osłabiła, jednak skala tego ruchu jest w zasadzie nieistotna i nie zmienia faktu, że zachowanie złotego w najbliższym czasie będzie zależało od obaw o perturbacje wynikające z kłopotów na rynku kredytów hipotecznych. Od strony fundamentalnej warto zwrócić dziś uwagę na prognozę Ministerstwa Finansów, które uważa, że cen w miesiącu lipcu spadły. Wystąpienie w ubiegłym miesiącu deflacji oznacza zmniejszenie prawdopodobieństwa podwyżek stóp procentowych w Polsce już w tym miesiącu. Rynek nie zaprzątał sobie głowy tą informacją, gdyż do posiedzenia RPP jest jeszcze sporo czasu, w którym poznamy rzeczywisty wynik a nie prognozę.